Dwa lata po zakończeniu wartej ponad 70 mln zł przebudowy ul. Pomorskiej jej torowisko ponownie jest placem budowy. Kostka w wielu miejscach poluzowała się i zapadła, a miasto otwarcie obwinia za wybór nawierzchni Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Teraz Daniel Gibski odpowiada: zachowanie bruku było częścią uzgodnionego z miastem kompromisu, a sama kostka – jego zdaniem – nie jest przyczyną awarii.
Remont ruszył w sobotę, 26 września, na odcinku od ul. Dubois do pl. Staszica. Pierwszy etap ma zakończyć się w drugiej połowie października. Kolejne prace przewidziano na wiosnę. Daniel Gibski zdecydowanie odrzuca narrację, według której to jego decyzja doprowadziła do szybkiej degradacji nawierzchni.
Problemem nie jest sama kostka, lecz sposób wykonania ulicy
– przekonuje Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków.
W swoim stanowisku idzie jeszcze dalej:
„Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków nie bierze odpowiedzialności za niefachowe wykonawstwo, którego wynikiem jest nietrwała nawierzchnia”.
Zdaniem Gibskiego odpowiednia konstrukcja torowiska i technologia ułożenia kamienia pozwalają stosować podobne nawierzchnie również przy dużym ruchu. Jako przykład wskazuje rozwiązania funkcjonujące w innych europejskich miastach. To zasadniczo inna diagnoza niż ta przedstawiana przez wrocławskich urzędników.
Wrocławskie Inwestycje wskazują przede wszystkim na specyfikę Pomorskiej. Torowiskiem poruszają się nie tylko tramwaje, ale również ciężkie autobusy elektryczne. Wiceprezes spółki Bartosz Nowak przekonuje, że obciążenia nawierzchni mają być porównywalne z tymi występującymi na drogach ekspresowych.
Obciążenia, które działają na ulicę Pomorską, konkretnie autobus elektryczny, tramwaj i wszystko to, co tam się dookoła dzieje (…) na kostce granitowej jest równy drodze ekspresowej S5 lub S8
– tłumaczył.
Według miejskiej spółki właśnie dlatego na podobnym ciągu komunikacyjnym odpowiedniejszy byłby beton lub asfalt. Nowak twierdzi również, że miasto proponowało konserwatorowi beton barwiony i formowany tak, aby wizualnie odwzorowywał historyczną kostkę. DWKZ tej koncepcji nie zaakceptował.
Konserwator przypomina jednak, że pierwotny projekt przebudowy Pomorskiej nie został jednostronnie narzucony przez jego urząd. Jak wyjaśnia, kilka lat temu wypracowano kompromis. DWKZ zgodził się, aby historyczna nawierzchnia zniknęła z jezdni, pod warunkiem pozostawienia jej w obrębie torowiska jako – jak określa to konserwator – „świadka historycznej posadzki układu urbanistycznego”.
Gibski podkreśla przy tym, że projekt z asfaltowymi jezdniami i brukowanym torowiskiem został opracowany i podpisany przez specjalistów odpowiedzialnych za rozwiązania drogowe. Kwestionuje więc twierdzenie, że już wtedy eksperci jednomyślnie rekomendowali rozwiązanie inne niż bruk.
To jedna z kluczowych osi sporu: miasto przedstawia kostkę jako wymóg konserwatorski, który od początku budził zastrzeżenia techniczne, natomiast konserwator odpowiada, że zaakceptował projekt przygotowany przez fachowców działających na rzecz inwestora.
Jeszcze ciekawsza jest różnica dotycząca sposobu obecnej naprawy. Miasto zdecydowało się na remont nawierzchni. Kostka ma zostać ponownie osadzona, zmieniony zostanie sposób wykonania spoin oraz wzmocniona konstrukcja znajdująca się pod nią. W rozmowie dla Wrocławskich Faktów Bartosz Nowak zaznaczał ponadto, że tym razem wykorzystywana ma być nowa, cięta kostka granitowa, a nie nierówna kostka staroużyteczna zastosowana pierwotnie.
Konserwator uważa jednak, że to za mało. Jego zdaniem zamiast remontowania górnej części nawierzchni należałoby wykonać gruntowną przebudowę torowiska, rozpoczynając od odpowiedniej podbudowy. Przekonuje, że właśnie taka technologia pozwoliłaby pogodzić zachowanie kamiennej nawierzchni z ruchem ciężkich pojazdów. Innymi słowy obie strony zgadzają się, że dotychczasowe rozwiązanie się nie sprawdziło. Różnią się natomiast całkowicie w odpowiedzi na pytanie: dlaczego?
W stanowisku konserwatora pojawił się dodatkowo wątek „braku gwarancji dla prac ze strony zamawiającego”. Tymczasem przedstawiciele Wrocławskich Inwestycji publicznie twierdzą coś przeciwnego.
Ulica Pomorska jest objęta gwarancją. W związku z tym będziemy to w ramach takiego tytułu gwarancyjnego naprawiać
– mówił Bartosz Nowak.
Informacja o obowiązywaniu gwarancji pojawiała się również już w 2025 roku, gdy zaczęto mówić o pierwszych większych problemach z zapadającym się brukiem. Publiczne wypowiedzi stron wymagają więc w tym punkcie doprecyzowania – zwłaszcza że odpowiedź na pytanie, kto finansuje obecne prace i na jakiej podstawie wykonawca je prowadzi, ma bezpośrednie znaczenie dla mieszkańców i miejskiego budżetu.
Co ciekawe, zarówno miasto, jak i konserwator przywołują doświadczenia zagranicznych miast – ale wyciągają z nich zupełnie odmienne wnioski. Gibski twierdzi, że można zastosować rozwiązania podobne do tych funkcjonujących m.in. w Dreźnie, pod warunkiem odpowiedniego zaprojektowania całej konstrukcji.
Miasto odpowiada, że nie są to sytuacje porównywalne z Pomorską. Bartosz Nowak wskazuje m.in. na krótki fragment w okolicach Mostu Karola w Pradze, gdzie autobus i tramwaj korzystają z brukowanej nawierzchni. Według niego odcinek ten jest regularnie naprawiany i nie można zestawiać go z niemal kilometrowym ciągiem intensywnie wykorzystywanym przez komunikację miejską we Wrocławiu.
Miasto nadal uważa, że najlepszym kompromisem byłaby nawierzchnia betonowa wizualnie imitująca historyczny bruk. Wrocławskie Inwestycje przygotowały nawet próbki takiego materiału. Nowak przekonuje, że z niewielkiej odległości beton miałby być niemal nie do odróżnienia od granitowej kostki.
Daniel Gibski propozycję ocenia znacznie mniej entuzjastycznie. Według konserwatora dotychczasowe prace nad betonowym odwzorowaniem historycznej nawierzchni „na razie nie dają zadowalających rezultatów”, a jeden z zaproponowanych wzorów nazwał wręcz „swoistym kuriozum”. Dla DWKZ istotne jest zachowanie autentycznego materiału historycznego, a nie jedynie jego wizualnej imitacji.
Cały spór rozgrywa się w szczególnie niewygodnym dla miasta momencie. Kompleksowa przebudowa Pomorskiej zakończyła się zaledwie około dwóch lat temu. Tymczasem problemy z nawierzchnią były widoczne już w 2025 roku, a 26 września 2026 roku rozpoczął się kolejny większy remont.
Miasto obawia się przy tym, że nawet nowe rozwiązanie z ciętą kostką nie zagwarantuje trwałości porównywalnej z betonem. Wiceprezes Wrocławskich Inwestycji wprost przyznał, że nie można wykluczyć powrotu ekip remontowych na Pomorską za kilka lat. Wklejony tekst Konserwator odpowiada: właśnie dlatego nie należy ograniczać się do naprawy zabruku, ale przebudować torowisko w technologii pozwalającej przenosić obecne obciążenia.
Na podstawie samych publicznych wypowiedzi obu stron trudno rozstrzygnąć techniczny spór o przyczynę awarii. Do tego potrzebna byłaby dokumentacja projektowa, ekspertyzy dotyczące konstrukcji, odbiorów i wykonania poprzednich robót. Już dziś widać jednak, że dyskusja wykroczyła daleko poza pytanie o estetykę ulicy.
Miasto twierdzi, że wymóg zachowania kamiennej nawierzchni prowadzi do kosztownego i nietrwałego rozwiązania. Konserwator odpowiada, że to nie kamień zawiódł, lecz sposób jego zastosowania – i nie zamierza rezygnować z ochrony historycznego charakteru Pomorskiej.
Dla mieszkańców rezultat jest na razie znacznie bardziej konkretny niż sam spór urzędów: świeżo przebudowana ulica ponownie jest remontowana, komunikacja kursuje objazdami, a obie strony wciąż nie są zgodne nawet co do tego, jak należałoby naprawić ją raz, a dobrze.















