Mieszkańcy Wrocławia mogą ponownie płacić 41,24 zł za odbiór odpadów zamiast obowiązujących od września 55 zł miesięcznie od osoby. Organizatorzy akcji „Cofamy Podwyżki” zebrali około tysiąca podpisów pod obywatelskim projektem uchwały przywracającej wcześniejsze stawki. Drugi projekt zakłada ograniczenie kosztów funkcjonowania miejskiej administracji i spółek komunalnych. Co nietypowe, we wspólnej inicjatywie uczestniczą przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, partii Razem, Nowej Fali Joanny Senyszyn oraz stowarzyszenia SOS Wrocław. Ostateczna decyzja będzie należała do Rady Miejskiej Wrocławia.
Wrześniowa podwyżka opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi spotkała się ze sprzeciwem części mieszkańców i lokalnych środowisk politycznych. W odpowiedzi na decyzję władz Wrocławia powstała inicjatywa „Cofamy Podwyżki”, której uczestnicy domagają się przywrócenia poprzednich stawek oraz poszukiwania oszczędności w funkcjonowaniu miejskich instytucji.
Akcja przyniosła już konkretne rezultaty. Pod projektem uchwały dotyczącym obniżenia opłat za śmieci zebrano około tysiąca podpisów. Kolejnych około 600 mieszkańców poparło propozycję ograniczenia kosztów administracyjnych.
Oba dokumenty mają zostać przekazane Radzie Miejskiej Wrocławia. Zanim trafią pod głosowanie, konieczna będzie jednak weryfikacja ich zgodności z przepisami i poprawności zebranych podpisów. Od 1 września 2026 roku we Wrocławiu obowiązuje nowa stawka opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Za każdą osobę zamieszkującą nieruchomość trzeba zapłacić miesięcznie 55 zł, pod warunkiem prawidłowej segregacji odpadów.
Wcześniej było to 41,24 zł. Oznacza to wzrost opłaty o 13,76 zł miesięcznie na osobę, czyli o ponad 33 procent. Dla czteroosobowej rodziny podwyżka oznacza wzrost miesięcznego rachunku ze 164,96 zł do 220 zł. W skali roku jest to dodatkowe 660,48 zł wydatków. Inicjatorzy obywatelskiej uchwały chcą odwrócenia tej zmiany i ponownego ustalenia stawki na poziomie 41,24 zł.
Ich zdaniem rosnące koszty życia we Wrocławiu sprawiają, że kolejne podwyżki miejskich opłat coraz bardziej obciążają domowe budżety. Marta Stożek, posłanka partii Razem, zwraca uwagę, że problem dotyczy nie tylko osób znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji materialnej.
Takie rzeczy jak podwyżki cen odbioru śmieci są dosyć istotnym kosztem i czymś naprawdę odczuwalnym w domowych budżetach. To nie jest prawda, że we Wrocławiu mieszkają tylko i wyłącznie bogaci ludzie
– podkreśla parlamentarzystka.
Drugi obywatelski projekt dotyczy ograniczenia wydatków na funkcjonowanie miejskiej administracji. Jego inicjatorzy postulują wprowadzenie programu oszczędnościowego, obejmującego między innymi zmniejszenie liczby stanowisk kierowniczych w urzędzie oraz ograniczenie kosztów zarządzania miejskimi spółkami.
Zdaniem przedstawicieli inicjatywy władze Wrocławia powinny w pierwszej kolejności szukać oszczędności we własnych strukturach, zamiast zwiększać obciążenia finansowe mieszkańców. Łukasz Kasztelowicz, przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości, krytykuje rosnące wydatki na funkcjonowanie miejskiej administracji.
Nikt nie mówi o tym, jak znacząco i drastycznie cały czas wzrasta utrzymanie miasta, urzędników, jak rozrasta się urząd
– wskazuje radny.
W jego ocenie obecne władze Wrocławia nie kontrolują już dostatecznie rozrostu biurokracji. Postulat oszczędnościowy ma zatem wymiar szerszy niż sama kwestia opłat za odpady. Dotyczy sposobu zarządzania miejskimi finansami i ustalania priorytetów wydatkowych. Nie przedstawiono jednak szczegółowych wyliczeń pokazujących, ile pieniędzy miasto mogłoby zaoszczędzić dzięki proponowanym zmianom kadrowym.
Uwagę zwraca skład środowisk zaangażowanych w zbieranie podpisów. W inicjatywie współpracują przedstawiciele ugrupowań, które na co dzień znacząco różnią się poglądami politycznymi i gospodarczymi. Obok Prawa i Sprawiedliwości oraz partii Razem w działania włączyły się Nowa Fala Joanny Senyszyn i stowarzyszenie SOS Wrocław.
To przykład współpracy ponad partyjnymi podziałami, której wspólnym mianownikiem stał się sprzeciw wobec podwyżek miejskich opłat i żądanie większej kontroli wydatków samorządu. Inicjatywa wywołała jednak kontrowersje wśród przedstawicieli lokalnych władz. Radna Ewa Wolak określiła akcję mianem „dywersji”. Do tych słów odniósł się Piotr Uhle, radny związany ze stowarzyszeniem SOS Wrocław.
My prowadzimy akcję dywersyjną względem układu kolesi, którzy po prostu funkcjonują w mieście i w jednostkach pod niego podległych. Więc z tej perspektywy kolesie na pewno mogą być zagrożeni, mogą czuć się zagrożeni
– odpowiedział Uhle.
To ostra polityczna ocena radnego, który w ten sposób zarzuca władzom miasta utrzymywanie rozbudowanych powiązań personalnych w samorządowych instytucjach. Samo jego stwierdzenie nie stanowi jednak dowodu na występowanie nieprawidłowości.
Organizatorzy akcji przekonują, że ich działania nie powinny być postrzegane przez pryzmat partyjnych interesów. Helena Kosztyło z Nowej Fali Joanny Senyszyn podkreśla, że podczas zbierania podpisów mieszkańcy interesowali się przede wszystkim możliwością obniżenia opłat.
Nikt w ogóle się nie pytał, skąd ja jestem, z jakiej partii. Ludzie się pytali, czy jest szansa, czy to coś da
– relacjonuje.
Decyzję o podwyżce Rada Miejska Wrocławia podjęła 9 lipca 2026 roku. Nowe stawki zaczęły obowiązywać od 1 września. Władze miasta uzasadniały zmianę rosnącymi kosztami odbierania, transportu i zagospodarowania odpadów komunalnych. Według magistratu zwiększenie wpływów z opłat było konieczne, aby zapewnić stabilne finansowanie całego systemu.
Początkowo rozważano podniesienie stawki do 57 zł miesięcznie od osoby. Po ponownej analizie kosztów ostatecznie ustalono ją na poziomie 55 zł. Argumentacja władz miasta nie przekonała jednak inicjatorów akcji „Cofamy Podwyżki”, którzy domagają się zmniejszenia obciążeń ponoszonych przez mieszkańców.
Istotne jest jednak, że gospodarka odpadami funkcjonuje według szczególnych zasad finansowania. Wpływy z opłat śmieciowych przeznaczane są na ustawowo określone koszty systemu, a ich wysokość powinna wynikać z kalkulacji tych wydatków.
Ograniczenie liczby urzędniczych stanowisk czy kosztów zarządzania miejskimi spółkami nie oznacza więc automatycznie obniżenia kosztów odbioru odpadów. Obie propozycje wymagają odrębnej analizy finansowej i prawnej.
Zebrane podpisy umożliwiają inicjatorom ubieganie się o rozpatrzenie obywatelskich projektów uchwał. Dokumenty mają zostać przekazane przewodniczącej Rady Miejskiej Wrocławia Agnieszce Rybczak. Następnie konieczne będzie sprawdzenie, czy projekty spełniają wymogi formalne, a podpisy zostały złożone prawidłowo. Jeżeli inicjatywy przejdą weryfikację, będą mogły zostać skierowane do dalszych prac w Radzie Miejskiej.
Organizatorzy liczą, że radni zajmą się sprawą jeszcze w październiku. Jeśli okaże się to niemożliwe, oczekują rozpatrzenia projektów w listopadzie. Samo zebranie podpisów nie oznacza jednak, że stawka za odpady zostanie automatycznie obniżona. Ostateczna decyzja będzie należała do radnych, którzy mogą projekty przyjąć lub odrzucić. Spór o wysokość opłat za śmieci staje się tym samym również dyskusją o kondycji finansowej Wrocławia i odpowiedzialności władz samorządowych za wydatki publiczne.
Pytanie, czy mieszkańcy powinni płacić coraz więcej za podstawowe usługi komunalne, zanim władze miasta wykażą, że wykorzystały wszystkie możliwości racjonalizacji kosztów, może stać się jednym z głównych tematów najbliższych obrad Rady Miejskiej.















