Na mapie wszystko wygląda dobrze – Wrocław pokryty jest siecią miejsc, w których w razie zagrożenia mieszkańcy mają znaleźć tymczasowe schronienie. W praktyce pojawia się jednak podstawowy problem: do części z nich nie można swobodnie wejść.
Punkty wskazywane w aplikacji „Gdzie się ukryć” zlokalizowane są m.in. w piwnicach budynków wielorodzinnych. Oznacza to, że osoba znajdująca się na ulicy i szukająca bezpiecznego miejsca może trafić przed zamknięte drzwi klatki schodowej. Pozostaje wtedy domofon, oczekiwanie na odpowiedź któregoś z lokatorów i prośba o wpuszczenie do budynku. Problem staje się jeszcze bardziej widoczny, gdy okazuje się, że sami mieszkańcy nie zawsze wiedzą, że w ich bloku wyznaczono miejsce tymczasowego schronienia.
W przypadku rzeczywistego zagrożenia liczyć mogą się minuty. Tymczasem część wskazanych lokalizacji nie jest ogólnodostępna. Mieszkańcy pytani o znajdujące się w ich budynkach miejsca schronienia przyznają, że wcześniej o nich nie słyszeli.
Nic mi o tym nie wiadomo. Wydaje mi się, że musi się pani skontaktować ze spółdzielnią, żeby móc tu wejść i zobaczyć
– odpowiada jedna z mieszkanek.
Inny z wrocławian również nie wiedział, że jego budynek figuruje jako miejsce, w którym można szukać osłony.
Nie, nie wiedziałem. Tu nic nie ma
– stwierdził.
Gdy wskazano na możliwość wykorzystania piwnicy, zwrócił uwagę na kolejną kwestię – jej rzeczywistą przydatność w przypadku poważnego uszkodzenia lub zawalenia budynku. Wątpliwości ma także mieszkanka jednego z bloków powstałych w latach 60.
Ja tu mieszkam od początku mojego budynku, od lat 60. Na moich oczach budowali ten budynek i byłabym zdziwiona ogromnie, gdyby się okazało, że już wtedy pomyśleli o schronieniu
– mówi.
Ważne jest przy tym rozróżnienie pomiędzy schronem a miejscem przeznaczonym do doraźnego ukrycia się. Wskazanie piwnicy czy garażu jako Punktu Schronienia nie oznacza automatycznie, że obiekt posiada parametry budowli ochronnej przygotowanej np. na skutki działań wojennych.
Zgodnie z zaleceniami zawartymi w rządowym „Poradniku Bezpieczeństwa” w przypadku nagłego zagrożenia osoby znajdujące się w domu powinny w pierwszej kolejności znaleźć możliwie bezpieczne miejsce w budynku, w którym już przebywają.
Punkty Schronienia mają szczególne znaczenie dla osób, które zagrożenie zastanie na zewnątrz i które muszą szybko znaleźć najbliższe miejsce zapewniające przynajmniej podstawową osłonę. Właśnie w takim przypadku zamknięte wejście do budynku może jednak stanowić istotną przeszkodę.
Robert Leszczyński, pełnomocnik wojewody dolnośląskiego ds. ochrony ludności, nie zgadza się z oceną, że w przypadku zagrożenia dostęp do takich miejsc będzie niemożliwy.
Ja bym nie szedł tak daleko, że nie będzie można do nich się dostać. Jeżeli wystąpi zagrożenie, to z pewnością mieszkaniec, który zna swoją okolicę i wie, gdzie może się ukryć, to nie będzie jakiś problem, żeby po prostu się ukryć – czy to w garażu podziemnym, czy w piwnicy, czy we własnym mieszkaniu
– przekonuje.
Jako przykład ogólnodostępnego miejsca wskazuje garaż podziemny pod Narodowym Forum Muzyki, który pozostaje otwarty i nie wymaga oczekiwania na osobę mogącą udostępnić wejście.
On jest otwarty cały czas. Nie ma potrzeby, żeby ktoś go otwierał. Czyli z niego – mówiąc o Wrocławiu – można skorzystać
– wskazuje Leszczyński.
Kolejnym problemem jest brak widocznych oznaczeń. Nawet jeśli dana piwnica czy garaż znajdują się w wykazie, przechodzień bez wcześniejszego sprawdzenia mapy może nie wiedzieć, że właśnie tam powinien szukać osłony.
Pełnomocnik wojewody zapowiada, że sytuacja ma się zmienić.
Z mojej wiedzy jest taki zamiar, że te punkty będą oznaczane, ale tutaj proszę jeszcze o chwilę cierpliwości
– mówi Robert Leszczyński.
Międzynarodowym znakiem rozpoznawczym obrony cywilnej jest niebieski trójkąt umieszczony na pomarańczowym tle. Takie oznaczenie może być wykorzystywane do identyfikacji miejsc związanych z ochroną ludności.
Problem wrocławskich Punktów Schronienia pokazuje, że samo stworzenie mapy potencjalnych miejsc ukrycia nie rozwiązuje wszystkich problemów. Aby system spełniał swoją funkcję, mieszkańcy muszą wiedzieć gdzie się udać, jak rozpoznać właściwe miejsce i czy będą mogli rzeczywiście do niego wejść.
Szczególnie istotne wydaje się to w przypadku obiektów znajdujących się w zamkniętych budynkach mieszkalnych. Jeżeli Punkt Schronienia ma służyć również osobom przypadkowo znajdującym się w okolicy, trudno oczekiwać od nich, że podczas nagłego zagrożenia będą dzwoniły po kolejnych mieszkaniach i tłumaczyły przez domofon, dlaczego chcą dostać się do piwnicy.
Władze wskazują, że możliwości ukrycia się jest więcej – od własnego mieszkania przez piwnice po garaże podziemne. Zapowiadane jest również oznakowanie Punktów Schronienia.
Pozostaje jednak pytanie, czy przed wystąpieniem rzeczywistego zagrożenia uda się nie tylko wskazać bezpieczne miejsca na mapie, ale również przygotować je tak, aby mieszkańcy wiedzieli o ich istnieniu i mogli z nich faktycznie skorzystać.















