Renata Granowska i Michał Młyńczak oficjalnie przestali pełnić funkcje wiceprezydentów Wrocławia. Decyzje Jacka Sutryka potwierdzają wcześniejsze informacje o politycznych negocjacjach prowadzonych między prezydentem miasta a nowym kierownictwem dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej.
W opublikowanych zarządzeniach prezydent Wrocławia poinformował, że oboje zostali odwołani „w związku z porozumieniem stron”. Zmiany weszły w życie 18 maja. Już we wtorek ich miejsca mają zająć Mateusz Żak i Grzegorz Roman.
Kulisy zmian pokazują, że nie chodziło wyłącznie o kwestie merytoryczne czy ocenę pracy wiceprezydentów, ale przede wszystkim o polityczny układ sił we wrocławskiej Koalicji Obywatelskiej.
Jeszcze kilka miesięcy temu Jacek Sutryk publicznie bronił Renaty Granowskiej i podkreślał, że personalia w ratuszu zależą wyłącznie od niego. Nawet po cofnięciu jej rekomendacji przez dolnośląskie struktury KO nie zdecydował się na jej odwołanie.
Sytuacja zmieniła się dopiero po wewnętrznych wyborach w partii, które wygrał Michał Jaros. To właśnie wtedy rozpoczęły się rozmowy dotyczące nowego układu władzy w magistracie.
Dla wielu mieszkańców sytuacja wygląda jak klasyczny polityczny targ o stanowiska. Tym bardziej że Wrocław nadal zmaga się z szeregiem realnych problemów — od komunikacji miejskiej, przez drogie mieszkania i stan dróg, po chaos inwestycyjny czy kontrowersje wokół miejskich wydatków.
Krytycy wskazują, że zamiast rozwiązywania problemów mieszkańców, władze miasta skupiają się na układaniu politycznych wpływów i utrzymywaniu większości w Radzie Miejskiej.
Zmiany kadrowe pokazują także, że Jacek Sutryk w praktyce pozostaje politycznie zależny od Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, mimo wcześniejszych deklaracji o samodzielności.
Prezydent Wrocławia może liczyć na większość w Radzie Miejskiej właśnie dzięki porozumieniu z KO i środowiskami lewicowymi. Ostatnie głosowania dotyczące absolutorium i wotum zaufania pokazały, że ten układ nadal funkcjonuje.
W ratuszu pozostają też inni wiceprezydenci związani z obecnym obozem władzy — Jakub Mazur oraz Ryszard Kessler.
Ostatnie miesiące pokazały, że wrocławska polityka coraz bardziej przypomina pole walki wewnętrznych frakcji KO. Konflikty wokół Renaty Granowskiej, napięcia między środowiskiem Jacka Sutryka a ludźmi Michała Jarosa czy spory personalne coraz mocniej wpływają na funkcjonowanie miasta.
Mieszkańcy mogą więc zadawać pytanie, czy Wrocław nadal jest zarządzany z myślą o rozwoju miasta, czy raczej staje się areną partyjnych rozgrywek i politycznych kompromisów.















