Wrocławskie władze jednoznacznie deklarują, że obecnie nie planują wprowadzenia Strefy Czystego Transportu. To decyzja, która z pewnością nie spodoba się miejskim aktywistom oraz organizacjom od lat domagającym się ograniczenia ruchu samochodowego w centrum miasta.
Magistrat argumentuje swoje stanowisko obowiązującymi przepisami oraz wynikami pomiarów jakości powietrza. Według danych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska Wrocław nie notuje obecnie przekroczeń norm dwutlenku azotu, które mogłyby uzasadniać wprowadzenie dodatkowych restrykcji.
Temat Strefy Czystego Transportu regularnie powraca za sprawą środowisk ekologicznych i miejskich aktywistów. Ich zdaniem ograniczenie wjazdu starszych samochodów do części miasta miałoby przyczynić się do dalszej poprawy jakości powietrza.
Problem polega jednak na tym, że podobne rozwiązania oznaczają realne ograniczenia dla tysięcy mieszkańców. W praktyce SCT uderza przede wszystkim w osoby posiadające starsze samochody, często mieszkańców mniej zamożnych dzielnic czy osoby dojeżdżające do pracy spoza miasta. Nic dziwnego, że temat budzi ogromne emocje społeczne.
Choć urzędnicy oficjalnie powołują się na dane pomiarowe i przepisy, trudno nie zauważyć również politycznego kontekstu całej sprawy. W ostatnich latach Kraków stał się symbolem konfliktu wokół Strefy Czystego Transportu. Forsowane przez władze miasta ograniczenia spotkały się z silnym oporem mieszkańców, przedsiębiorców oraz kierowców. Niezadowolenie społeczne było jednym z elementów, które doprowadziły do referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta.
We Wrocławiu władze z pewnością obserwują te wydarzenia bardzo uważnie. Zwłaszcza że konsultacje społeczne przeprowadzone nad SCT pokazały wyraźnie, iż mieszkańcy nie są entuzjastami kolejnych ograniczeń nakładanych na użytkowników samochodów.
Magistrat zwraca uwagę, że jakość powietrza we Wrocławiu systematycznie poprawia się bez konieczności tworzenia stref wykluczających część kierowców. Przyczyn jest kilka. Mieszkańcy stopniowo wymieniają samochody na nowsze, rozwijana jest komunikacja publiczna, modernizowany jest tabor MPK, a infrastruktura drogowa i rowerowa stale się rozbudowuje.
W efekcie poziom zanieczyszczeń spada bez konieczności sięgania po najbardziej kontrowersyjne narzędzia administracyjne. Nie oznacza to jednak definitywnego końca dyskusji. Władze miasta przyznają, że monitorują sytuację i analizują przyszłe wymogi wynikające z unijnej polityki klimatycznej.
Od 2030 roku mają obowiązywać bardziej rygorystyczne normy jakości powietrza. Jeżeli okaże się, że ich spełnienie będzie wymagało dodatkowych działań, temat Strefy Czystego Transportu może powrócić. Na dziś jednak stanowisko magistratu pozostaje jednoznaczne. Nie ma przekroczeń norm, nie ma ustawowego obowiązku, nie ma społecznej zgody – a więc nie ma również planów tworzenia strefy, która dla wielu mieszkańców oznaczałaby kolejne ograniczenia i dodatkowe koszty.















