Wielokilometrowe korki i coraz dłuższy czas dojazdu do Wrocławia. Kierowcy podróżujący od strony Oleśnicy i Psiego Pola mierzą się z wyjątkowo trudną sytuacją komunikacyjną. Wszystko przez nałożenie się dwóch remontów – awaryjnej naprawy dylatacji na Autostradowej Obwodnicy Wrocławia oraz wymiany nawierzchni ulicy Bolesława Krzywoustego. Co gorsza, utrudnienia na AOW potrwają dłużej, niż pierwotnie zapowiadano. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przesunęła termin zakończenia prac na 6 listopada. Wrocławski magistrat przekonuje natomiast, że opóźnienie remontu Krzywoustego mogłoby narazić podatników na dodatkowe koszty.
Od kilku dni kierowcy wjeżdżający do Wrocławia od północnego wschodu muszą uzbroić się w wyjątkową cierpliwość. Zatory tworzą się zarówno na Autostradowej Obwodnicy Wrocławia, jak i na ulicach prowadzących w kierunku Psiego Pola.
Problemy rozpoczęły się pod koniec września, kiedy na AOW doszło do awarii dylatacji jednego z wiaduktów. Sytuacja wyraźnie pogorszyła się 20 października, wraz z rozpoczęciem zasadniczych prac remontowych na ulicy Krzywoustego. W rezultacie kierowcy próbujący ominąć zwężenie na obwodnicy trafiają na kolejne utrudnienia już po wjechaniu do miasta. Korki utrzymują się nie tylko w godzinach największego natężenia ruchu.
Przyczyną problemów na Autostradowej Obwodnicy Wrocławia jest uszkodzenie dylatacji wiaduktu, do którego doszło 29 września. Awarię stwierdzono około 1,5 kilometra za węzłem Wrocław Psie Pole, na jezdni prowadzącej w kierunku Kudowy-Zdroju.
Uszkodzeniu uległ fragment stalowego profilu dylatacyjnego znajdującego się na styku prawego pasa ruchu i pasa awaryjnego. Ze względów bezpieczeństwa GDDKiA zdecydowała o ich wyłączeniu z użytkowania. Naprawa wymaga przygotowania specjalistycznych elementów na indywidualne zamówienie. Prace podzielono na etapy, aby nie doprowadzić do całkowitego zamknięcia trasy.
Początkowo drogowcy zakładali, że wymiana dylatacji zakończy się do końca października. Najnowszy harmonogram przewiduje jednak utrzymanie utrudnień do 6 listopada 2026 roku. Oznacza to, że kierowców czekają jeszcze blisko dwa tygodnie ograniczeń. W kolejnej fazie naprawy organizacja ruchu może ulec zmianie, ponieważ roboty mają zostać przeniesione na pozostałą część jezdni.
Naturalną alternatywą dla zakorkowanej AOW stała się ulica Bolesława Krzywoustego, jedna z najważniejszych arterii północno-wschodniego Wrocławia. Problem w tym, że właśnie na tej trasie Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta rozpoczął kolejną inwestycję z programu „Wrocław na dobrej drodze”.
W nocy z 19 na 20 października ruszyła wymiana nawierzchni północnej jezdni ulicy Krzywoustego, na kilometrowym odcinku pomiędzy mostem nad Widawą a aleją Poprzeczną. Remont obejmuje frezowanie starej, zniszczonej nawierzchni, ułożenie specjalnej siatki wzmacniającej oraz wykonanie dwóch nowych warstw asfaltobetonu. Wartość prac wynosi około 3,04 mln zł.
Aby ograniczyć uciążliwość inwestycji, roboty prowadzone są przede wszystkim nocą, między godziną 20:00 a 6:00. Nie rozwiązuje to jednak problemów kierowców. Po nocnym frezowaniu nawierzchnia wymaga wolniejszej jazdy, a ograniczona przepustowość odcinka wpływa na tempo przemieszczania się samochodów również w ciągu dnia.
W połączeniu ze zwiększonym ruchem pojazdów omijających AOW prowadzi to do powstawania wielokilometrowych zatorów. Najbardziej odczuwają je mieszkańcy Psiego Pola, Kowal oraz kierowcy dojeżdżający do Wrocławia od strony Oleśnicy i sąsiednich miejscowości.
Nałożenie się utrudnień wywołało pytania o koordynację prac prowadzonych na dwóch ważnych trasach wjazdowych do Wrocławia. Wątpliwości dotyczą przede wszystkim decyzji o rozpoczęciu remontu Krzywoustego w momencie, gdy wiadomo już było o awarii na AOW i tworzących się tam korkach.
Wrocławski magistrat przekonuje jednak, że przesunięcie prac nie było prostym rozwiązaniem. Jak wyjaśnia Damian Kret z Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta, umowę z wykonawcą podpisano jeszcze w lipcu, a harmonogram inwestycji został określony z odpowiednim wyprzedzeniem.
Przedstawiciel ZDiUM wskazuje, że samorząd nie może dowolnie zmieniać terminów wynikających z zawartej umowy. Jeżeli wykonawca nie dotrzyma harmonogramu ze swojej winy, może zostać obciążony karami umownymi. Jeżeli jednak opóźnienie nastąpi z inicjatywy miasta, konsekwencje finansowe mogą obciążyć samorząd.
Urzędnicy wskazują również na ryzyko związane z pogodą. Przesunięcie remontu o kilkanaście dni mogłoby oznaczać konieczność układania nowej nawierzchni w mniej sprzyjających warunkach atmosferycznych. Zgodnie z umową prace na Krzywoustego powinny zostać zakończone do 20 listopada. To jednak nie zmienia sytuacji kierowców, którzy już teraz ponoszą konsekwencje równoczesnego ograniczenia przepustowości obu tras.
Trudności z koordynacją wynikają również z podziału kompetencji pomiędzy zarządcami dróg. Za Autostradową Obwodnicę Wrocławia odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, natomiast remont ulicy Krzywoustego prowadzi miejski Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta.
Awaria dylatacji na AOW była zdarzeniem nagłym i wymagała podjęcia działań ze względów bezpieczeństwa. Remont ulicy Krzywoustego zaplanowano natomiast kilka miesięcy wcześniej. Nie sposób więc uznać, że obie inwestycje można było bez problemu zaplanować tak, by nigdy nie nałożyły się na siebie.
Pozostaje jednak pytanie, czy po wystąpieniu awarii na obwodnicy i ujawnieniu skali utrudnień przeanalizowano wszystkie możliwości ograniczenia ich skutków. Dla mieszkańców nie ma bowiem większego znaczenia, która instytucja odpowiada za dany odcinek drogi. Istotny jest przede wszystkim czas potrzebny na dojazd do pracy, szkoły czy domu.
Samorząd tłumaczy swoją decyzję względami finansowymi i koniecznością dotrzymania warunków kontraktu. Kierowcy mogą jednak zasadnie oczekiwać, że w tak wyjątkowych okolicznościach zarządcy dróg będą poszukiwać rozwiązań ograniczających komunikacyjny chaos.
Najbliższe tygodnie nadal będą trudne dla osób podróżujących przez północno-wschodnią część miasta. GDDKiA planuje zakończyć utrudnienia związane z naprawą dylatacji na AOW do 6 listopada. Z kolei remont ulicy Krzywoustego powinien, zgodnie z terminem umownym, zakończyć się 20 listopada.
Oznacza to, że przynajmniej do początku listopada kierowcy muszą liczyć się z jednoczesnymi utrudnieniami na obu trasach. Sytuacja może poprawiać się wraz z postępem robót, ale uzależniona jest również od warunków atmosferycznych i organizacji ruchu na poszczególnych etapach inwestycji.
Remonty dróg są konieczne, ale sposób ich prowadzenia powinien uwzględniać codzienne potrzeby mieszkańców. Obecna sytuacja na AOW i Krzywoustego pokazuje, jak dotkliwe mogą być skutki nałożenia się dwóch inwestycji – nawet jeżeli każda z nich osobno ma uzasadnienie techniczne i ekonomiczne.
Pozostaje pytanie, czy argument o potencjalnych kosztach przesunięcia remontu powinien zamykać dyskusję o organizacji prac, skoro ich równoczesne prowadzenie oznacza dla tysięcy kierowców stracony czas i wielokilometrowe korki.















