Jacek Sutryk nie złożył dziś wyjaśnień przed sądem. Zaplanowany na 15 października proces prezydenta Wrocławia w sprawie afery Collegium Humanum został odroczony do 3 grudnia. Powodem były wnioski obrońców dotyczące czasu na zapoznanie się z aktami oraz problem z doręczeniem zawiadomienia jednemu z oskarżonych. Sutryk odpowiada przed sądem za zarzucaną mu korupcję i trzy oszustwa związane z uzyskaniem dyplomu MBA oraz pobieraniem wynagrodzeń z rad nadzorczych spółek samorządowych.
Czwartkowa rozprawa przed Sądem Okręgowym w Warszawie miała rozpocząć sądowy etap sprawy Jacka Sutryka, który w listopadzie 2024 roku został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Prezydent Wrocławia znalazł się wśród 23 osób, wobec których zaplanowano rozpoczęcie procesu dotyczącego afery Collegium Humanum. Do merytorycznego rozpoznania zarzutów jednak nie doszło. Po posiedzeniu poświęconym kwestiom formalnym sąd zdecydował o odroczeniu sprawy do 3 grudnia 2026 roku.
O przesunięcie terminu wnioskowała część obrońców, którzy argumentowali, że nie mieli wystarczająco dużo czasu na zapoznanie się z obszerną dokumentacją. Odroczenia chciała również prokuratura, wskazując, że jeden z oskarżonych nie otrzymał zawiadomienia o rozprawie. Tym samym zaplanowane na kolejne dni wyjaśnienia oskarżonych, w tym prezydenta Wrocławia, nie odbędą się w pierwotnie przewidzianych terminach.
Prokuratura zarzuca prezydentowi Wrocławia popełnienie czterech przestępstw. Pierwszy zarzut dotyczy korupcji związanej z uzyskaniem świadectwa ukończenia studiów Executive Master of Business Administration na Collegium Humanum. Zdaniem śledczych Sutryk otrzymał dokument poświadczający ukończenie studiów, choć w rzeczywistości nie odbył wymaganego kształcenia.
Według aktu oskarżenia w 2020 roku prezydent Wrocławia dokonał elektronicznej rekrutacji, podpisał antydatowaną umowę i wpłacił 9,5 tysiąca złotych czesnego. W czerwcu tego samego roku otrzymał dyplom MBA. Prokuratura twierdzi, że w zamian za jego wystawienie ówczesny rektor Collegium Humanum Paweł Cz. miał otrzymać funkcję w radzie programowej Wrocławskiego Parku Technologicznego. Śledczy wskazują również na 75 tysięcy złotych wypłaconych byłemu rektorowi przez tę spółkę na podstawie umów dotyczących usług doradczych, które – zdaniem prokuratury – nie były faktycznie wykonywane.
Sutryk od początku zaprzecza zarzutom. Utrzymuje, że rzeczywiście studiował, a uzyskany dyplom był wynikiem odbytego kształcenia. Przekonuje również, że sam padł ofiarą nieuczciwej działalności uczelni. Pozostałe trzy zarzuty dotyczą wykorzystania dyplomu MBA do obejmowania stanowisk w radach nadzorczych spółek samorządowych. Według prokuratury prezydent Wrocławia posłużył się dokumentem poświadczającym nieprawdę, aby wykazać posiadanie wymaganych kwalifikacji. W ten sposób miał wprowadzić w błąd przedstawicieli trzech spółek i uzyskać wynagrodzenia, do których – zdaniem śledczych – nie był uprawniony.
Łączna kwota objęta zarzutami przekracza 495 tysięcy złotych. Informacje o wynagrodzeniach pobieranych z rad nadzorczych Sutryk zamieszczał również w swoich oświadczeniach majątkowych. Dla oceny zarzutów kluczowe będzie jednak nie samo pobieranie wynagrodzeń, lecz ustalenie, czy prezydent Wrocławia uzyskał dyplom zgodnie z prawem i czy posiadał kwalifikacje uprawniające go do pełnienia tych funkcji. Sutryk nie przyznaje się do winy i zapowiada przedstawienie w sądzie dowodów potwierdzających swoje stanowisko.
Na kilkanaście dni przed pierwszą rozprawą Jacek Sutryk zmienił swój zespół obrończy. Reprezentowanie prezydenta Wrocławia powierzono Przemysławowi Rosatiemu, prezesowi Naczelnej Rady Adwokackiej i członkowi Trybunału Stanu.
Czwartkowe odroczenie oznacza, że na sądową weryfikację zarzutów oraz wyjaśnienia samego Sutryka trzeba będzie jeszcze poczekać. Nie wiadomo, czy prezydent Wrocławia zabierze głos już podczas rozprawy zaplanowanej na 3 grudnia.
Od zatrzymania samorządowca przez CBA minęły niemal dwa lata. Mimo skierowania aktu oskarżenia do sądu Sutryk nadal pełni funkcję prezydenta Wrocławia. Samo oskarżenie nie oznacza utraty stanowiska, a do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia przysługuje mu domniemanie niewinności.
Najbliższy termin rozprawy wyznaczono na 3 grudnia. To wtedy sąd ma ponownie podjąć próbę rozpoczęcia procesu, w którym rozstrzygane będą zarzuty dotyczące dyplomu MBA i wynagrodzeń pobranych przez urzędującego prezydenta Wrocławia.















