Nie opozycja, nie anonimowy przeciwnik polityczny, lecz człowiek z kierownictwa dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej. Dariusz Dudojć miał pod pseudonimami publikować w internecie komentarze ostro atakujące polityków własnego środowiska. Sprawa wyszła na jaw przy okazji postępowania dotyczącego wpisów wymierzonych w wojewodę dolnośląską Annę Żabską.
Dolnośląski lider KO Michał Jaros zdecydował o zawieszeniu działacza i złożył wniosek o jego wykluczenie z ugrupowania.
Dariusz Dudojć został zawieszony w prawach członka Koalicji Obywatelskiej, a ja złożyłem wniosek o jego wykluczenie
– przekazał Jaros. Jak dodał, jest mu „po ludzku przykro”, że za anonimowymi wpisami atakującymi m.in. wojewodę miał stać polityk jego własnej partii.
Dudojć nie był szeregowym działaczem. Za czasów wojewody Macieja Awiżenia pracował jako jego doradca, a po powodzi z 2024 roku został również zastępcą przewodniczącego powołanego przez wojewodę Zespołu ds. Odbudowy Popowodziowej. Informacje te znajdują potwierdzenie w oficjalnych komunikatach Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Po odejściu Awiżenia i objęciu urzędu wojewody przez Annę Żabską Dudojć przestał pracować w DUW. Właśnie później w internecie – przede wszystkim pod materiałami dotyczącymi Żabskiej – zaczęły pojawiać się anonimowe, ostre komentarze dotyczące nowej wojewody. Sprawa została zgłoszona organom ścigania przez Dolnośląski Urząd Wojewódzki. Prokuratura sprawdzała, czy wypowiedzi mogą stanowić znieważenie funkcjonariusza publicznego. Ostatecznie postępowanie zostało umorzone z powodu braku znamion czynu zabronionego.
Według informacji opublikowanych przez Wrocławskie Fakty i Salon24 prowadzone czynności pozwoliły ustalić, że za częścią anonimowych komentarzy miał stać właśnie Dariusz Dudojć. Salon24 informuje, że podczas przesłuchania działacz miał potwierdzić autorstwo wpisów i wskazać również inne konta, z których publikował komentarze. Portal deklaruje, że dysponuje zarówno zrzutami ekranu, jak i dokumentami związanymi ze sprawą.
Nie jest to równoznaczne z przyznaniem się do przestępstwa – prokuratura właśnie nie dopatrzyła się czynu zabronionego. Sam Dudojć, gdy o sprawę pytali później dziennikarze, nie potwierdził publicznie, ale też nie zaprzeczył, że korzystał z wskazywanego konta. Zapowiedział konsultację z prawnikiem przed przedstawieniem szerszego stanowiska.
Według ujawnionych materiałów wojewoda nie była jedyną osobą krytykowaną z anonimowych kont przypisywanych Dudojciowi. Komentarze miały uderzać także w prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja oraz ministrów Tomasza Siemoniaka i Marcina Kierwińskiego – a więc polityków związanych z tym samym obozem politycznym.
To właśnie ten element nadał sprawie znacznie większy ciężar wewnątrzpartyjny. Nie chodzi bowiem o publiczną różnicę zdań między politykami – w demokracji rzecz zupełnie normalną – ale o anonimowe prowadzenie ostrej krytyki osób należących do własnego środowiska.
Dudojć zasiadał przy tym w ścisłych władzach regionalnych ugrupowania. Po marcowych wyborach wewnętrznych został wybrany do Zarządu Regionu Dolnośląskiego KO. Skład zarządu potwierdzały lokalne media: przewodniczącym został Michał Jaros, Monika Wielichowska jedną z wiceprzewodniczących, a Dudojć znalazł się wśród członków zarządu.
W regionalnych rozgrywkach politycznych był publicznie zaliczany do środowiska wspierającego Monikę Wielichowską. Wrocławskie Fakty opisywały go jako jednego z jej stronników po bardzo wyrównanej rywalizacji Wielichowskiej z Jarosem o przywództwo w dolnośląskiej KO.
Określenie Dudojcia „prawą ręką” wicemarszałkini pojawia się w publikacjach medialnych, ale nie jest formalnym tytułem ani funkcją partyjną. Nie ma również dowodu, że Wielichowska wiedziała o jego anonimowej aktywności w internecie.
Sprawa pojawia się zaledwie kilka miesięcy po niezwykle ostrych wewnętrznych wyborach w dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej. Michał Jaros i Monika Wielichowska rywalizowali w marcu o funkcję przewodniczącego regionu. Wybory wygrał Jaros, a Wielichowska kwestionowała sposób przeprowadzenia głosowania, wskazując m.in. na problemy z tajnością i agitację w lokalach wyborczych. Ostatecznie została jedną z jego zastępczyń, a nowy zarząd zbudowano z przedstawicieli obu obozów.
Jeszcze przed wyborami Wielichowska zapewniała, że po partyjnej rywalizacji wszyscy pozostaną „jedną drużyną”, która powinna energię kierować przeciw politycznym konkurentom, a nie przeciwko sobie. Ujawniona działalność Dudojcia pokazuje, że napięcia w regionalnych strukturach były bardziej skomplikowane niż oficjalny obraz jedności prezentowany po wyborach.
Reakcja obecnego przewodniczącego regionu jest jednoznaczna. Dudojć został zawieszony, a Jaros skierował wniosek o jego wykluczenie z ugrupowania.
Hejt jest hejtem, a za słowa się odpowiada
– stwierdził lider dolnośląskiej KO.
Ostateczna decyzja o członkostwie Dudojcia będzie zależała od właściwych organów partyjnych. Sprawa ma jeszcze jeden interesujący aspekt. Dudojć nadal figuruje jako członek Rady Nadzorczej Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „INVEST-PARK”. Aktualny BIP spółki wymienia go w składzie tego organu, a sama WSSE jest spółką z dominującym udziałem Skarbu Państwa. Na razie nie ma informacji, by partyjne zawieszenie miało pociągnąć za sobą jakiekolwiek konsekwencje dotyczące tej funkcji.
Z prawnego punktu widzenia sprawa jest jasna: prokuratura zbadała komentarze i nie stwierdziła znamion przestępstwa. Z politycznego punktu widzenia sytuacja wygląda jednak inaczej.
Członek regionalnego zarządu KO miał anonimowo atakować wojewodę oraz innych prominentnych polityków swojego własnego obozu, a przewodniczący regionu uznał zachowanie za na tyle poważne, że nie tylko zawiesił działacza, ale chce całkowicie usunąć go z partii.
Pozostają przy tym pytania o skalę jego internetowej aktywności, o to, czy działał wyłącznie z własnej inicjatywy oraz czy osoby z jego politycznego otoczenia miały o niej wiedzę. Na dziś nie ma dowodów pozwalających twierdząco odpowiedzieć na dwa ostatnie pytania. Sprawa pokazuje natomiast kolejny raz, że pod oficjalnymi deklaracjami jedności dolnośląskiej KO nadal istnieją silne podziały personalne. Teraz jeden z uczestników tych partyjnych rozgrywek może za anonimowe ataki na własnych kolegów stracić legitymację ugrupowania.
Sprostowanie
W artykule „Anonimowo uderzał w polityków własnej partii. Działacz dolnośląskiej KO zawieszony, Jaros chce jego usunięcia”, opublikowanym 3 października 2026 r. w portalu PrawyWroclaw.pl, podano nieprawdziwe i nieścisłe wiadomości.
- Nie jest prawdą, że podczas przesłuchania wskazałem inne konta, z których publikowałem komentarze. Byłem przesłuchiwany wyłącznie w charakterze świadka. Jedynym profilem, o który byłem pytany, był profil w serwisie Wyborcza.pl.
- Nie jest prawdą, że moja aktywność w internecie rozpoczęła się po tym, jak przestałem pracować w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim. Moja praca w urzędzie nie zakończyła się niczyją decyzją wobec mnie: umowa doradcy wojewody jest zawierana na czas pełnienia funkcji przez wojewodę i wygasła z mocy prawa wraz z zakończeniem urzędowania wojewody Macieja Awiżenia.
Dariusz Dudojć















