„Tu się po prostu nie da dojechać” – to jeden z najczęściej powtarzanych argumentów mieszkańców Wojszyc protestujących przeciwko budowie dużego kompleksu przy ul. Smardzowskiej. W miejscu otoczonym głównie niską zabudową ma powstać szkoła dla setek dzieci, a wraz z nią przedszkole, żłobek i dom seniora. Protestujący obawiają się, że bez wcześniejszej poprawy układu drogowego inwestycja tylko pogłębi komunikacyjny problem południa miasta.
W proteście uczestniczyli zarówno dorośli, jak i dzieci. Mieszkańcy zwracali uwagę przede wszystkim na wąskie ulice, dominującą zabudowę jednorodzinną i korki, które już dziś każdego ranka utrudniają wyjazd z Wojszyc.
Tu są same domki, nie ma wysokiej zabudowy. Jest droga wahadłowa, tu się nie da dojechać
– mówiła mieszkanka Wojszyc Agnieszka Mucha.
Mieszkańcy bardzo wyraźnie zaznaczają, że nie sprzeciwiają się samej budowie placówki oświatowej. Południowe osiedla Wrocławia szybko się rozrastają, a miejsc w szkołach potrzeba coraz więcej. Problemem jest jednak lokalizacja przy ul. Smardzowskiej i skala planowanego obiektu.
Podczas protestu pojawiało się również pytanie, dlaczego placówka, która ma obsługiwać także dzieci z intensywnie rozbudowującego się Jagodna, ma powstać na Wojszycach. Miasto odpowiada, że określenie „szkoła dla Jagodna” jest uproszczeniem. Obwody szkolne nie muszą pokrywać się z administracyjnymi granicami osiedli, a nowy obiekt ma służyć mieszkańcom większej części południowego Wrocławia.
Największe emocje budzi komunikacja. Dziś głównymi drogami umożliwiającymi przedostanie się z tej części miasta w stronę centrum pozostają przede wszystkim ul. Buforowa oraz ul. Grota-Roweckiego. Układ kolejowy przecinający południe miasta ogranicza liczbę możliwych przejazdów, co każdego ranka prowadzi do powstawania wąskich gardeł. Mieszkańcy obawiają się, że szkoła dla blisko tysiąca uczniów oznaczać będzie dodatkowe samochody pojawiające się na lokalnych ulicach niemal w tym samym czasie – rano przed rozpoczęciem lekcji i po południu.
Tutaj można dostać się jedynie samochodem, a dzieci nie chodzą zawsze na tę samą godzinę. Dziecko nie przyjedzie rowerem w zimie, nie przyjedzie autobusem
– przekonywał Maciej Nowak.
Kierowcy już dziś próbują omijać korki uliczkami osiedlowymi.
Kierowcy objeżdżają korki osiedlowymi uliczkami, w które tylko mogą skręcić
– mówił jeden z mieszkańców.
To właśnie tutaj leży sedno sporu: nawet jeżeli nie każde dziecko będzie dowożone samochodem, placówka tej wielkości będzie generowała dodatkowy ruch w miejscu, które już dziś ma problem z przepustowością. Przy Smardzowskiej ma powstać większy kompleks obejmujący szkołę, przedszkole, żłobek i dom seniora.
Inwestycję realizuje prywatny podmiot. Miasto podkreśla, że budowa nie będzie finansowana z miejskiego budżetu, choć szkoła ma funkcjonować na zasadach placówki publicznej. Pozwolenie na budowę zostało już wydane, a zgodnie z obecnymi założeniami obiekt miałby rozpocząć działalność w roku szkolnym 2028/2029.
Nie jest to więc już luźna koncepcja, lecz inwestycja znajdująca się na konkretnym etapie przygotowania. Miasto odpiera zarzut, jakoby funkcję oświatową nagle wprowadzono w środek istniejącej zabudowy jednorodzinnej.
Obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego został uchwalony w 2008 roku, gdy duża część dzisiejszych domów jeszcze nie istniała. Już wtedy teren przy Smardzowskiej przeznaczono pod funkcje publiczne, w tym oświatę. Dopuszczano tam również m.in. obiekt ochrony zdrowia, kościół czy komendę policji.
Nie mamy sytuacji, w której po latach ktoś postanowił nagle ustalić funkcję edukacyjną w środku wcześniej istniejącego osiedla domów jednorodzinnych
– podkreśla Magdalena Wankowska z miejskiego Wydziału Architektury i Zabytków.
Formalnie jest to mocny argument ratusza. Nie odpowiada jednak na pytanie, które stawiają mieszkańcy: czy układ komunikacyjny zaplanowany wiele lat temu odpowiada dzisiejszej skali zabudowy Wojszyc i Jagodna?
Wojszyce mają już duży zespół szkolno-przedszkolny przy ul. Asfaltowej. Placówkę uruchomiono w 2023 roku z myślą o 1000 uczniów i 200 przedszkolakach. Jej budowa kosztowała około 57,6 mln zł. Dziś miasto wskazuje, że również ta szkoła jest mocno zapełniona i kolejny obiekt jest potrzebny, by ją odciążyć.
To najlepiej pokazuje tempo zmian na południu Wrocławia. Placówka otwarta zaledwie kilka lat temu jako odpowiedź na potrzeby rozwijających się osiedli już okazuje się niewystarczająca. Tyle że liczba mieszkańców rośnie znacznie szybciej niż przepustowość dróg.
Mieszkańcy Jagodna od dawna zabiegają również o dużą placówkę bezpośrednio na swoim osiedlu. Miasto podkreśla, że szkoła przy Smardzowskiej nie ma zastępować szkoły planowanej na Jagodnie. Wrocław prowadzi rozmowy z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa dotyczące pozyskania terenu przy ul. Lutosławskiego. Problem w tym, że na razie nie ma konkretnego terminu rozpoczęcia ani zakończenia tej inwestycji.
To właśnie budzi niepokój części mieszkańców. Obawiają się, że gdy przy Smardzowskiej powstanie kolejna duża szkoła, inwestycja na samym Jagodnie zostanie odsunięta w czasie. Ratusz zapewnia, że tak nie będzie.
Potrzeby południa Wrocławia są większe niż możliwości jednej placówki. Dlatego nie należy stawiać Smardzowskiej przeciwko Jagodnu
– przekonuje Marcin Miedziński z Departamentu Edukacji.
Problem komunikacyjny staje się jeszcze bardziej widoczny, kiedy spojrzeć na zapowiadany przez miasto „Pakiet dla Południa”. W jego ramach planowane są m.in. łącznik autobusowy Iwaszkiewicza–Kajdasza, buspas na Grota-Roweckiego, przebudowa Zwycięskiej, rozwój Buforowej i inwestycje tramwajowe.
Część z najważniejszych przedsięwzięć pozostaje jednak dopiero na etapie projektowania. Jeszcze we wrześniu miasto informowało, że projektowane są m.in. łącznik Iwaszkiewicza–Kajdasza, trasa tramwajowo-autobusowa na Jagodno i przebudowa ul. Zwycięskiej.
Także buspas na Grota-Roweckiego nie powstanie szybko. Konieczna jest przebudowa większego fragmentu ulicy, a inwestycja ma być realizowana etapami. Powstaje więc wyraźna dysproporcja: szkoła przy Smardzowskiej ma już inwestora i pozwolenie na budowę, podczas gdy infrastruktura mająca usprawnić dojazd na południe miasta w dużej części pozostaje na papierze. Jedną z inwestycji, które mogą przynieść odczuwalną poprawę, jest dokończenie Wschodniej Obwodnicy Wrocławia.
Pozostały odcinek od ul. Grota-Roweckiego do al. Karkonoskiej ma według miejskich zapowiedzi zostać udostępniony w 2028 roku. Nowa trasa powinna przejąć część ruchu tranzytowego i odciążyć lokalne drogi. Nie rozwiąże jednak całego problemu Wojszyc. Samochody dowożące dzieci do szkoły nadal będą musiały dotrzeć właśnie do Smardzowskiej, a ruch osiedlowy pozostanie.
W tej sprawie łatwo sprowadzić protest do hasła: „mieszkańcy nie chcą szkoły pod swoimi domami”. To byłoby jednak zbyt dużym uproszczeniem. Protestujący mówią wprost, że nowe szkoły są potrzebne. Ich zastrzeżenia dotyczą tego, czy budowa kolejnego dużego obiektu powinna wyprzedzać rozwiązanie problemów komunikacyjnych.
I właśnie tutaj pojawia się znacznie szerszy problem rozwoju Wrocławia. Czy drogi i komunikacja zbiorowa powinny nadążać za nową zabudową? Czy może powinny ją wyprzedzać? Czy rozsądne jest dokładanie kolejnych generatorów ruchu do obszarów, których infrastruktura już dziś pracuje na granicy możliwości?
W przypadku Wojszyc mieszkańcy nie mają wątpliwości. Szkoła jest potrzebna. Ale blisko tysiąc uczniów nie może pojawić się w komunikacyjnej próżni. Jeżeli miasto chce przekonać mieszkańców do inwestycji przy Smardzowskiej, potrzebuje czegoś więcej niż odwołania do planu miejscowego z 2008 roku. Potrzebuje konkretnej odpowiedzi na pytanie, jak po otwarciu szkoły będzie się tam można bezpiecznie dostać – i jak obecni mieszkańcy mają każdego ranka wydostać się z własnego osiedla.















