Stało się to, przeciw czemu od miesięcy protestowały środowiska pro-life. Gizela Jagielska rozpocznie pracę w największej porodówce na Dolnym Śląsku. Dyrekcja szpitala im. Falkiewicza potwierdziła, że ginekolog znalazła się w gronie siedmiu lekarzy wybranych w postępowaniu konkursowym.
Jagielska stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego sporu o aborcję po przeprowadzeniu w Oleśnicy zabiegu przerwania ciąży w 37. tygodniu. Prokuratura badała tę sprawę, ale ostatecznie umorzyła postępowanie, uznając, że nie doszło do popełnienia przestępstwa.
Zatrudniona została nie tylko Gizela Jagielska. Do szpitala dołącza również jej mąż, dr Łukasz Jagielski, który ma czasowo pokierować oddziałem ginekologiczno-położniczym do czasu rozstrzygnięcia odrębnego konkursu na stanowisko kierownika.
Sama Jagielska będzie pracowała jako ginekolog-położnik. Dyrektorka szpitala Magdalena Puziewicz-Karpiak jeszcze latem podkreślała, że kandydatura lekarki zostanie oceniona tak samo jak innych kandydatów i że placówka nie zamierza kierować się presją którejkolwiek ze stron sporu światopoglądowego.
Sprawa ma jednak również wyraźny wątek polityczny. Katarzyna Lubiniecka-Różyło przyznała publicznie, że zabiegała o zatrudnienie Gizeli Jagielskiej jako radna Sejmiku Województwa Dolnośląskiego oraz członkini społecznej rady szpitala. To istotne, ponieważ placówka jest prowadzona przez samorząd województwa.
Lubiniecka-Różyło została wybrana do sejmiku w 2024 roku z list Lewicy. Obecnie figuruje jednak jako radna niezrzeszona. Po zakończeniu konkursu radna nie kryła zadowolenia z decyzji. Dziękowała dyrektorce za zatrudnienie Jagielskiej i określała ją m.in. jako „wybitną”, „odważną” i „doskonałą ginekolożkę”. To oceny samej radnej. Nie są one elementem oficjalnej dokumentacji konkursowej.
Samo przyznanie przez osobę pełniącą funkcję publiczną, że zabiegała o zatrudnienie konkretnej kandydatki w wojewódzkim szpitalu, rodzi naturalne pytanie o przejrzystość procedury. Nie ma obecnie dowodu, że działania Lubinieckiej-Różyło wpłynęły na wynik konkursu.
Właśnie dlatego warto oczekiwać od publicznej placówki pełnej jasności co do kryteriów wyboru: ilu lekarzy przystąpiło do postępowania, w jaki sposób oceniano kandydatów i czy jakiekolwiek rekomendacje osób związanych z polityką miały znaczenie przy podejmowaniu decyzji. Przy tak kontrowersyjnej kandydaturze sama deklaracja, że „liczą się kwalifikacje”, może nie wystarczyć do zamknięcia publicznej dyskusji.
Największe kontrowersje wokół Jagielskiej wynikają ze sprawy ze szpitala w Oleśnicy. Lekarka przeprowadziła tam aborcję w 37. tygodniu ciąży metodą polegającą na podaniu chlorku potasu do serca płodu. Wcześniej u dziecka podejrzewano wrodzoną łamliwość kości.
Wcześniej pacjentka przebywała w łódzkim szpitalu, gdzie lekarze proponowali zakończenie ciąży poprzez cesarskie cięcie, ale odmówili wykonania procedury prowadzącej do śmierci płodu. Podstawą prawną zabiegu w Oleśnicy była przesłanka zagrożenia zdrowia kobiety, nie sama wada płodu. Prokuratura ostatecznie umorzyła śledztwo, uznając, że czyn nie wypełniał znamion przestępstwa. Sąd nie podważył później skutecznie tej decyzji. Legalność nie kończy jednak sporu etycznego i medycznego, szczególnie dotyczącego przerwania ciąży na tak późnym etapie.
Przeciw zatrudnieniu Jagielskiej od miesięcy protestują środowiska pro-life. Przed szpitalem organizowane były publiczne różańce i pikiety. Równocześnie odbywały się kontrmanifestacje środowisk popierających dostęp do aborcji. Dyrekcja placówki informowała wcześniej także o przypadkach telefonicznych gróźb i prób zastraszania personelu. Tego rodzaju działania należy wyraźnie oddzielić od legalnego protestu i krytyki decyzji szpitala.
Sama możliwość organizowania protestów przed placówką pozostaje chroniona prawem, o ile zgromadzenia odbywają się zgodnie z przepisami i nie zakłócają pracy szpitala. Największa porodówka w regionie i spór o jej kierunek Szpital na Brochowie jest jedną z najważniejszych placówek ginekologiczno-położniczych na Dolnym Śląsku.
Dlatego zatrudnienie osoby tak jednoznacznie kojarzonej z publicznym sporem o aborcję ma znaczenie wykraczające poza zwykłą decyzję kadrową. Dyrektorka szpitala deklaruje, że publiczna placówka musi wykonywać wszystkie świadczenia wynikające z prawa i kontraktu z NFZ, niezależnie od sporów światopoglądowych.
Przeciwnicy zatrudnienia Jagielskiej obawiają się natomiast, że decyzja może oznaczać zmianę charakteru oddziału i zwiększenie liczby wykonywanych aborcji. Na obecnym etapie jest to jednak obawa środowisk pro-life, a nie potwierdzony plan szpitala.
Fakt jest jeden: Gizela Jagielska od października będzie pracowała na Brochowie. Jednocześnie wiadomo już, że o jej zatrudnienie zabiegała osoba zasiadająca w sejmiku województwa i związana z działalnością środowisk proaborcyjnych.
Nie ma podstaw, by stwierdzić, że konkurs został „ustawiony” albo że decyzja była polityczna. Jest natomiast wystarczająco dużo okoliczności, by oczekiwać od publicznego szpitala szczególnej przejrzystości i pełnego wyjaśnienia zasad, według których wybrano kandydatów.
W przypadku lekarki kojarzonej z jedną z najbardziej kontrowersyjnych aborcji ostatnich lat nie jest to zwykła zmiana kadrowa. To decyzja, która będzie miała także wymiar etyczny, społeczny i polityczny – niezależnie od tego, jak dyrekcja placówki chciałaby ją przedstawiać.















