Mijają niemal dokładnie dwa lata od powodzi, która we wrześniu 2024 roku spustoszyła Kotlinę Kłodzką. Dopiero teraz rozpoczyna się właściwa odbudowa sześciu zniszczonych wówczas mostów powiatowych. Przez ten czas mieszkańcy korzystali z przepraw tymczasowych. Jeśli harmonogram zostanie dotrzymany, od kataklizmu do zakończenia inwestycji miną około trzy lata.
Nowe mosty powstaną w Bielicach, Lądku-Zdroju, Krosnowicach i Wilkanowie. W Stroniu Śląskim oraz Ołdrzychowicach Kłodzkich istniejące przeprawy zostaną wyremontowane. Umowy z wykonawcami są już podpisane. Roboty mają rozpocząć się jeszcze we wrześniu, a zakończenie całego przedsięwzięcia przewidziano na jesień 2027 roku.
Skalę oczekiwania najlepiej oddają słowa samej starosty powiatu kłodzkiego Małgorzaty Jędrzejewskiej-Skrzypczyk.
Dwa lata czekaliśmy na te mosty. Cieszymy się bardzo. Bardzo duże dofinansowanie z budżetu państwa, bo ponad 46,5 miliona złotych. Jest to jedna z największych inwestycji popowodziowych. Bardzo nam zależało na bezpieczeństwie mieszkańców i dzisiaj zaczynamy budowę
– mówi starosta.
Uruchomienie inwestycji jest dla mieszkańców dobrą wiadomością. Trudno jednak pominąć pytanie o tempo popowodziowej odbudowy. Dwa lata to bardzo długi okres na samo dojście do momentu rozpoczęcia zasadniczych prac przy tak istotnej infrastrukturze.
Zwłaszcza że nie chodzi o inwestycje planowane od podstaw, lecz o odtworzenie przepraw zniszczonych w wyniku klęski żywiołowej i niezbędnych do normalnego funkcjonowania lokalnych społeczności. Powódź uderzyła w powiat kłodzki we wrześniu 2024 roku. Umowy na sześć przepraw podpisano we wrześniu 2026 roku, a finał inwestycji przewidziano dopiero na jesień 2027 roku, tuż przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.
Oznacza to, że przy zachowaniu obecnego harmonogramu pełna odbudowa tych obiektów zakończy się około trzech lat po katastrofie. Do tego czasu mieszkańcy korzystają z mostów tymczasowych.
W regionie, który poniósł ogromne straty w infrastrukturze drogowej, tak długi proces odbudowy trudno uznać za tempo odpowiadające oczekiwaniom ludzi dotkniętych kataklizmem. Podpisanie umów jest istotnym krokiem naprzód, ale następuje dopiero po dwóch latach oczekiwania.
Inwestycja będzie finansowana z budżetu państwa. Według władz powiatu jej wartość przekracza 46,5 mln zł. To jedno z większych przedsięwzięć związanych z usuwaniem skutków powodzi na ziemi kłodzkiej. Odbudowa nie ma przy tym polegać wyłącznie na odtworzeniu konstrukcji w ich wcześniejszej formie. Nowe przeprawy mają zostać zaprojektowane tak, aby były bardziej odporne na podobne zdarzenia w przyszłości.
Jedną z najważniejszych zmian konstrukcyjnych ma być rezygnacja z filarów znajdujących się bezpośrednio w korytach rzek. Podczas powodzi to właśnie elementy znajdujące się w nurcie mogły zatrzymywać niesione przez wezbraną wodę drzewa i inne przedmioty. Powstające w ten sposób zatory zwiększały napór na konstrukcje przepraw.
Mosty przede wszystkim bez filarów w środku rzeki, to co było główną przyczyną uszkodzenia tych mostów, gdzie drzewa, które zablokowały przeprawę, zniszczyły mosty. Teraz te konstrukcje będą nowoczesne
– wyjaśnia wicestarosta powiatu kłodzkiego Piotr Marchewka.
Jeżeli nowe rozwiązania rzeczywiście zwiększą odporność przepraw na wezbrania, będzie to istotna zmiana z punktu widzenia bezpieczeństwa mieszkańców. Rozpoczęcie inwestycji jest długo oczekiwaną wiadomością dla powiatu kłodzkiego, ale jednocześnie dobitnie pokazuje skalę opóźnień w popowodziowej odbudowie regionu. Dwa lata po kataklizmie mieszkańcy wciąż korzystają z przepraw tymczasowych, a właściwe roboty przy sześciu mostach dopiero się rozpoczynają. Na konstrukcje docelowe będą czekać jeszcze około roku.
W przypadku infrastruktury zniszczonej przez powódź nie wszystko można odbudować w ciągu kilku miesięcy – potrzebne są projekty, uzgodnienia, finansowanie i postępowania związane z wyborem wykonawców. Dwuletni okres oczekiwania na rozpoczęcie prac przy kluczowych przeprawach powinien jednak rodzić pytania o sprawność całego systemu odbudowy po katastrofie.
Szczególnie że dla mieszkańców Kotliny Kłodzkiej czas liczony jest nie w administracyjnych procedurach, lecz w kolejnych miesiącach życia z prowizoryczną infrastrukturą. Po dwóch latach od powodzi sześć mostów wreszcie doczekało się podpisanych umów. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, słowo „tymczasowy” zniknie w tych miejscach dopiero jesienią 2027 roku.















