Po raz drugi zakończyła się fiaskiem próba sprzedaży miejskiej działki położonej nad Ślęzą, w sąsiedztwie Tarczyński Areny. Tym razem Wrocław obniżył cenę z 3 mln do 2,7 mln zł, jednak mimo korekty na przetarg ponownie nie zgłosił się żaden chętny.
Chodzi o około 2700 metrów kwadratowych zielonego terenu położonego w atrakcyjnej lokalizacji niedaleko stadionu. Zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego mogą tam powstać m.in. hotel, biurowiec, obiekt usługowy lub gastronomiczny. Wykluczona jest natomiast zabudowa mieszkaniowa.
Nieudany przetarg pokazuje, że nawet atrakcyjna lokalizacja przy stadionie nie gwarantuje dziś zainteresowania deweloperów czy inwestorów. Powodów może być kilka: wysokie ceny gruntów, niepewność rynku nieruchomości komercyjnych czy ograniczenia wynikające z planu zagospodarowania.
Ale sprawa ma także szerszy wymiar. Coraz częściej mieszkańcy Wrocławia krytykują politykę stopniowego „dogęszczania” miasta kosztem terenów zielonych i rekreacyjnych. Szczególnie w okolicach stadionu oraz Maślic wiele osób zwraca uwagę, że okolica już dziś coraz mocniej traci swój bardziej otwarty i zielony charakter.
Brak zainteresowania działką może więc być także sygnałem, że nie każda wolna przestrzeń w mieście musi automatycznie stawać się kolejną inwestycją.
Wrocław od lat intensywnie sprzedaje miejskie nieruchomości, traktując je jako ważne źródło dochodów budżetowych. Problem polega jednak na tym, że oczekiwania finansowe miasta coraz częściej rozmijają się z realiami rynku.
Obniżka ceny o 300 tys. zł najwyraźniej okazała się zbyt mała, by przekonać inwestorów do zakupu działki z ograniczonymi możliwościami zabudowy i bez funkcji mieszkaniowej, która zwykle gwarantuje największą opłacalność projektów.
Na razie magistrat nie informuje, czy odbędzie się trzeci przetarg. Jeśli jednak miasto nadal będzie chciało sprzedać teren, prawdopodobnie będzie musiało ponownie zweryfikować swoje oczekiwania cenowe.
Sprawa wpisuje się w coraz szerszą debatę o tym, jak powinny rozwijać się okolice Tarczyński Areny. Jedni widzą tam potencjał dla nowych usług, hoteli czy biurowców. Inni obawiają się dalszej komercjalizacji terenów, które jeszcze niedawno były naturalnym zapleczem zieleni dla mieszkańców zachodniej części Wrocławia.
Na razie jednak rynek wystawił miastu dość jasną ocenę: nawet po obniżce ceny działka nadal nie znalazła nabywcy.















