Wrocław przez lata miał problem z przekroczeniami dopuszczalnego poziomu dwutlenku azotu, przede wszystkim w rejonie al. Wiśniowej i ul. Powstańców Śląskich. W 2023 roku średnioroczne stężenie NO₂ na tej stacji wyniosło 43 µg/m³. Rok później sytuacja się poprawiła i po raz pierwszy od 2020 roku aglomeracja wrocławska zmieściła się w obowiązującej normie. W 2025 roku GIOŚ ponownie nie stwierdził przekroczenia dopuszczalnego poziomu NO₂.
To właśnie wyniki dla dwutlenku azotu mają dziś zasadnicze znaczenie dla ewentualnego obowiązku ustanowienia strefy czystego transportu. Obowiązujące przepisy przewidują, że jeżeli roczna ocena jakości powietrza wykaże przekroczenie średniorocznego poziomu dopuszczalnego NO₂ w mieście liczącym ponad 100 tys. mieszkańców, rada gminy musi ustanowić strefę czystego transportu. Obowiązek powstaje od 1 stycznia roku następującego po przekazaniu wyników oceny prezydentowi miasta.
Dziś średnioroczna norma dla dwutlenku azotu wynosi 40 µg/m³. Warto jednak zaznaczyć, że brak przekroczenia nie oznacza prawnego zakazu tworzenia strefy. Samorząd nadal może ustanowić ją dobrowolnie – tyle że przy obecnych wynikach nie jest do tego zmuszony ustawą. Według bieżących danych przywoływanych dla wrocławskich stacji średnia od początku 2026 roku do teraz wynosi około:
- 34,8 µg/m³ przy al. Wiśniowej,
- 17,3 µg/m³ przy Wybrzeżu Conrada-Korzeniowskiego,
- 10,7 µg/m³ przy ul. Bartniczej.
Najważniejsza pozostaje stacja komunikacyjna przy Wiśniowej, gdzie w poprzednich latach notowano najwyższe wartości. Dla porównania już w kwietniu tego roku średnia miesięczna NO₂ na tej stacji wynosiła 34,8 µg/m³. Trzeba jednak zachować jedno zastrzeżenie: bieżące dane automatycznych stacji GIOŚ nie są jeszcze ostateczną roczną oceną jakości powietrza. Podlegają późniejszej weryfikacji, a o ewentualnym przekroczeniu decyduje wynik za cały rok kalendarzowy. GIOŚ sam zaznacza, że dane bieżące mogą ulegać zmianom.
Na dziś nie ma jednak sygnałów sugerujących powrót do poziomów przekraczających 40 µg/m³. Poprawa jest znacząca, jeśli spojrzeć na dane sprzed kilku lat. W 2023 roku stacja przy al. Wiśniowej zanotowała średnią roczną 43 µg/m³, czyli przekroczenie obecnego limitu. Dla porównania na Korzeniowskiego było to 15 µg/m³, a na Bartniczej 11 µg/m³.
W 2024 roku GIOŚ odnotował spadek stężeń NO₂ w centrum Wrocławia. W efekcie aglomeracja wrocławska po raz pierwszy od 2020 roku spełniła średnioroczny poziom dopuszczalny. Rok 2025 również zakończył się bez przekroczenia normy dla dwutlenku azotu. Jeżeli 2026 rok zakończy się podobnie, Wrocław kolejny raz nie będzie objęty ustawowym przymusem tworzenia strefy czystego transportu.
Znacznie większe wyzwanie czeka jednak miasta za kilka lat. Nowa unijna dyrektywa dotycząca jakości powietrza zakłada, że od 1 stycznia 2030 roku średnioroczny dopuszczalny poziom NO₂ ma spaść z obecnych 40 do 20 µg/m³. I tutaj sytuacja Wrocławia wygląda już zupełnie inaczej. Przy tegorocznej średniej około 34–35 µg/m³ stacja przy al. Wiśniowej mieści się bezpiecznie w obecnym limicie, ale byłaby wyraźnie powyżej normy, która ma obowiązywać od 2030 roku.
W praktyce oznacza to, że w ciągu kilku najbliższych lat stężenie NO₂ w najbardziej obciążonych ruchem częściach miasta musiałoby spaść bardzo wyraźnie, jeśli Wrocław chce zachować margines bezpieczeństwa także po zaostrzeniu przepisów. Nie oznacza to automatycznie, że 1 stycznia 2030 roku we Wrocławiu pojawi się strefa.
Najpierw konieczna będzie roczna ocena jakości powietrza według nowych norm. Obecne polskie przepisy wiążą obowiązek utworzenia strefy z oficjalnym stwierdzeniem przekroczenia i przekazaniem wyników prezydentowi miasta.
Jeżeli mechanizm prawny pozostanie podobny po wdrożeniu nowych unijnych limitów, pierwsze realne konsekwencje przekroczeń z 2030 roku mogłyby pojawić się w kolejnych latach, po zakończeniu i zatwierdzeniu rocznej oceny. Dlatego wskazywany w debacie rok 2032 należy traktować jako możliwy scenariusz wynikający z procedury, a nie już dziś przesądzoną datę wprowadzenia strefy.
Obecnie Wrocław nie ma ustanowionej strefy czystego transportu, a aktualne przepisy nie zmuszają miasta do jej wprowadzenia, ponieważ oficjalne oceny za 2024 i 2025 rok nie wykazały przekroczenia średniorocznego limitu NO₂. Tegoroczne pomiary sugerują, że również 2026 rok może zakończyć się wynikiem poniżej obowiązujących 40 µg/m³.
Znacznie ważniejszym terminem staje się jednak rok 2030. Przy dwukrotnie ostrzejszej normie dzisiejszy poziom zanieczyszczenia przy al. Wiśniowej byłby zdecydowanie za wysoki. Wrocław ma więc kilka lat na dalszą poprawę jakości powietrza, jeśli chce uniknąć sytuacji, w której ustawowy obowiązek ustanowienia strefy powróci.















