W Sobótce potrzebna będzie wyborcza dogrywka. Żaden z sześciu kandydatów startujących w przedterminowych wyborach na burmistrza nie zdobył ponad połowy głosów. Największe poparcie uzyskali Marcela Hryniak-Bereżnicka i Grzegorz Waksmundzki. Za dwa tygodnie mieszkańcy zdecydują, które z nich obejmie stery w gminie.
Pierwsza tura odbyła się w niedzielę, 6 września. Oficjalne wyniki dały 36 proc. głosów Marceli Hryniak-Bereżnickiej. Drugie miejsce zajął Grzegorz Waksmundzki z poparciem 28 proc. Różnica między finalistami wyniosła więc osiem punktów procentowych, jednak przed drugą turą sytuacja pozostaje otwarta. Kluczowe będzie to, dokąd powędrują głosy oddane w pierwszej turze na pozostałą czwórkę kandydatów.
Najbliżej wejścia do drugiej tury poza zwycięską dwójką znalazł się Mariusz Jędra, który zdobył niespełna 23 proc. głosów. Pozostali kandydaci uzyskali wyniki jednocyfrowe. Iwonę Czyż poparło niespełna 7 proc. wyborców, Magdalenę Brodowską 4 proc., a Radosława Giernata 2 proc.
W pierwszej turze wyniki przedstawiały się zatem następująco:
- Marcela Hryniak-Bereżnicka – 36 proc.
- Grzegorz Waksmundzki – 28 proc.
- Mariusz Jędra – niespełna 23 proc.
- Iwona Czyż – niespełna 7 proc.
- Magdalena Brodowska – 4 proc.
- Radosław Giernat – 2 proc.
Szczególnie istotny przed dogrywką może być elektorat Mariusza Jędry. To niemal jedna czwarta uczestników pierwszej tury, a więc grupa wystarczająco liczna, aby wpłynąć na ostateczny rezultat wyborów.
Uwagę zwraca stosunkowo niewielkie zainteresowanie przedterminowym głosowaniem. Do udziału w wyborach uprawnionych było 10 442 mieszkańców. Wydano 4134 karty do głosowania, a ostatecznie oddano 4097 ważnych głosów. Frekwencja wyniosła zaledwie 39 proc.
Oznacza to, że zdecydowana większość uprawnionych mieszkańców nie wzięła udziału w wyborze kandydatów, którzy znaleźli się w finałowej rozgrywce. Mobilizacja osób, które 6 września pozostały w domach, może więc okazać się równie ważna jak walka o wyborców kandydatów, którzy odpadli.
Przedterminowe wybory odbywają się w szczególnej atmosferze. Jak wskazują sami mieszkańcy, w ostatnim czasie lokalna społeczność została mocno podzielona, a jednym z przejawów narastającego konfliktu było wcześniejsze referendum.
Teraz od przyszłego burmistrza oczekują nie tylko sprawnego zarządzania gminą, ale również próby odbudowania lokalnej wspólnoty.
Mieszkańcy się podzielili, tutaj powinni ludzie z powołaniem rządzić. Nie wciskać polityki krajowej do takich małych społeczności
– ocenia jeden z mieszkańców.
Inny dodaje:
Spory jest ten podział, ale myślę, że społeczeństwo się zjedna, jeżeli rzeczywiście będziemy mieć mądrego gospodarza.
W podobnym tonie wypowiadają się kolejni mieszkańcy.
Społeczność dość mocno się rozwarstwiła, nastąpiły dość mocne rozłamy i efektem tego było referendum, a teraz są wybory. Więc mam nadzieję, że znowu wrócimy do lokalnej społeczności, inicjatyw i działania.
Ostateczne rozstrzygnięcie nastąpi w niedzielę, 20 września. Wtedy na kartach pozostaną już tylko dwa nazwiska: Marcela Hryniak-Bereżnicka i Grzegorz Waksmundzki. Hryniak-Bereżnicka przystąpi do drugiej tury z przewagą wypracowaną 6 września. Waksmundzki będzie musiał ją odrobić, zabiegając przede wszystkim o wyborców pozostałych kandydatów i mieszkańców, którzy nie uczestniczyli w pierwszym głosowaniu.
Przy frekwencji wynoszącej zaledwie 39 proc. wynik drugiej tury może zależeć przede wszystkim od mobilizacji. Jednocześnie przed zwycięzcą stanie zadanie trudniejsze niż samo wygranie wyborów. Z wypowiedzi mieszkańców jasno wynika, że oczekują oni zakończenia lokalnych sporów i powrotu do rozmowy o sprawach gminy.
20 września okaże się, komu mieszkańcy powierzą to zadanie.















