Data jest już znana. 30 listopada przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu rozpocznie się postępowanie odwoławcze w sprawie Kamili W., byłej działaczki kłodzkiej Platformy Obywatelskiej. Informację o terminie potwierdziło biuro prasowe sądu. Na wyznaczenie rozprawy czekano od końca maja, kiedy akta wraz z apelacjami trafiły do sądu drugiej instancji.
Postępowanie będzie prowadzone z wyłączeniem jawności, podobnie jak wcześniejszy proces. 18 marca Sąd Okręgowy w Świdnicy uznał Kamilę W. za winną wszystkich ośmiu zarzucanych jej czynów. Według oficjalnego komunikatu prokuratury chodziło przede wszystkim o nieudzielenie pomocy małoletniej poniżej 15. roku życia, która doświadczała przestępstw seksualnych ze strony Przemysława L., mimo że zachowania te miały odbywać się w obecności oskarżonej. Kobietę skazano również za współudział w czynach związanych ze znęcaniem się nad zwierzętami.
Sąd wymierzył jej 6 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Orzekł również zakaz zbliżania się do małoletniej pokrzywdzonej, zakaz pracy związanej z opieką, wychowaniem i leczeniem dzieci, zakaz posiadania zwierząt oraz 50 tys. zł nawiązki. Wyrok pozostaje nieprawomocny. Kamila W. odpowiada z wolnej stopy. Wyrok zaskarżyły obie strony. Obrona domaga się uniewinnienia Kamili W. Prokuratura uważa natomiast, że wymierzona kara jest zbyt łagodna.
W oficjalnym komunikacie z 20 maja Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wskazała w apelacji na „rażącą niewspółmierność” zarówno kar jednostkowych, jak i kary łącznej, argumentując, że sankcje nie odpowiadają stopniowi społecznej szkodliwości czynów, ich charakterowi ani okolicznościom sprawy. Śledczy domagają się zaostrzenia wyroku. W pierwszej instancji prokurator wnosił o 18 lat pozbawienia wolności. Taką wysokość żądanej kary potwierdzały również wcześniejsze informacje prokuratury i media opisujące postępowanie.
Przed rozprawą głos zabrali także bliscy osób pokrzywdzonych. W oświadczeniu przekazanym Niezależna.pl i Telewizji Republika podkreślili, że oczekują zdecydowanie surowszej kary. Ich zdaniem Kamila W. miała wiedzieć o przestępstwach popełnianych w domu i mogła im zapobiec. Rodziny określiły dotychczasowe 6,5 roku więzienia jako „śmiesznie niski” wyrok. Twierdzą także, że oskarżona, pozostając na wolności, demonstracyjnie zachowuje się wobec części bliskich osób pokrzywdzonych. Są to relacje rodzin, których sąd apelacyjny będzie oczywiście niezależnie od nich oceniał materiał dowodowy i zarzuty obu apelacji.
Termin apelacji Kamili W. został ogłoszony kilka dni po prawomocnym zakończeniu sprawy jej męża. 2 października Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał wobec Przemysława L. karę 25 lat więzienia, a jednocześnie uwzględnił część apelacji prokuratury, zaostrzając kary jednostkowe i środki karne. Mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po 20 latach. Zwiększono również nawiązki dla pokrzywdzonych, a kara ma być wykonywana w systemie terapeutycznym. Wyrok Przemysława L. jest prawomocny.
Najpoważniejsze pytania dotyczą jednak tego, czy odpowiedzialność Kamili W. została w procesie pierwszoinstancyjnym opisana wystarczająco szeroko. Niezależna.pl twierdzi, powołując się na policyjne protokoły przesłuchania jednej z ofiar, że materiały z początkowego etapu śledztwa miały wskazywać na bardziej aktywną rolę kobiety niż samo nieudzielenie pomocy.
To istotne zastrzeżenie: nie jest to obecnie ustalenie prawomocnego sądu, lecz opis dokumentów przedstawiony przez redakcję, która deklaruje dostęp do akt. Sąd pierwszej instancji skazał Kamilę W. w zakresie czynów objętych aktem oskarżenia, a właśnie prawidłowość tego rozstrzygnięcia będzie teraz przedmiotem kontroli apelacyjnej.
Sprawa od początku budziła również pytania o działanie instytucji państwa. Kamila W. pierwsze zarzuty usłyszała już 12 czerwca 2023 roku. Dotyczyły czynów związanych ze zwierzętami. Według ustaleń Radia Wnet sąd rodzinny przez około 10 miesięcy nie otrzymał jednak informacji o rzeczywistym charakterze sprawy. Przekazane zawiadomienie zawierało kwalifikację prawną dotyczącą znęcania się nad zwierzętami, ale bez szczegółowego przedstawienia tła. Dopiero 10 maja 2024 roku Sąd Rejonowy w Kłodzku ograniczył władzę rodzicielską Kamili W., ustanawiając nadzór kuratora.
Prokuratura tłumaczyła później, że na ówczesnym etapie zarzuty nie wskazywały na zagrożenie dobra dzieci. Kurator po objęciu rodziny nadzorem również nie informował sądu o stwierdzeniu takiego zagrożenia. Po nieprawomocnym wyroku z marca 2026 roku sytuacja została ponownie zmieniona, a dzieci znalazły się w pieczy zastępczej.
Nie sposób całkowicie oddzielić tej sprawy od jej politycznego tła, choć odpowiedzialność karna Kamili W. jest wyłącznie jej odpowiedzialnością i nie może być automatycznie przenoszona na ugrupowanie, do którego należała. Kobieta była wcześniej aktywna w lokalnych strukturach Platformy Obywatelskiej. W latach 2017–2021 pełniła funkcję wiceprzewodniczącej koła PO w Kłodzku, w 2018 roku kandydowała z list partii do rady powiatu.
Co szczególnie istotne, pierwsze zarzuty usłyszała w czerwcu 2023 roku, a mimo to jesienią uczestniczyła w kampanii parlamentarnej Platformy i pojawiała się na zdjęciach z regionalnymi politykami. Na początku 2024 roku powierzono jej również funkcję pełnomocnika wyborczego lokalnego komitetu. Przedstawiciele kłodzkiej Platformy twierdzą, że nie wiedzieli o postawionych jej wcześniej zarzutach. Maciej Awiżeń mówił Onetowi, że gdyby działacze posiadali taką wiedzę, nie powierzyliby jej żadnej funkcji ani nie angażowali w kampanię. Według relacji lokalnych działaczy sama Kamila W. poinformowała ich o spodziewanych dalszych zarzutach dopiero 18 marca 2024 roku i następnie opuściła partię.
Po ujawnieniu sprawy wyjaśnień od lokalnych struktur zażądał również Donald Tusk. Te fakty nie dowodzą jakiegokolwiek wpływania polityków na postępowanie karne. Pozostawiają jednak uzasadnione pytanie o to, jak osoba z postawionymi zarzutami mogła jeszcze przez wiele miesięcy pozostawać aktywna w lokalnym życiu partyjnym.
Według ustaleń Niezależna.pl przewodniczącym składu orzekającego został sędzia Cezariusz Baćkowski. Portal zwraca uwagę na jego wcześniejsze funkcje w pionie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. W 2024 roku Adam Bodnar powołał go na rzecznika dyscyplinarnego ad hoc w sprawie dotyczącej członków KRS, a później otrzymał kolejną funkcję w systemie rzeczników dyscyplinarnych.
Same te okoliczności nie stanowią podstawy do kwestionowania bezstronności sędziego w sprawie Kamili W. i nie ma obecnie dowodu, że jego wcześniejsze nominacje mają jakikolwiek związek z rozpoznawaną apelacją. Można natomiast oczekiwać, że ze względu na ogromne zainteresowanie społeczne każdy element tej sprawy będzie analizowany szczególnie uważnie.
Sąd Apelacyjny stanie więc przed dwoma przeciwstawnymi żądaniami. Kamila W. chce uniewinnienia. Prokuratura domaga się znacznego zaostrzenia odpowiedzialności, wskazując, że obecna kara jest niewspółmierna do przypisanych czynów. Rodziny pokrzywdzonych również oczekują surowszego rozstrzygnięcia. Po prawomocnym skazaniu Przemysława L. na 25 lat więzienia to właśnie postępowanie Kamili W. staje się teraz ostatnim dużym, nierozstrzygniętym prawomocnie rozdziałem afery kłodzkiej. I po miesiącach oczekiwania po raz pierwszy wiadomo dokładnie, że ten rozdział zacznie się przed sądem drugiej instancji 30 listopada 2026 roku.















