Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN podtrzymała walkower dla Śląska Wrocław po głośnym „meczu widmo” z Wisłą Kraków. To jednak nie kończy wielomiesięcznego sporu, który może mieć poważne konsekwencje finansowe także dla mieszkańców Wrocławia. Klub należy przecież do miasta i od lat funkcjonuje dzięki publicznym pieniądzom.
Spór wokół niedoszłego meczu Śląska Wrocław z Wisłą Kraków wciąż budzi ogromne emocje w polskiej piłce. W środę Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN oddaliła odwołanie Wisły Kraków i utrzymała walkower dla wrocławskiego klubu.
Przypomnijmy — 7 marca drużyna Wisły Kraków nie przyjechała na mecz do Wrocławia po tym, jak Śląsk odmówił wpuszczenia zorganizowanej grupy kibiców gości na stadion. Decyzja wywołała gigantyczny konflikt, który szybko przeniósł się z poziomu sportowego na prawny i polityczny.
Choć Śląsk utrzymał trzy punkty przyznane walkowerem, sprawa wcale nie została definitywnie zamknięta. Nadal otwarte pozostają kwestie gigantycznej kary finansowej dla klubu oraz ewentualnych dalszych odwołań.
Komisja Dyscyplinarna PZPN wcześniej ukarała Śląsk Wrocław grzywną w wysokości aż 1 miliona złotych za niewpuszczenie kibiców Wisły. Według nieoficjalnych informacji kara ma zostać znacząco obniżona, jednak nadal może chodzić o setki tysięcy złotych.
Problem polega na tym, że Śląsk Wrocław nie jest prywatnym klubem jednego właściciela. Większościowym udziałowcem pozostaje miasto Wrocław, które regularnie dokłada do funkcjonowania klubu dziesiątki milionów złotych z publicznych pieniędzy.
Coraz częściej pojawiają się pytania, czy konsekwencje organizacyjnych i wizerunkowych błędów klubu ostatecznie nie spadną na mieszkańców Wrocławia.
Jeżeli Śląsk będzie zmuszony płacić wysokie kary, prowadzić wieloletnie batalie prawne lub ponosić kolejne koszty związane ze sporem z Wisłą Kraków, pieniądze pośrednio będą pochodzić z miejskiej kasy — czyli z podatków wrocławian.
To budzi coraz większe kontrowersje, szczególnie w sytuacji, gdy miasto zmaga się z wieloma nierozwiązanymi problemami: korkami, kryzysem komunikacyjnym, zadłużeniem czy brakami inwestycyjnymi na osiedlach.
Cała sprawa jest szczególnie niewygodna dla Wrocławia także wizerunkowo. Z ustaleń komisji PZPN wynika bowiem, że Śląsk nie posiadał jednoznacznych formalnych podstaw do niewpuszczenia kibiców Wisły Kraków.
Według medialnych doniesień nawet policja nie sprzeciwiała się obecności fanów gości na stadionie. Komisja Dyscyplinarna uznała więc, że działania klubu były nieuzasadnione i nałożyła rekordową karę finansową.
Wisła Kraków zapowiada dalszą walkę i rozważa kolejne odwołania, także do międzynarodowych trybunałów sportowych.
Choć decyzja o walkowerze jest już prawomocna na poziomie PZPN, batalia prawna prawdopodobnie będzie trwała jeszcze miesiącami, a być może latami.
Śląsk domaga się od Wisły zwrotu kosztów organizacji niedoszłego meczu, z kolei Wisła zapowiada dalsze kroki prawne przeciwko decyzjom związku i działaniom wrocławskiego klubu.
Ostatecznie konflikt, który miał dotyczyć kibiców i zasad bezpieczeństwa, może przerodzić się w kosztowną oraz kompromitującą wojnę prawną, której skutki finansowe odczują także mieszkańcy Wrocławia.














