Jeszcze kilkadziesiąt lat temu znalezienie wolnego miejsca handlowego w Hali Targowej graniczyło z cudem. Dziś wystarczy wejść na jej piętro, by zobaczyć zamknięte stoiska, puste przestrzenie i lokale wykorzystywane głównie jako magazyny. Miasto zapowiada, że od przyszłego roku chce ten trend odwrócić.
Hala przy ul. Piaskowej znajduje się w wyjątkowym miejscu – kilka minut pieszo od Rynku, tuż obok Ostrowa Tumskiego i uczelni. Codziennie przechodzą tędy mieszkańcy, studenci oraz turyści. Mimo tego na pierwszym piętrze ruch jest dziś wyraźnie mniejszy niż przed laty. Nadal działają tam m.in. krawiec, szewc, zegarmistrz, punkty ksero, sklep zoologiczny, stoisko z herbatami czy sklep z bielizną. Pomiędzy nimi pozostaje jednak wiele niewykorzystanych przestrzeni.
Pani Małgosia prowadzi w Hali Targowej sklep zoologiczny od 1999 roku. Doskonale pamięta czasy, gdy piętro wyglądało zupełnie inaczej.
Były suknie ślubne, buty, akcesoria rowerowe, drogeria, sklep z wikliną. Wszystkie stoiska były zajęte, chyba nawet trzeba było czekać, żeby coś dostać
– wspomina.
Wiele punktów zniknęło wraz z odejściem wieloletnich kupców na emeryturę. Następców często nie było. Znaczenie mają również koszty prowadzenia działalności. Mimo zmian część sprzedawców nadal może liczyć na wiernych klientów.
Mamy klientów z pokolenia na pokolenie. Kiedyś przychodzili sami, teraz przychodzą ze swoimi dziećmi
– opowiada pani Małgosia.
Jak przyznaje, pojawiają się także studenci i turyści. Ogólny ruch jest jednak mniejszy niż dawniej. Z końcem 2026 roku wygaśnie umowa z dotychczasowym zarządcą Hali Targowej – spółką Tradycja i Jakość. Wrocław analizował wcześniej kilka wariantów: sprzedaż budynku, wybór kolejnego zewnętrznego operatora albo bezpośrednie przejęcie zarządzania.
Ostatecznie magistrat zdecydował się na trzeci scenariusz. W lipcu wiceprezydent Jakub Mazur zapowiedział, że od 2027 roku Halę będzie prowadził Urząd Miejski Wrocławia. Zmieniało się to w trakcie przygotowań. Jeszcze na początku roku miasto zakładało wyłonienie nowego operatora i zawarcie z nim wieloletniej umowy. Po przygotowaniu kompleksowej koncepcji rozwoju zdecydowało jednak o bezpośrednim zarządzaniu obiektem.
Miasto zapewnia, że nie zamierza zamieniać Hali Targowej w zwykłe centrum gastronomiczne ani galerię skierowaną wyłącznie do odwiedzających Wrocław. Koncepcja przygotowana przez Beeline Research & Consulting zakłada, że podstawową funkcją obiektu pozostanie handel, wspierany przez rzemiosło i gastronomię. Uzupełnieniem mają być wydarzenia, wystawy oraz działania społeczne i edukacyjne.
W badaniu wykonanym na potrzeby koncepcji 69 proc. ankietowanych wrocławian opowiedziało się za odświeżeniem Hali przy jednoczesnym zachowaniu funkcji targowej jako wiodącej. Analiza wskazała również problemy obecnego obiektu: puste przestrzenie, stan toalet, chaos reklamowy oraz niedostateczną promocję.
Pani Małgosia na miejskie plany patrzy z nadzieją.
Czekamy z niecierpliwością. Jesteśmy pełni nadziei. Chciałabym, żeby znowu była większa różnorodność stoisk, tak jak kiedyś
– mówi.
Na razie sprzedawcy nie znają jednak wszystkich szczegółów reorganizacji. Nie jest dla nich jasne m.in., czy ewentualne prace w budynku będą wymagały czasowego przenoszenia poszczególnych punktów. Właśnie kwestie praktyczne będą miały dla obecnych najemców kluczowe znaczenie – nie tylko wizja Hali za kilka lat, ale również warunki działalności w okresie przejściowym.
Na zmiany liczy także pan Radosław, który od kilku lat prowadzi na piętrze stoisko z herbatami. Jego zdaniem pośrednik pomiędzy miastem a kupcami nie był potrzebny.
Od początku uważaliśmy, że nie ma sensu zatrudniać pośrednika między nami a miastem, skoro to jest własność miasta. W innych miastach samorządy potrafią opiekować się takimi halami
– przekonuje.
Hala ma – jego zdaniem – ogromny, dotąd niewykorzystany potencjał.
To perła w koronie, miejsce o doskonałej lokalizacji. Tylko ta perła przez lata nie była specjalnie eksponowana
– ocenia.
Przykładem mogą być wydarzenia organizowane już wcześniej. W 2024 roku współorganizował w Hali festiwal herbaty. Pojawiały się tam także inicjatywy związane z Akademią Sztuk Pięknych.
Dlaczego uczelnia artystyczna znajdująca się dwieście metrów stąd nie miałaby mieć tutaj cyklicznej wystawy? Żeby na górę było po co wejść
– zastanawia się sprzedawca.
Takie podejście jest zbieżne z miejską koncepcją. Urząd wskazuje, że dodatkowe wydarzenia mają przyciągać ludzi również poza tradycyjnymi godzinami zakupów, ale handel nadal ma pozostać rdzeniem obiektu. Więcej gastronomii może pomóc, ale są bariery
Jednym z kierunków zmian ma być gastronomia. W miejscu dawnego sklepu „Tradycja i Jakość” przygotowywany jest już nowy lokal. Pan Radosław liczy, że większa oferta kulinarna przyciągnie do budynku kolejnych klientów, którzy przy okazji odwiedzą również tradycyjnych kupców.
Nie wszystko można jednak zrobić szybko. Niektóre stoiska mają ograniczony dostęp do wody i innych mediów, co utrudnia wprowadzanie nowych funkcji. Problemem pozostają też koszty najmu i prowadzenia działalności. Samo miasto przyznaje, że Hala wymaga nie tylko zmian programowych, ale również poprawy stanu i standardu części przestrzeni. Obiekt jest przy tym zabytkiem, co dodatkowo komplikuje ewentualne większe prace.
Nie wszyscy obecni kupcy są przekonani, że zapowiadana transformacja przyniesie oczekiwany rezultat. Jedną z obaw jest nadmierne skierowanie nowej oferty do turystów. Położenie między Rynkiem a Ostrowem Tumskim sprawia, że Hala ma naturalny potencjał turystyczny. Więcej gastronomii i wydarzeń może tę rolę dodatkowo wzmocnić.
Miasto nie ukrywa, że nowe funkcje mają przyciągać również odwiedzających Wrocław. Jednocześnie deklaruje, że obiekt powinien przede wszystkim zachować swoją autentyczność i dotychczasowych kupców, zamiast naśladować komercyjne hale znane z innych miast. Wiceprezydent Jakub Mazur wskazywał, że Wrocław nie chce kopiować np. warszawskich Koszyków czy madryckiego Mercado de San Miguel. Dla obecnych sprzedawców to właśnie sposób znalezienia równowagi pomiędzy tymi funkcjami będzie najważniejszym testem miejskiej koncepcji.
Opracowanie jednej wizji utrudnia fakt, że sama społeczność handlujących w Hali jest bardzo zróżnicowana.
Trochę PRL w pigułce Trudno się z nami dogadać jako z jednym podmiotem. Każdy punkt ma trochę inne spojrzenie. Raczej jesteśmy sąsiadami niż jedną zgraną grupą.
– żartuje pan Radosław.
Jedni chcieliby większej liczby wydarzeń, inni przede wszystkim powrotu tradycyjnych stoisk. Część liczy na gastronomię i wieczorne życie, inni obawiają się, że właśnie ono zmieni charakter miejsca. W jednym punkcie stanowiska miasta i dużej części sprzedawców wydają się jednak spotykać: Hala Targowa nie powinna stracić swojego handlowego charakteru.
Od 2027 roku odpowiedzialność za pogodzenie tradycyjnego targowiska z nowymi funkcjami weźmie na siebie bezpośrednio Wrocław. Dla Hali może to być najważniejsza zmiana od wielu lat. Pytanie brzmi, czy uda się ponownie wypełnić puste stoiska i przyciągnąć klientów bez utraty tego, co przez dziesięciolecia stanowiło o wyjątkowości tego miejsca.















