Przebudowa Pomorskiej była jedną z największych inwestycji komunikacyjnych na Nadodrzu. Obejmowała jezdnie, torowisko, chodniki i infrastrukturę rowerową, a jej koszt przekroczył 70 mln zł. Tymczasem niewiele ponad dwa lata po zakończeniu prac nawierzchnia torowiska ponownie wymaga poważnej ingerencji. Miejskie źródła już w 2024 roku wskazywały na koszt inwestycji przekraczający 71 mln zł.
Stan kostki pogorszył się na tyle, że od 26 września rozpocznie się jej ponowne układanie. Problem dotyczy staroużytecznej kostki kamiennej znajdującej się w torowisku. Po Pomorskiej poruszają się nie tylko tramwaje, lecz również autobusy, w tym ciężkie pojazdy elektryczne.
Według miasta właśnie takie obciążenie jest jednym z powodów szybkiej degradacji nawierzchni. Co istotne, jeszcze w trakcie przebudowy Pomorskiej pojawiały się problemy z pozyskaniem odpowiedniej kostki. Wrocławskie Inwestycje informowały w 2024 roku, że wykorzystano materiał nadający się do ponownego użycia zarówno z rozbiórki starej nawierzchni, jak i z magazynów ZDiUM. Zachowanie kostki było wówczas wymogiem konserwatorskim. Dziś miasto otwarcie przyznaje, że zastosowane rozwiązanie nie sprawdziło się w warunkach tak intensywnego ruchu.
Przed obecnym remontem Wrocław zaproponował zmianę technologii. Zamiast starej kostki w torowisku miałby pojawić się beton z odciśniętym wzorem bruku. Rozwiązanie miało zachować historyczny wygląd ulicy, jednocześnie znacznie lepiej znosząc obciążenia generowane przez autobusy.
Według miejskiego biura prasowego za zmianą opowiadali się projektanci, wykonawcy oraz prof. Antoni Szydło z Politechniki Wrocławskiej. Ekspert wskazywał m.in. na rozwiązania stosowane w Wiedniu i Pradze, gdzie na historycznych ulicach wykorzystywanych jednocześnie przez ciężki transport zbiorowy unika się podobnej nawierzchni. Propozycja nie uzyskała jednak akceptacji wojewódzkiego konserwatora zabytków.
Miasto przygotowało propozycje rozwiązań dla torowiska na Pomorskiej i przedstawiło je konserwatorowi. Nie zostały zaakceptowane. Wojewódzki konserwator zabytków Daniel Gibski zdecydował, że ma pozostać kostka staroużyteczna
– przekazał Bartosz Nowak, wiceprezes Wrocławskich Inwestycji.
W sporze o odpowiedzialność za obecny stan ulicy stanowiska pozostają rozbieżne. Miasto wskazuje przede wszystkim na wymóg zachowania kostki, natomiast strona konserwatorska podnosi, że samo zastosowanie historycznej nawierzchni nie musi prowadzić do jej degradacji, jeśli właściwie dobrana zostanie technologia wykonania.
Najostrzej decyzję skomentował Tomasz Sikora z Urzędu Miejskiego Wrocławia. Zwrócił uwagę, że w przypadku ul. Trzebnickiej konserwator zaakceptował zastosowanie nawierzchni betonowej z odwzorowaniem kostki, podczas gdy w przypadku Pomorskiej wymaga zachowania oryginalnego materiału.
Dwie identyczne ulice. Wskazania konserwatora kompletnie różne. Ręce opadają
– powiedział urzędnik.
Jak tłumaczył, staroużyteczna kostka ma nierówne krawędzie, co znacznie utrudnia jej prawidłowe uszczelnienie i spoinowanie. Miasto nie ukrywa przy tym, że nawet po obecnym remoncie nie ma gwarancji, iż problem nie wróci.
Przy ciężarze autobusów może ponownie się rozszczelnić. W skrajnym przypadku będziemy musieli przenieść autobusy na pasy samochodowe, co pogorszy przepustowość ulicy
– ostrzega Sikora.
To chyba najbardziej niepokojący element całej historii. Miasto przystępuje do naprawy niedawno przebudowanej ulicy, a jednocześnie samo przyznaje, że zastosowana ponownie nawierzchnia może w przyszłości znów sprawiać problemy.
Tym razem technologia ma zostać zmodyfikowana. Kostka zostanie rozebrana i ułożona ponownie, następnie zalana polimerobetonem, a sama konstrukcja torowiska dodatkowo wzmocniona. Miasto liczy, że poprawi to trwałość nawierzchni. Ze względu na wymagania technologiczne prac z polimerobetonem nie można jednak wykonywać zimą.
Dlatego remont został podzielony na dwa etapy. Pierwszy ruszy w sobotę, 26 września, na odcinku od ul. Dubois do pl. Staszica. Ma zakończyć się w drugiej połowie października, aby tramwaje mogły wrócić na Pomorską jeszcze przed Wszystkimi Świętymi. Drugi etap zaplanowano na wiosnę 2027 roku.
Trudno pominąć kosztowy i organizacyjny kontekst całej sprawy. Pomorska została przebudowana właściwie od podstaw. Wymieniono konstrukcję ulicy i torowiska, powstała nowa infrastruktura dla pieszych i rowerzystów, przebudowano sieci podziemne. Prace trwały niemal dwa lata i były dla mieszkańców Nadodrza poważnym utrudnieniem. Teraz część tej infrastruktury trzeba naprawiać praktycznie chwilę po zakończeniu gwarantowanego przez inwestycję okresu „nowości”.
Niezależnie od tego, po której stronie sporu miasta z konserwatorem leży większa odpowiedzialność, efekt dla mieszkańców jest ten sam: świeżo przebudowane torowisko znów zostanie rozkopane, komunikacja ponownie pojedzie objazdami, a po zakończeniu prac wróci materiał, którego trwałość sami miejscy urzędnicy kwestionują.
Remont będzie oznaczał poważne przetasowania w sieci tramwajowej od 26 września. Czasowo zawieszone zostaną linie 6 i 24. Tramwaje 7, 9, 18 i 19 pojadą zmienionymi trasami, natomiast linie 14 i 15 zostaną skrócone do rejonu Pomorskiej i Dubois. „Ósemka” będzie kursować do pętli Poświętne.
Uruchomione zostaną również dwie dodatkowe linie:
- 74: Osobowice – pl. Staszica – pl. Powstańców Wielkopolskich – Słowiańska – Jedności Narodowej – Kromera – Kowale,
- 76: Krzyki – centrum – Mosty Pomorskie – Pomorska – Dubois – Długa – Popowicka – Pilczyce.
Tego samego dnia poprawi się natomiast sytuacja w innych częściach miasta. Tramwaje wrócą na Peronową i Trzebnicką, wznowiony zostanie również ruch na Traugutta do pl. Społecznego. W dni robocze ma zostać przywrócony standardowy 12-minutowy takt tramwajów.
Obecne prace mają rozwiązać problem poprzez solidniejsze osadzenie i uszczelnienie kostki. Nie odpowiadają jednak na podstawowe pytanie: czy staroużyteczny bruk jest odpowiednią nawierzchnią dla wydzielonego torowiska regularnie obciążanego również przez ciężkie autobusy? Miasto odpowiada na to pytanie sceptycznie. Przywołuje opinie ekspertów, doświadczenia innych europejskich miast i własny przykład Trzebnickiej. Konserwator pozostaje przy wymogu zachowania historycznego materiału.
Przez ten spór mieszkańcy dostają rozwiązanie kompromisowe – tyle że sami urzędnicy otwarcie ostrzegają, iż kompromis może nie być trwały. Po inwestycji za ponad 70 mln zł i zaledwie dwóch latach użytkowania to sytuacja, która wymaga szczegółowego wyjaśnienia – zarówno tego, dlaczego poprzednia nawierzchnia tak szybko się zdegradowała, jak i kto weźmie odpowiedzialność, jeśli po obecnej naprawie problem po raz kolejny wróci.















