Dr Michał Siekierka nie dotarł na uroczystości, których celem było godne pochowanie i upamiętnienie ofiar Zbrodni Wołyńskiej. W niedzielę, 30 sierpnia, podczas próby przekroczenia polsko-ukraińskiej granicy dowiedział się, że od blisko trzech lat ciąży na nim zakaz wjazdu na terytorium Ukrainy.
Sprawa budzi tym większe kontrowersje, że Siekierka od lat zajmuje się tematyką zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej i działalnością na rzecz zachowania pamięci o ich ofiarach.
Jest pracownikiem naukowym Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu oraz wiceprezesem Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów.
Według przekazanych informacji podczas kontroli granicznej dr Siekierka został poinformowany, że w 2023 roku Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) umieściła go na liście osób objętych zakazem wjazdu do kraju. Decyzja ma obowiązywać przez trzy lata – do 28 listopada 2026 roku.
Co szczególnie istotne, naukowcowi nie przedstawiono powodu, dla którego ukraińskie służby zdecydowały o zastosowaniu wobec niego takiego środka.
Poinformowano mnie, że w 2023 roku zostałem umieszczony przez SBU na liście osób z zakazem wjazdu na terytorium Ukrainy. Nie podano żadnego powodu tej decyzji. Nie pomogła nawet interwencja konsula
– przekazał Michał Siekierka.
Okoliczności odmowy wjazdu wywołują szczególne emocje. Dr Siekierka nie podróżował na Ukrainę turystycznie ani w związku z działalnością polityczną. Celem jego wyjazdu był udział w uroczystościach pogrzebowych ofiar Zbrodni Wołyńskiej w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.
Nie reprezentował przy tym oficjalnie Instytutu Pamięci Narodowej. Jak zaznaczył dyrektor wrocławskiego oddziału IPN, wyjazd miał charakter prywatny, a Siekierka uczestniczył w nim jako wiceprezes stowarzyszenia zajmującego się upamiętnianiem ofiar ukraińskich nacjonalistów.
Właśnie ten aspekt sprawia, że decyzja ukraińskich władz wymaga jasnego wyjaśnienia. Polski badacz i działacz społeczny został zatrzymany na granicy w drodze na pogrzeb Polaków zamordowanych na Wołyniu, nie otrzymując przy tym informacji, dlaczego od 2023 roku nie wolno mu wjeżdżać na Ukrainę.
Siekierka jest związany ze środowiskiem zajmującym się dokumentowaniem i upamiętnianiem zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Jako wiceprezes Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów angażuje się w działania dotyczące zachowania pamięci o Polakach zamordowanych na dawnych Kresach. Jego wyjazd wpisywał się właśnie w tę działalność.
Dlatego brak podania przyczyn zakazu rodzi zasadnicze pytania: co konkretnie było podstawą decyzji SBU, dlaczego zainteresowany przez tak długi czas nie wiedział o jej istnieniu oraz czy zakaz ma związek z jego działalnością dotyczącą pamięci o Zbrodni Wołyńskiej?
Na podstawie dostępnych informacji nie można przesądzić odpowiedzi na ostatnie z tych pytań. Ukraińska strona nie przedstawiła bowiem uzasadnienia decyzji.
Według relacji przekazanej po zdarzeniu na miejscu podjęto interwencję konsularną. Nie doprowadziła ona jednak do umożliwienia Siekierce przekroczenia granicy. W rezultacie przedstawiciel stowarzyszenia zajmującego się pamięcią o polskich ofiarach nie mógł uczestniczyć w ich pogrzebie.
Sprawa wymaga reakcji polskich władz i przede wszystkim uzyskania od strony ukraińskiej konkretnego wyjaśnienia. W relacjach pomiędzy państwami pozostaje wiele trudnych tematów historycznych, ale odmowa wjazdu polskiemu badaczowi jadącemu na uroczystości poświęcone ofiarom – bez przedstawienia mu powodów – trudno uznać za sytuację, którą można pozostawić bez odpowiedzi.
Sama Ukraina, jak każde suwerenne państwo, ma prawo decydować o tym, kto może przekraczać jej granice. Nie oznacza to jednak, że polskie władze powinny przejść obojętnie nad przypadkiem obywatela Polski, pracownika IPN i działacza organizacji zajmującej się pamięcią o ofiarach, któremu odmówiono wjazdu bez podania przyczyny.
Zwłaszcza że stało się to w drodze na uroczystości związane z jednym z najbardziej bolesnych rozdziałów w historii stosunków polsko-ukraińskich.
W interesie zarówno Polski, jak i Ukrainy powinno być więc szybkie ustalenie, z jakiego powodu dr Michał Siekierka znalazł się na liście SBU i dlaczego trzyletni zakaz został wobec niego zastosowany.
Do czasu przedstawienia takiego uzasadnienia pozostaje podstawowy fakt: naukowiec z Wrocławia, od lat zaangażowany w upamiętnianie polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów, nie został wpuszczony na Ukrainę, gdy jechał uczestniczyć w pogrzebie ofiar Zbrodni Wołyńskiej.















