Są pierwsze zatrzymania w związku z aferą dotyczącą rozdzielania pomocy powodziowej na Dolnym Śląsku. W środę funkcjonariusze CBA zatrzymali sześć osób. Działania prowadzone są w ramach postępowania Prokuratury Europejskiej dotyczącego możliwych nieprawidłowości przy przyznawaniu środków przedsiębiorcom deklarującym straty po powodzi z 2024 roku.
Jak poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, śledczy analizują około 900 wniosków o wsparcie. Około 50 z nich wzbudziło wątpliwości funkcjonariuszy CBA.
Okazuje się, że nie wszystkie wnioski spełniały warunki i zasady, mówimy tu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
– przekazał Dobrzyński.
Według informacji przekazanych przez służby, funkcjonariusze przeszukali osiem lokalizacji. Wśród nich znalazło się miejsce zamieszkania biegłego, który miał dokonywać wyceny szkód poniesionych przez przedsiębiorców.
Śledczy podejrzewają, że od grudnia 2024 do listopada 2025 roku przedstawiciele trzech firm składali dokumentację dotyczącą strat, które w rzeczywistości miały nie powstać w wyniku powodzi.
Na podstawie tych dokumentów Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego miała wypłacić przedsiębiorcom co najmniej 900 tys. euro w formie pożyczek finansowanych ze środków krajowych i unijnych.
Po przesłuchaniach prokurator wystąpiła do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód o tymczasowe aresztowanie trzech podejrzanych będących przedstawicielami firm objętych postępowaniem. Wobec pozostałych zatrzymanych zastosowano dozór policji i poręczenia majątkowe.
Na obecnym etapie postępowania zarzuty i ustalenia śledczych nie przesądzają o winie podejrzanych.
Skala prowadzonej kontroli wskazuje, że postępowanie może się rozszerzać. Jacek Dobrzyński zapowiedział, że środowe działania mogą być dopiero początkiem.
To są pierwsze zatrzymania w tej sprawie, ale jak widzę charakter tego śledztwa, z pewnością nie ostatnie
– powiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
Wcześniej funkcjonariusze CBA prowadzili czynności również w jeleniogórskim magistracie. Przedmiotem zainteresowania służb był sposób wystawiania przedsiębiorcom zaświadczeń dotyczących szkód powodziowych, które następnie mogły stanowić podstawę do ubiegania się o pomoc.
Sprawa zrobiła się głośna po ujawnieniu informacji dotyczących około 4,5 mln zł pomocy udzielonej trzem podmiotom z jednego rejonu, które były powiązane z ówczesną wiceprezes KARR Anną Konieczyńską, działaczką Koalicji Obywatelskiej.
Według medialnych ustaleń beneficjentami pomocy były podmioty powiązane z osobami z jej najbliższego otoczenia. Jednocześnie pojawiły się poważne wątpliwości, czy deklarowane szkody rzeczywiście były następstwem powodzi.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że obecne zatrzymania dotyczą wszystkich opisywanych wcześniej przypadków. Służby nie ujawniły pełnych danych zatrzymanych, dlatego poszczególnych medialnych wątków nie należy na tym etapie utożsamiać z osobami objętymi zarzutami.
Politycznym następstwem afery były już zmiany we władzach Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Najpierw stanowisko straciła wiceprezes Anna Konieczyńska, a następnie odwołano prezesa Huberta Papaja. KARR jest spółką pozostającą niemal w całości własnością samorządu województwa dolnośląskiego. To właśnie kwestia nadzoru właścicielskiego nad agencją stała się kolejnym elementem politycznego sporu.
Grupa niezrzeszonych radnych wojewódzkich, wcześniej związanych z Prawem i Sprawiedliwością, zapowiedziała próbę odwołania marszałka województwa dolnośląskiego Pawła Gancarza z PSL. Argumentują, że zarząd województwa odpowiada za skuteczny nadzór nad należącą do samorządu spółką i ochronę publicznych pieniędzy.
Do złożenia wniosku o odwołanie marszałka potrzeba podpisów dziewięciu radnych. Według dotychczasowych informacji inicjatorzy dysponują ośmioma.
Najważniejszym pytaniem pozostaje obecnie skala możliwych nieprawidłowości. Spośród około 900 analizowanych wniosków CBA wytypowało około 50 budzących wątpliwości.
Pierwsze zatrzymania oraz wnioski o areszt dla części podejrzanych oznaczają, że sprawa wyszła już poza etap medialnych doniesień i kontroli dokumentacji. Teraz o zakresie ewentualnej odpowiedzialności karnej poszczególnych osób zdecydują ustalenia Prokuratury Europejskiej, a ostatecznie – sąd.















