Wrocławscy radni Prawa i Sprawiedliwości stanowczo sprzeciwiają się decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu roku 2027 Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz Romana Szuchewycza. Klub PiS domaga się jednoznacznego stanowiska władz partnerskiego Lwowa i zapowiada możliwość zerwania współpracy między miastami. Pada również propozycja natychmiastowego zawieszenia partnerstwa. Sprawa ma trafić pod obrady Rady Miejskiej Wrocławia już 22 października.
Podczas środowego briefingu prasowego we wrocławskim Rynku radni Prawa i Sprawiedliwości odnieśli się do uchwały Lwowskiej Rady Obwodowej, przewidującej upamiętnienie w 2027 roku Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz Romana Szuchewycza, jednego z przywódców ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Decyzja wywołała sprzeciw ze względu na odpowiedzialność UPA za ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
Przewodniczący klubu radnych PiS Łukasz Kasztelowicz poinformował o złożeniu wniosku dotyczącego rozszerzenia porządku obrad najbliższej sesji Rady Miejskiej Wrocławia. Radni chcą, aby wrocławski samorząd przyjął apel skierowany do mera Lwowa oraz tamtejszej rady miejskiej, domagając się jednoznacznego stanowiska wobec uchwały władz obwodowych.
Kasztelowicz zaznaczył, że Lwowska Rada Obwodowa jest odpowiednikiem polskiego samorządu wojewódzkiego, a nie władz samego Lwowa, z którym Wrocław utrzymuje stosunki partnerskie. Dlatego radni PiS nie postulują na obecnym etapie bezwarunkowego zerwania współpracy, lecz oczekują oficjalnej reakcji ukraińskich partnerów.
– Jeżeli my nie otrzymamy takiego stanowiska, jeżeli Rada oczywiście zdecyduje się na taki apel, natomiast strona ukraińska, mer Lwowa, Rada Miejska Lwowa będzie milczała bądź poprze, nie daj Boże, tę haniebną uchwałę Lwowskiej Rady Obwodowej, będziemy wnioskować o to, aby zakończyć współpracę między miastem Wrocław a miastem Lwów
– zapowiedział Łukasz Kasztelowicz.
Jeszcze bardziej zdecydowane działania zaproponował radny Sławomir Śmigielski, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej Wrocławia i szef wrocławskich Klubów „Gazety Polskiej”. Śmigielski zapowiedział zgłoszenie autopoprawki do przygotowywanego apelu. Jego propozycja zakłada zawieszenie współpracy partnerskiej Wrocławia ze Lwowem do czasu wyjaśnienia sprawy i wycofania się władz obwodu lwowskiego z kontrowersyjnej decyzji.
– Do czasu rozstrzygnięcia tej sprawy i po prostu wycofania się władz obwodu lwowskiego z tej haniebnej idei […] zawieszamy nasze stosunki między miastami, zawieszamy partnerstwo między miastem Lwów i miastem Wrocław
– mówił radny.
Śmigielski przypomniał również o żyjących we Wrocławiu świadkach zbrodni wołyńskiej oraz o obowiązku zachowania pamięci o zamordowanych Polakach. Przywołał słowa umieszczone na pomniku upamiętniającym ofiary ludobójstwa: Jeśli ja zapomnę o nich, Ty, Boże, zapomnij o mnie. Zdaniem radnego współpraca międzynarodowa nie może odbywać się kosztem prawdy historycznej i pamięci o ofiarach.
Szczególnie osobisty charakter miało wystąpienie radnego Roberta Pieńkowskiego. Samorządowiec przypomniał, że zbrodnie ukraińskich nacjonalistów dotknęły również jego rodzinę.
– Spora część mojej najbliższej rodziny została zamordowana właśnie na Wołyniu, a także w województwie stanisławowskim. To są moje obie babcie, więc bardzo bliska rodzina, więc ja do tej sprawy podchodzę znacznie bardziej osobiście, można powiedzieć rodzinnie
– powiedział radny.
Pieńkowski zwrócił uwagę na problem budowania ukraińskiej tożsamości narodowej wokół postaci związanych z radykalnym nacjonalizmem. Przyznał, że choć ukraińscy nacjonaliści walczyli również przeciwko Związkowi Sowieckiemu, nie może to usprawiedliwiać zbrodni popełnianych na przedstawicielach innych narodowości.
Przypomniał także, że ofiarami OUN i UPA padali nie tylko Polacy, ale również Ukraińcy, którzy sprzeciwiali się mordom lub udzielali pomocy swoim polskim sąsiadom. Wielu z nich za okazane człowieczeństwo zapłaciło własnym życiem.
Ta pamięć bolesna dla nas, no niestety ona nie przemija i na pewno długo nie przeminie
– podkreślił Pieńkowski.
Projekt apelu ma zostać przedstawiony podczas sesji Rady Miejskiej Wrocławia zaplanowanej na czwartek, 22 października. Najpierw radni będą musieli zdecydować o włączeniu dokumentu do porządku obrad, a dopiero później o jego ewentualnym przyjęciu.
Łukasz Kasztelowicz wyraził nadzieję, że sprawa uzyska poparcie ponad politycznymi podziałami. Przypomniał, że decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej skrytykował również prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Według informacji przekazanych przez przewodniczącego klubu PiS także radni Koalicji Obywatelskiej mają rozważać poparcie apelu.
Miejmy nadzieję, że Koalicja Obywatelska wzniesie się ponad te podziały, które były widoczne w Radzie Miejskiej Wrocławia
– mówił Kasztelowicz, wskazując, że kwestia pamięci o ofiarach ludobójstwa powinna połączyć wszystkie środowiska polityczne.
Radni zwracają również uwagę, że z obwodem lwowskim współpracują trzy polskie województwa. Ich zdaniem także te samorządy powinny odpowiedzieć na decyzję ukraińskich władz regionalnych. Podczas briefingu padło ponadto pytanie o doniesienia dotyczące możliwego wycofania kontrowersyjnej uchwały. Kasztelowicz podkreślił, że same medialne zapewnienia czy usunięcie dokumentu ze strony internetowej nie oznaczają jeszcze formalnego uchylenia podjętej decyzji.
Została podjęta uchwała i tego nie można przekreślić tym, że ze strony internetowej ją się po prostu tylko zdejmie
– zaznaczył.
Dla wrocławskich radnych sprawa ma szczególne znaczenie również ze względu na historyczne związki stolicy Dolnego Śląska ze Lwowem. Po II wojnie światowej do Wrocławia przybyły tysiące Polaków z dawnych Kresów Wschodnich, przynosząc ze sobą dorobek kulturalny, naukowy i pamięć o tragicznych wydarzeniach wojennych.
O tym, czy Rada Miejska Wrocławia przyjmie apel do władz Lwowa, zdecydują radni podczas najbliższej sesji. Na razie nie ma decyzji o zawieszeniu ani zerwaniu współpracy partnerskiej.
















