Sześć osób z zarzutami, trzy w tymczasowym areszcie, co najmniej 4,5 mln zł wypłaconych trzem firmom, które według ustaleń Prokuratury Europejskiej nie zostały dotknięte przez powódź – to dotychczasowy bilans śledztwa dotyczącego pożyczek udzielanych przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego. Sprawa nie jest jednak zamknięta. We wrześniu CBA kilkukrotnie wracało do dokumentacji spółki, a równolegle własną weryfikację prowadzi BGK.
Marszałek województwa Paweł Gancarz podczas sesji sejmiku przekonywał radnych, że władze regionu reagowały „adekwatnie do sytuacji” i nie chciały podejmować decyzji wyłącznie pod wpływem doniesień medialnych. Gancarz jest marszałkiem województwa od maja 2024 roku. Zarząd Województwa Dolnośląskiego, którego jest przewodniczącym, jest organem kolegialnym odpowiedzialnym za wykonywanie zadań samorządu województwa.
Najpoważniejsze ustalenia pochodzą obecnie z postępowania prowadzonego pod nadzorem Prokuratury Europejskiej. Według CBA i EPPO przedstawiciele trzech przedsiębiorstw pomiędzy grudniem 2024 a listopadem 2025 roku mieli złożyć wnioski o pomoc, wykorzystując dokumenty poświadczające straty spowodowane przez powódź z września 2024 roku. Śledczy twierdzą jednak, że woda nie dotarła do siedzib tych przedsiębiorstw.
Mimo tego KARR wypłaciła im co najmniej 900 tys. euro, czyli około 4,5 mln zł, w formie pożyczek finansowanych ze środków krajowych i unijnych. W sierpniu CBA zatrzymało sześć osób – przedstawicieli firm oraz byłego wysokiego rangą przedstawiciela KARR. Podejrzanym przedstawiono zarzuty dotyczące oszustwa przy ubieganiu się o środki oraz posługiwania się fałszywymi oświadczeniami.
Trzech przedstawicieli przedsiębiorstw objęto tymczasowym aresztowaniem. Wobec pozostałych zastosowano m.in. dozór policji i poręczenia majątkowe. Wszyscy podejrzani korzystają z domniemania niewinności, a o ich odpowiedzialności może rozstrzygnąć dopiero sąd.
Sprawa rozwijała się przez kilka miesięcy. Pierwsze medialne pytania dotyczące KARR pojawiły się wiosną. 29 kwietnia CBA formalnie rozpoczęło kontrolę procedur związanych z udzielaniem i rozliczaniem pomocy dla firm dotkniętych powodzią. To właśnie jej ustalenia doprowadziły później do zawiadomienia Prokuratury Europejskiej. EPPO wszczęła śledztwo w sierpniu i powierzyła czynności Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu.
Tymczasem jeszcze 1 kwietnia rada nadzorcza KARR przekazała władzom województwa wyniki swojej wewnętrznej weryfikacji. Według informacji przedstawionych podczas sesji sejmiku miała stwierdzić, że analiza dokumentacji i podjęte czynności nie wykazały uchybień ani nieprawidłowości. Późniejsze działania CBA i EPPO pokazały jednak, że organy ścigania nabrały poważnych podejrzeń dotyczących przynajmniej części udzielonego wsparcia.
W sierpniu odwołano kierownictwo KARR oraz radę nadzorczą spółki. Decyzja zapadła już po rozwinięciu czynności służb i kolejnych publikacjach dotyczących pożyczek powodziowych. Ten harmonogram stał się podczas sesji przedmiotem pytań radnych. Marcin Borys zwracał uwagę, że od pierwszych sygnałów do zmian personalnych minęło kilka miesięcy.
Marszałek odpowiadał, że samorząd nie chciał reagować pochopnie i wydawać wyroków przed zakończeniem działań właściwych instytucji. Podkreślał również, że sama obecność zarzutów nie przesądza jeszcze o winie podejrzanych. To istotne rozróżnienie: CBA i EPPO potwierdzają zarzuty oraz ustalenia śledztwa dotyczące co najmniej 4,5 mln zł, natomiast odpowiedzialność poszczególnych osób nie została jeszcze prawomocnie rozstrzygnięta.
Zmiana władz KARR nie zakończyła czynności. Jak przedstawiono radnym, 18 sierpnia spółka wydała osiem teczek dokumentacji na potrzeby postępowania prowadzonego przez prokuraturę w Jeleniej Górze. 27 sierpnia w siedzibie KARR ponownie pojawili się funkcjonariusze CBA. Tym razem zażądali wydania telefonu wykorzystywanego wcześniej przez Annę K., byłą wiceprezeskę spółki. Następnie 1 września zabezpieczono 23 teczki dotyczące pożyczek, a 8 września kolejnych sześć. Skala czynności odpowiada informacjom samego CBA, które podało, że kontrola programu objęła bardzo obszerną dokumentację dotyczącą wsparcia powodziowego.
Równolegle własne działania prowadzi Bank Gospodarstwa Krajowego. Według informacji przedstawionych na sesji przedstawiciele BGK w dniach 7–9 września analizowali dokumentację dotyczącą pożyczek, po czym udali się bezpośrednio do części pożyczkobiorców. Takie kontrole mają pozwolić porównać informacje zawarte we wnioskach z rzeczywistą sytuacją przedsiębiorstw.
KARR była jednym z podmiotów pośredniczących przy pomocy dla przedsiębiorców dotkniętych powodzią. Zgodnie z zasadami programu wysokość pożyczki była uzależniona od oszacowanej szkody, a przedsiębiorcy mieli obowiązek dokumentować sposób wydatkowania otrzymanych pieniędzy.
Spółką tymczasowo kieruje obecnie Marek Leśniak. Jednym z jego zadań ma być przygotowanie konkursu na nowego prezesa, ale przede wszystkim audytu całego portfela pożyczek powodziowych. Kontrola ma obejmować nie tylko konkretne przypadki będące przedmiotem śledztwa, lecz również procedury stosowane przy przyjmowaniu i weryfikowaniu dokumentów od przedsiębiorców.
To może być kluczowy etap wyjaśniania sprawy. Dotychczasowe postępowanie karne dotyczy określonych firm i konkretnych wypłat. Audyt ma natomiast odpowiedzieć na znacznie szersze pytanie: czy mechanizm kontroli w KARR był skonstruowany i stosowany prawidłowo jako całość.
Sprawa nieuchronnie stała się także przedmiotem ostrego sporu politycznego. Radni opozycji pytali przede wszystkim, dlaczego zmiany we władzach spółki nastąpiły dopiero kilka miesięcy po pierwszych sygnałach. Przedstawiciele koalicji rządzącej województwem odpowiadali, że nie można podejmować decyzji personalnych wyłącznie na podstawie publikacji prasowych, zanim zarzuty zostaną zweryfikowane przez służby.
Warto przy tym oddzielić polityczne oceny od ustaleń postępowania. Prokuratura Europejska ani CBA nie podały, by marszałek Paweł Gancarz czy Zarząd Województwa byli podejrzanymi w prowadzonym śledztwie. Oficjalne komunikaty dotyczą przedstawicieli firm objętych postępowaniem oraz byłego wysokiego rangą przedstawiciela KARR.
Jednocześnie zasadne pozostają pytania samorządowych radnych o skuteczność nadzoru nad wojewódzką spółką i o to, dlaczego wewnętrzna kontrola rady nadzorczej nie wykryła nieprawidłowości, które kilka miesięcy później stały się przedmiotem śledztwa CBA i EPPO.
Na dziś śledztwo obejmuje co najmniej 900 tys. euro wypłacone trzem przedsiębiorstwom. CBA nadal analizuje dokumentację, BGK weryfikuje pożyczkobiorców, a w samej KARR przygotowywany jest szerszy audyt. Dopiero jego wyniki pokażą, czy zakwestionowane przez śledczych przypadki były pojedynczymi nadużyciami, czy też ujawnią się kolejne problemy związane ze sposobem udzielania pomocy po powodzi. Pewne jest jedno: zmiana zarządu i rady nadzorczej KARR nie zamknęła sprawy. Wręcz przeciwnie – jesienią 2026 roku kontrola wojewódzkiej spółki jest szersza niż kiedykolwiek wcześniej.















