Dolny Śląsk w ostatnich dniach zmaga się z kolejnym poważnym problemem środowiskowym. Gdy trwa usuwanie skutków katastrofy ekologicznej na rzece Bóbr po spuszczeniu wody ze zbiornika Pilchowice, mieszkańcy i kuracjusze alarmują o zanieczyszczeniu wód w Cieplicach.
Źródłem problemu jest oczyszczalnia ścieków w Marczycach, z której nieczystości od dłuższego czasu trafiają do potoku Czerwonka, a następnie do stawu w Parku Norweskim – jednej z najbardziej rozpoznawalnych części uzdrowiska.
Jak informuje gmina Podgórzyn, wdrożono już tymczasowe rozwiązania mające ograniczyć skalę problemu. W oczyszczalni poprawiono system napowietrzania ścieków, co ma przełożyć się na lepszą jakość oczyszczanej wody.
Jeszcze niedawno sytuacja była jednak znacznie gorsza. Mieszkańcy i odwiedzający Cieplice skarżyli się na intensywny odór oraz zanieczyszczony staw. Jak relacjonowali, fetor był tak silny, że z akwenu zniknęły nawet kaczki.
Docelowym rozwiązaniem ma być gruntowna przebudowa i rozbudowa oczyszczalni. Gmina Podgórzyn przygotowała już koncepcję inwestycji, której koszt szacowany jest na około 40 mln zł. Samorząd pozyskał część środków finansowych, a do końca sierpnia planuje przygotować dokumentację umożliwiającą ogłoszenie przetargu.
Sprawa była już wcześniej zgłaszana do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Wód Polskich oraz prokuratury.
To kolejne w ostatnich dniach poważne zagrożenie dla środowiska w tej części Dolnego Śląska. Kilkadziesiąt kilometrów dalej trwa walka ze skutkami katastrofy ekologicznej na Bobrze po opróżnieniu zbiornika Pilchowice. W wyniku spuszczenia wody doszło do masowego śnięcia ryb, przedostania się ogromnych ilości osadów dennych do rzeki oraz wykrycia podwyższonych stężeń m.in. rtęci i fosforu. W związku z zagrożeniem obowiązuje zakaz korzystania z rzeki na części jej biegu, a sprawę bada prokuratura.
Choć oba zdarzenia mają różne przyczyny, pokazują skalę wyzwań związanych z ochroną środowiska i stanem infrastruktury wodno-kanalizacyjnej na Dolnym Śląsku.















