Niemal dwa lata po katastrofalnej powodzi, która spustoszyła południe Dolnego Śląska, Najwyższa Izba Kontroli wystawia administracji bardzo surową ocenę. Wyniki kontroli pokazują, że w chwili rzeczywistego zagrożenia zawodziły procedury, przepływ informacji, systemy ostrzegania i przygotowanie części instytucji.
Kontrola objęła działania podejmowane w latach 2024–2025 na wszystkich szczeblach administracji. NIK sprawdziła m.in. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, Dolnośląski Urząd Wojewódzki, Starostwo Powiatowe w Kłodzku oraz samorządy Kłodzka, Lądka-Zdroju i Stronia Śląskiego. Kontrolerzy przyjrzeli się również działalności Wód Polskich.
Wniosek jest jednoznaczny: nieprawidłowości występowały na każdym szczeblu zarządzania kryzysowego. W przypadku Dolnego Śląska szczególnie istotne są ustalenia dotyczące działań wojewody, powiatu kłodzkiego oraz struktur Wód Polskich odpowiedzialnych za gospodarkę wodną.
Jedne z najpoważniejszych ustaleń kontroli dotyczą Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego. NIK stwierdziła wprost, że wojewoda dolnośląski nie zapewnił odpowiedniego i adekwatnego poziomu zarządzania kryzysowego.
Mimo ustawowego obowiązku nie został zaktualizowany Wojewódzki Plan Zarządzania Kryzysowego. Jeszcze poważniejsze zastrzeżenia dotyczą działań podejmowanych już w trakcie rozwijającego się zagrożenia. Pomimo napływających komunikatów meteorologicznych i hydrologicznych wojewoda nie ogłosił pogotowia ani alarmu przeciwpowodziowego na zagrożonych obszarach województwa.
NIK wskazuje także na niezwykle poważny problem z przepływem informacji po przerwaniu zapory w Stroniu Śląskim. Wojewoda dolnośląski nie przekazał dyrektorowi Rządowego Centrum Bezpieczeństwa informacji o przerwaniu zapory. Według NIK konsekwencją było to, że informacja o nadchodzącym zagrożeniu nie dotarła do mieszkańców.
W przypadku katastrofy rozwijającej się tak gwałtownie jak ta w Kotlinie Kłodzkiej szybkość ostrzegania mieszkańców może mieć fundamentalne znaczenie. Zastrzeżenia NIK dotyczą również działania Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Od 11 do 15 września 2024 roku RCB wysyłało alerty tej samej treści na terenie aż 11 województw. Komunikatów nie różnicowano w zależności od skali lokalnego zagrożenia. W praktyce oznaczało to, że mieszkańcy terenów, na których sytuacja stawała się dramatyczna, otrzymywali takie same komunikaty jak osoby znajdujące się w regionach znacznie mniej zagrożonych. NIK zwraca szczególną uwagę na powiat kłodzki i nyski, gdzie sytuacja szybko się pogarszała.
System ostrzegania, który powinien dostarczać możliwie precyzyjnych informacji o charakterze i skali niebezpieczeństwa, nie został więc odpowiednio dostosowany do dynamicznego rozwoju wydarzeń. Poważne problemy ujawniono również na szczeblu powiatowym. W Starostwie Powiatowym w Kłodzku nie organizowano ani nie przeprowadzano ćwiczeń, szkoleń i treningów dotyczących zarządzania kryzysowego, w tym działań przeciwpowodziowych oraz ewakuacji ludności.
Nie zapewniono również odpowiedniego wyposażenia i utrzymania powiatowego magazynu przeciwpowodziowego, choć obowiązek taki wynikał z przepisów. Problemy występowały także w Lokalnym Systemie Osłony Przeciwpowodziowej. Nierzetelne utrzymanie systemu spowodowało, że podczas powodzi przedwcześnie przestały działać stacje pomiarowe w Żelaźnie, Stroniu Śląskim i Lądku-Zdroju.
Szczególnie niepokojący jest przypadek Stronia Śląskiego. Stacja pomiarowa nie funkcjonowała, choć – jak ustaliła NIK – starostwo wiedziało o awarii urządzenia już od 28 czerwca 2024 roku, a więc na długo przed wrześniową katastrofą. Na tym lista zastrzeżeń dotyczących powiatu kłodzkiego się nie kończy. Starostwo nie zgłosiło do RCB potrzeby wysłania alertu dotyczącego przerwania zapory w Stroniu Śląskim.
NIK odnotowała jednak również działania przeprowadzone prawidłowo. W odpowiednim czasie zmobilizowano powiatowy zespół zarządzania kryzysowego, uruchomiono całodobowe dyżury, a następnie ogłoszono pogotowie i alarm przeciwpowodziowy na terenie powiatu.
Obraz działań powiatu nie jest więc jednoznaczny. W momencie bezpośredniego kryzysu podejmowano działania organizacyjne, jednak przygotowanie systemu przed katastrofą – w tym stan urządzeń pomiarowych, magazynu przeciwpowodziowego oraz brak wcześniejszych ćwiczeń – zostało przez kontrolerów zakwestionowane. Kontrola objęła również Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, w tym Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Także tutaj stwierdzono zaniechania ograniczające skuteczność ochrony ludności.
Jednym z najbardziej podstawowych problemów okazała się łączność. Nie zapewniono skutecznej alternatywy pozwalającej komunikować się z obsługą zbiorników w sytuacji, gdy przestaną działać telefony stacjonarne, komórkowe i internet. System radiowy DMR, który miał zapewnić komunikację właśnie w sytuacjach nadzwyczajnych, nie działał na zbiornikach Zlewni w Nysie, w tym na zbiorniku w Stroniu Śląskim. Skutkiem były opóźnienia w przekazywaniu informacji.
NIK stwierdziła ponadto, że RZGW we Wrocławiu nie zareagował odpowiednio na pojawiające się 14 września informacje o trudnej sytuacji na zbiorniku Stronie Śląskie. Działania miały ograniczyć się do publikowania komunikatów w mediach społecznościowych oraz przekazania informacji Starostwu Powiatowemu w Kłodzku. Ustalenia kontroli są szczególnie niepokojące dlatego, że nie dotyczą pojedynczego błędu jednego urzędnika czy jednej instytucji. Na Dolnym Śląsku problemy wystąpiły jednocześnie na kilku poziomach systemu.
Wojewódzki plan zarządzania kryzysowego nie został zaktualizowany. Wojewoda nie ogłosił pogotowia i alarmu przeciwpowodziowego na zagrożonych terenach. Informacja o przerwaniu zapory nie została przekazana do RCB. W powiecie kłodzkim nie prowadzono wymaganych ćwiczeń, część stacji pomiarowych przestała działać, a jedna z nich była niesprawna od czerwca. Nie działał również awaryjny system łączności z obsługą zbiorników.
Do tego dochodziły niedostosowane do lokalnej sytuacji alerty RCB. Trudno więc mówić wyłącznie o pechowym splocie okoliczności. Z raportu NIK wyłania się obraz systemu, który w najważniejszym momencie nie funkcjonował tak, jak powinien.
Kontrola nie ogranicza się jednak do krytyki. NIK pozytywnie oceniła działania dotyczące pozyskiwania pieniędzy na pomoc poszkodowanym. Wojewoda dolnośląski pozyskiwał środki z rezerw celowych przeznaczone na przeciwdziałanie i usuwanie skutków powodzi. W 2024 roku wydatkowano na ten cel ponad 610 mln zł, a w pierwszej połowie 2025 roku kolejne 124,5 mln zł.
Skontrolowane podmioty prawidłowo realizowały działania związane z pozyskiwaniem środków finansowych przeznaczonych na pomoc poszkodowanym. To jednak etap następujący już po wystąpieniu katastrofy. Najpoważniejsze zastrzeżenia kontrolerów odnoszą się natomiast do tego, czy administracja była odpowiednio przygotowana i czy zrobiła wszystko, co należało, kiedy zagrożenie dopiero narastało.
Powódź obnażyła również problemy o charakterze systemowym. NIK podkreśla, że podobne nieprawidłowości wskazywała już podczas wcześniejszych kontroli. Od 1 stycznia 2025 roku obowiązuje ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej. W maju 2026 roku uchwalono natomiast nowelizację przepisów o zarządzaniu kryzysowym, która zmienia sposób planowania działań państwa.
Dotychczasowy plan zarządzania kryzysowego ma zostać zastąpiony dwoma dokumentami – planem zarządzania ryzykiem oraz planem reagowania kryzysowego. Według NIK nowe rozwiązania powinny stworzyć warunki do wyeliminowania części błędów, które przez lata powtarzały się w systemie. Kontrola zarządzania kryzysowego nie kończy zainteresowania Izby skutkami powodzi.
NIK rozpoczyna kolejną, regionalną kontrolę dotyczącą odbudowy infrastruktury i inwestycji przeciwpowodziowych w województwach dolnośląskim i opolskim. Ma to szczególne znaczenie dla Kotliny Kłodzkiej, gdzie niemal dwa lata po katastrofie proces usuwania jej skutków i odbudowy infrastruktury nadal trwa.
Wyniki dotychczasowej kontroli stawiają władze przed niewygodnym pytaniem. Po katastrofie można przeznaczać setki milionów złotych na pomoc i odbudowę, ale zadaniem systemu zarządzania kryzysowego jest przede wszystkim przygotowanie państwa przed katastrofą, szybkie ostrzeganie ludzi i sprawna reakcja, kiedy zagrożenie już nadchodzi. A właśnie w tych obszarach NIK wykazała na Dolnym Śląsku szereg poważnych zaniedbań.















