Koalicja Obywatelska we Wrocławiu coraz bardziej sprawia wrażenie ugrupowania zajętego przede wszystkim własnymi wewnętrznymi sporami. Zamiast skupiać się na rozwiązywaniu problemów mieszkańców, lokalni politycy KO od miesięcy prowadzą partyjne rozgrywki, personalne konflikty i walkę o wpływy.
Odejście z klubu radnych Roberta Suligowskiego i Sławomira Czerwińskiego jest kolejnym sygnałem narastającego kryzysu. Choć formalnie klub utracił bezwzględną większość w Radzie Miejskiej, w praktyce zmiana ma przede wszystkim charakter kosmetyczny. Znacznie ważniejsze jest to, że ujawnia ona głębokie podziały i brak jedności wewnątrz największego ugrupowania w radzie.
Radni tłumaczą swoją decyzję wyczerpaniem dotychczasowej formuły współpracy oraz różnicami dotyczącymi sposobu działania i kierunków prowadzenia polityki samorządowej. Nieoficjalnie mówi się jednak, że konflikt narastał od wielu miesięcy, a jedną z osi sporu były propozycje zmian dotyczących podziału miasta na osiedla i funkcjonowania rad osiedli.
Jednocześnie trwa kolejna odsłona wewnętrznej walki o wpływy. Coraz częściej pojawiają się informacje o planach odwołania przewodniczącej Rady Miejskiej Agnieszki Rybczak. Według doniesień medialnych ma to być element przebudowy lokalnych struktur po przejęciu kierownictwa wrocławskiej Platformy Obywatelskiej przez Michała Jarosa. Rybczak jest bowiem kojarzona z Renatą Granowską, która została wcześniej usunięta z partii.
Wszystko wskazuje na to, że dla części działaczy Koalicji Obywatelskiej priorytetem pozostaje dziś porządkowanie własnych partyjnych struktur i rozliczanie wewnętrznych frakcji. Z perspektywy mieszkańców są to jednak przede wszystkim personalne przepychanki, które niewiele zmieniają w funkcjonowaniu miasta, a jedynie pokazują skalę podziałów w obozie rządzącym Wrocławiem.
















