W Teatrze Polskim we Wrocławiu narasta jeden z najpoważniejszych konfliktów ostatnich lat. Związkowcy rozpoczęli protest, pracownicy mówią o atmosferze strachu, a dyrekcji zarzucają oderwanie od realiów funkcjonowania jednej z najważniejszych scen Dolnego Śląska.
Spór wybuchł po zwolnieniach pracowników i decyzjach organizacyjnych podejmowanych przez dyrektora Michała Zadarę. Część zespołu twierdzi, że teatr stopniowo traci swój artystyczny charakter i zamienia się w instytucję zarządzaną „jak korporacja”.
Największe emocje wywołały zwolnienia oraz ograniczanie repertuaru. Aktorzy przypominają, że podczas remontu teatru dyrekcja zapewniała, iż pracownicy zachowają zatrudnienie i będą uczestniczyć w nowych projektach.
Dyrektor wcześniej zapewniał, że w czasie remontu nikt nie straci pracy. Ta obietnica nie została dotrzymana
– mówi aktorka Magdalena Różańska.
Od września z afisza zniknęło aż 21 spektakli. Zdaniem części zespołu oznacza to nie tylko ograniczenie działalności artystycznej, ale także realne pozbawienie pracy wielu osób związanych z teatrem. Pracownicy krytykują również sposób zarządzania instytucją. Zarzucają dyrekcji brak obecności na miejscu i podejmowanie decyzji zdalnie.
Pan dyrektor w teatrze jest gościem. Są tygodnie, kiedy w ogóle go nie ma
– mówi aktorka Monika Bolly.
Kolejne kontrowersje wywołały wybory do rady artystycznej, które odbyły się w formie komputerowego losowania spośród pracowników etatowych.
Dyrekcja tłumaczy, że takie rozwiązanie miało zapewnić „inkluzywność” i równe traktowanie wszystkich członków zespołu.
Michał Zadara odpiera zarzuty i przekonuje, że teatr musi zostać uporządkowany organizacyjnie. Podkreśla, że nawet jeśli nie przebywa stale w budynku, pozostaje w kontakcie online.
Korzystamy z nowoczesnych technologii. Bardzo nam zależy na cyfryzacji
– tłumaczy dyrektor.
Tyle że dla wielu pracowników takie tłumaczenia brzmią jak symbol szerszego problemu — oderwania kierownictwa od codziennego życia instytucji kultury.
Konflikt w Teatrze Polskim wpisuje się w coraz szerszą debatę o sposobie zarządzania miejskimi i wojewódzkimi instytucjami kultury we Wrocławiu.
Krytycy obecnych władz regionu zwracają uwagę, że kolejne publiczne instytucje zamiast skupiać się na jakości działalności i stabilności zespołów coraz częściej toną w sporach personalnych, reorganizacjach i konfliktach wewnętrznych. Tymczasem Teatr Polski od lat był jedną z najważniejszych scen teatralnych w Polsce i symbolem wrocławskiej kultury.
Związkowcy z Solidarności zapowiadają dalsze działania prawne i kolejne protesty. Obecna akcja ma charakter informacyjny, ale napięcie w zespole wyraźnie rośnie. Coraz więcej pracowników otwarcie mówi o rozczarowaniu kierunkiem, w jakim zmierza instytucja.















