Zaczęło się od sporu o to, kto ma prawo pierwszy podjechać pod dystrybutor. Skończyło na interwencji policyjnych komórek kontrolnych, postępowaniu dyscyplinarnym i odwołaniu komendanta. Głośna awantura na stacji paliw w Wałbrzychu okazała się mieć znacznie poważniejszy wymiar, niż początkowo mogło się wydawać.
Do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem. Na stacji Auchan ustawiła się długa kolejka kierowców chcących zatankować samochody przed podwyżką cen paliw.
W pewnym momencie jeden z kierujących podjechał bezpośrednio pod dystrybutor. Część oczekujących uznała, że ominął kolejkę. Słowna sprzeczka szybko przerodziła się w znacznie poważniejszy konflikt.
Swoją wersję wydarzeń przedstawił pan Maciej z Wałbrzycha, kierowca, któremu zarzucono ominięcie kolejki. Mężczyzna przekonuje, że nie próbował uzyskać pierwszeństwa, lecz pojechał do wolnego dystrybutora.
Z żoną pojechaliśmy zatankować samochód. Pojechaliśmy pod „dwójkę”. Pod „jedynką” była kolejka. Nie wiem, czemu te auta się nie rozjeżdżały pod te dystrybutory, skoro przecież można tankować obustronnie
– relacjonował.
Według jego wersji jedna z kobiet uznała jednak, że para wepchnęła się do kolejki. Miała podejść do ich samochodu i otworzyć drzwi. Później pomiędzy uczestnikami konfliktu doszło do wymiany obraźliwych gestów.
Pani znowu przybiegła. Otworzyła znowu drzwi, zaczęła wyzywać moją żonę. I za chwilę przychodzi z jakimś panem. No i to już nie było tak miło, bo zaczęli szarpać żonę
– opowiadał kierowca.
Mężczyzna twierdzi również, że podczas awantury uszkodzone zostało lusterko jego samochodu. W pewnym momencie sam wysiadł z auta. Doszło wówczas do bezpośredniej szarpaniny pomiędzy mężczyznami.
Rozerwał mi koszulkę. Ja mu ściągnąłem okulary, rzuciłem mu te okulary, no i żeśmy się tam szarpali
– relacjonował pan Maciej.
Jak twierdzi, chwilę później usłyszał okrzyk „policja”, a do uczestników zdarzenia podbiegł mężczyzna wyposażony w pałkę teleskopową.
Nagle dostaję w kolano
– opowiadał.
Według relacji wałbrzyszanina dopiero wówczas zorientował się, że osoby, z którymi doszło do konfliktu, mogą być policjantami. Jak twierdzi, jeden z uczestników zwrócił się do drugiego słowami „dzień dobry, panie komendancie”.
Tożsamość uczestników zdarzenia stała się następnie przedmiotem wewnętrznych ustaleń policji.
Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu oficjalnie potwierdziła, że w zdarzeniu brało udział trzech policjantów. Wśród nich znajdował się funkcjonariusz pełniący obowiązki Komendanta Miejskiego Policji w Jeleniej Górze.
Na polecenie Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu sprawą zajęły się policyjne komórki kontrolne. Ich zadaniem jest szczegółowe odtworzenie przebiegu awantury, ustalenie, czy doszło do naruszenia prawa, oraz ocena zachowania uczestniczących w niej funkcjonariuszy.
Wstępne ustalenia Wydziału Kontroli KWP wystarczyły już do podjęcia pierwszych decyzji personalnych. Wobec funkcjonariusza pełniącego obowiązki komendanta miejskiego w Jeleniej Górze wszczęto postępowanie dyscyplinarne.
Decyzją Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu został on odwołany z dotychczas zajmowanego stanowiska, przeniesiony do dyspozycji KWP we Wrocławiu oraz zawieszony w czynnościach służbowych. Policyjna kontrola nadal trwa. Badany jest również udział w zdarzeniu funkcjonariusza z powiatu wałbrzyskiego.
Oznacza to, że decyzja personalna dotycząca komendanta nie kończy sprawy. Dopiero dalsze czynności mają pozwolić ustalić dokładną rolę poszczególnych uczestników awantury. Zdarzenie bada również prokuratura. Jak wskazał prokurator Mariusz Pindera, zabezpieczone materiały mogą wskazywać na możliwość popełnienia przestępstw.
Z nagrania wynika, że mogło dojść do bójki czy też pobicia pomiędzy osobami oczekującymi w kolejce na zatankowanie samochodu, jak również do uszkodzenia jednego z pojazdów
– przekazał prokurator.
Śledczy wystąpili do Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, Komendanta Miejskiego Policji w Wałbrzychu oraz Biura Spraw Wewnętrznych Policji o przekazanie zgromadzonych dotychczas informacji, danych uczestników oraz zabezpieczonych zapisów monitoringu. Prokuratura ma następnie zdecydować o dalszym toku postępowania.
To, co rozpoczęło się jako banalny konflikt o miejsce w kolejce po tańsze paliwo, zakończyło się poważnymi konsekwencjami służbowymi. Do wyjaśnienia pozostaje przede wszystkim dokładny przebieg szarpaniny: kto ją rozpoczął, w jakich okolicznościach użyto pałki teleskopowej, czy jej zastosowanie było uzasadnione oraz jaką rolę odegrali poszczególni funkcjonariusze.
Wersja przedstawiona przez pana Macieja jest relacją jednego z uczestników i wymaga skonfrontowania z pozostałymi dowodami oraz zeznaniami innych osób. Jedno jest już jednak oficjalnie potwierdzone: w awanturze uczestniczyło trzech policjantów, a pełniący obowiązki komendanta miejskiego w Jeleniej Górze stracił stanowisko, został zawieszony i objęty postępowaniem dyscyplinarnym.















