Afera wokół pieniędzy dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź nabiera tempa. Anna Konieczyńska została odwołana z funkcji wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Wcześniej działaczkę zawieszono w prawach członka Koalicji Obywatelskiej. Konieczyńska nie poczuwa się jednak do odpowiedzialności i przekonuje, że KARR działała zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Sprawa dotyczy pieniędzy wypłacanych przedsiębiorcom w ramach pomocy po katastrofalnej powodzi z 2024 roku. Według nagłośnionych przez media informacji część środków trafiła do osób powiązanych z Anną Konieczyńską – w tym jej męża oraz przedsiębiorców z Dziwiszowa. Łącznie chodzi o około 4,5 mln zł. Kontrowersje wzbudza fakt, że według medialnych ustaleń wielka woda miała nie dotrzeć do części nieruchomości, których właściciele otrzymali wsparcie.
Anna Konieczyńska straciła już stanowisko wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Wcześniej została również zawieszona w Koalicji Obywatelskiej, a jej polityczną przyszłością ma zająć się sąd partyjny. Sama zainteresowana przekonuje jednak, że nie ma powodów do wstydu. W rozmowie z dziennikarzami wskazywała, że zasady wydatkowania środków wynikały z regulaminu programu, a odpowiedzialność za jego konstrukcję ponosiły również instytucje centralne, w tym ministerstwo i Bank Gospodarstwa Krajowego.
Pytana o powody odwołania mówiła o medialnej presji.
Z tej nagonki medialnej. Tak myślę. Mam się stać ofiarą polityczną
– powiedziała.
Odwołana wiceprezes nie zamierza również odcinać się od swojej działalności politycznej. Pytana o reakcję partyjnych kolegów i ocenę swojej sytuacji w Koalicji Obywatelskiej stwierdziła:
Ja myślę, że jestem wartością dodaną przez cały czas, kiedy jestem członkiem Platformy. Jestem wartością dodaną.
O jej dalszej przyszłości w ugrupowaniu ma zdecydować postępowanie wewnątrzpartyjne.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków pozostaje pomoc otrzymana przez firmę męża Konieczyńskiej. Według przedstawionych w materiale informacji przedsiębiorstwo otrzymało 200 tys. zł.
Mąż byłej wiceprezes KARR przekonuje, że pieniądze zostały przyznane zgodnie z prawem i należały się jego firmie. Pytany przez dziennikarzy o miejsce, w którym podczas powodzi miała znajdować się woda, odsyłał jednak po szczegółowe informacje do żony.
Jeszcze większe kwoty miały otrzymać inne firmy z Dziwiszowa. Według medialnych doniesień łącznie do przedsiębiorców z tej miejscowości trafiło prawie 4,5 mln zł pomocy.
To właśnie kwestia faktycznego wystąpienia szkód powodziowych i dokumentów, na podstawie których przyznawano wsparcie, ma być jednym z głównych przedmiotów dalszych kontroli.
Przedstawiciele obozu rządzącego zapewniają, że kontrowersje są wyjaśniane. Według wypowiedzi przytoczonych w materiale właściwe instytucje miały otrzymać informacje o możliwych nieprawidłowościach już wcześniej, a sprawą zajmuje się Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Wszystkie takie sprawy powinny być wyjaśnione do końca. (…) Niczego nie przykrywamy. Centralne Biuro Antykorupcyjne działa
– zapewniała przedstawicielka KO.
Jak dodawała, gminy otrzymały informacje dotyczące nieprawidłowości, a działania służb mają trwać już od kilku miesięcy.
Te tłumaczenia nie przekonują polityków opozycji. Dzień wcześniej przed siedzibą KARR pojawił się Mateusz Morawiecki wraz z parlamentarzystami związanymi ze stowarzyszeniem Rozwój Plus. Zapowiedzieli kontrole poselskie i zdobycie dokumentacji, na podstawie której wypłacano pieniądze.
Teraz opozycja stawia również pytanie, dlaczego polityczne konsekwencje wobec Konieczyńskiej zostały wyciągnięte dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media.
Do afery odniósł się także prezes PiS Jarosław Kaczyński. Domaga się wyjaśnienia, czy pomoc została wypłacona osobom, którym się nie należała, a jeśli tak – kiedy pieniądze zostaną odzyskane i przeznaczone na wsparcie rzeczywistych ofiar kataklizmu.
Sprawa Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego tym samym nie kończy się na odwołaniu wiceprezes. Przedmiotem dalszych wyjaśnień pozostaje przede wszystkim to, na podstawie jakich dokumentów przyznawano pomoc, czy beneficjenci rzeczywiście ponieśli deklarowane szkody oraz czy osobiste i polityczne powiązania mogły mieć wpływ na sposób rozdysponowania publicznych pieniędzy.















