Nieco ponad trzy miesiące temu Michał Piszko uznał, że utracił zaufanie do komendanta Straży Miejskiej. Teraz zdecydował, że Michał Tułacz jednak pozostanie na stanowisku. Decyzja zapadła 30 września, a dzień później została podana do publicznej wiadomości. Burmistrz tłumaczy ją potrzebą zachowania ciągłości kierowania jednostką oraz planowanym włączeniem Straży Miejskiej w struktury Urzędu Miasta.
Zwrot jest tym bardziej istotny, że sprawa kłodzkiej Straży Miejskiej nie była w ostatnich dwóch latach zwykłym sporem kadrowym. Kontrowersje wokół działalności jednostki stały się jednym z tematów lokalnej debaty, a „niewłaściwy nadzór nad strażą miejską” był wprost wymieniany przez grupę referendalną wśród zarzutów wobec Michała Piszki. 19 czerwca burmistrz wypowiedział Tułaczowi umowę o pracę.
Przyczyną rozwiązania umowy jest utrata zaufania niezbędnego do dalszego pełnienia funkcji komendanta Straży Miejskiej, wynikająca z całokształtu okoliczności związanych z nagłośnioną publicznie sprawą dotyczącą funkcjonowania jednostki
– tłumaczył wówczas Piszko.
Decyzja została podjęta dzień po głośnym wywiadzie komendanta, w którym odnosił się do wcześniejszych problemów w Straży Miejskiej i mówił, że nie wie, za co miałby przepraszać mieszkańców. Tułacz miał wykorzystać w okresie wypowiedzenia urlop, a następnie odejść z pracy. Jego obowiązki miał przejąć zastępca Leszek Łoś. Do tego jednak nie dojdzie. Burmistrz argumentuje, że sytuacja organizacyjna zmieniła się od czerwca.
Pierwszy konkurs na stanowisko nowego komendanta nie zakończył się zatrudnieniem żadnego kandydata. W drugim złożono tylko jedną ofertę, która – jak przekazał Piszko – budziła wątpliwości wymagające wyjaśnienia. Jednocześnie władze miasta planują, aby w ciągu najbliższych trzech miesięcy Straż Miejska przestała działać jako samodzielna jednostka organizacyjna i została włączona bezpośrednio do Urzędu Miasta. Zdaniem burmistrza jednoczesna wymiana komendanta i reorganizacja formacji stwarzałyby ryzyko problemów z bieżącym funkcjonowaniem jednostki.
Kontynuowanie zatrudnienia dotychczasowego komendanta pozwoli wykorzystać jego znajomość jednostki i zachować ciągłość zarządzania w okresie reorganizacji
– wyjaśnia Piszko.
Dzisiejszej decyzji trudno jednak analizować bez przypomnienia, dlaczego Straż Miejska w Kłodzku stała się przedmiotem tak dużych kontrowersji. Jesienią 2024 roku do internetu trafiły nagrania przedstawiające zachowanie kłodzkich strażników wobec osób zatrzymanych do wytrzeźwienia. Na materiałach funkcjonariusze używali wulgaryzmów, wyśmiewali zatrzymanych i kierowali wobec nich poniżające komentarze. Na jednym z nagrań strażnik groził zatrzymanemu użyciem pałki.
Burmistrz reagował wówczas bardzo zdecydowanie.
„Kategorycznie potępiam wszelkie takie i inne zachowania, które poniżają, upokarzają drugiego człowieka. […] Tym bardziej przerażające jest to, że po takie działania sięgają funkcjonariusze publiczni”.
Zapowiedział też wyciągnięcie konsekwencji i powołanie komisji badającej funkcjonowanie jednostki. Sprawa nie zakończyła się na samych nagraniach. 11 marca 2026 roku Straż Miejska została objęta kontrolą przeprowadzoną w ramach ustawowego nadzoru nad tego typu formacjami. Sprawdzano m.in. dokumentację, stosowanie środków przymusu bezpośredniego, postępowania mandatowe oraz sposób wykonywania czynności przez funkcjonariuszy.
Kontrola wykazała błędy i uchybienia proceduralne – m.in. w dokumentacji mandatowej, wnioskach kierowanych do sądu oraz terminowości przekazywania określonych informacji. Rzecznik wojewody Tomasz Jankowski zaznaczał jednak, że nie były to nieprawidłowości podważające możliwość dalszego wykonywania przez Straż Miejską jej podstawowych zadań. Zalecono usunięcie uchybień i przeprowadzenie szkoleń. To ważny element całej sprawy – kontrola potwierdziła problemy proceduralne, ale nie stwierdziła, że jednostka jako taka nie jest zdolna do działania.
Wiosną 2026 roku niezadowolenie części mieszkańców przerodziło się w próbę odwołania burmistrza. 2 czerwca oficjalnie rozpoczęła się inicjatywa referendalna przeciwko Michałowi Piszce. Potwierdza ją dokumentacja Krajowego Biura Wyborczego. Grupa referendalna formułowała wobec władz miasta szereg zarzutów dotyczących m.in. sposobu działania podczas powodzi z 2024 roku, komunikacji z mieszkańcami, gospodarowania miastem oraz właśnie nadzoru nad Strażą Miejską. Burmistrz odpierał te zarzuty, twierdząc, że znaczna ich część jest bezpodstawna, i podkreślał, że inicjatorzy mają prawo korzystać z instrumentu referendum.
Inicjatorzy przekazali Komisarzowi Wyborczemu karty zawierające 2337 podpisów, przy wymaganym minimum 1906. Po ich sprawdzeniu okazało się jednak, że 661 podpisów nie spełniało wymogów formalnych. Za prawidłowe uznano 1676 – o 230 za mało, by referendum mogło zostać zarządzone. Wśród zakwestionowanych wpisów były m.in. nieprawidłowe adresy, błędne numery PESEL, podpisy osób bez prawa wybierania w Kłodzku oraz wielokrotne podpisy tych samych mieszkańców. 13 sierpnia Komisarz Wyborczy w Wałbrzychu II formalnie odrzucił wniosek. Nie doszło więc do głosowania nad odwołaniem burmistrza, ale sama inicjatywa pokazała skalę politycznych i społecznych emocji w mieście.
To właśnie ten kontekst sprawia, że obecna decyzja burmistrza może budzić pytania. W czerwcu Piszko uznawał, że „utrata zaufania” uniemożliwia dalsze pełnienie funkcji przez Tułacza. Niecałe cztery miesiące później ten sam komendant okazuje się – przynajmniej na czas reorganizacji – najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia ciągłości działania formacji. Burmistrz tłumaczy zmianę okolicznościami praktycznymi: nie udało się skutecznie zakończyć naboru, a za chwilę Straż Miejską czeka reorganizacja.
Nie odpowiada to jednak samo w sobie na pytanie, czy przyczyny wcześniejszej utraty zaufania przestały istnieć, ani jak władze miasta oceniają dziś odpowiedzialność kierownictwa jednostki za problemy, które jeszcze kilka miesięcy temu uznano za wystarczająco poważne, by wypowiedzieć komendantowi umowę.
Nie chodzi jednocześnie o likwidację Straży Miejskiej. Plan Piszki zakłada zmianę jej formy organizacyjnej – z samodzielnej jednostki na część struktury Urzędu Miasta. Zadania formacji mają być nadal wykonywane. Przez najbliższe miesiące reorganizację ma przeprowadzać właśnie Michał Tułacz.
Komendant, którego działania i sposób kierowania jednostką znajdowały się w centrum jednej z najgłośniejszych lokalnych kontrowersji ostatnich lat, ostatecznie więc nie odchodzi. I to mimo że jeszcze w czerwcu sam burmistrz uznał, że utracił do niego zaufanie.
To sprawia, że cofnięcie wypowiedzenia nie jest jedynie techniczną decyzją kadrową. W Kłodzku – gdzie funkcjonowanie Straży Miejskiej znalazło się nawet wśród argumentów inicjatorów referendum – będzie również testem wiarygodności wyjaśnień władz miasta i zapowiadanej reorganizacji.















