Spór o odwołanego proboszcza parafii w Krzeszowie przybiera na sile. W sobotę, 24 października, kilkudziesięciu wiernych przez kilka godzin protestowało przed rezydencją biskupa legnickiego Andrzeja Siemieniewskiego, domagając się przywrócenia ks. Łukasza Langenfelda. Parafianie zarzucają władzom diecezji brak dialogu i podejmowanie decyzji, które ich zdaniem prowadzą do podziałów we wspólnocie. W ramach protestu wrzucają również na tacę symboliczne pięciogroszówki, a o interwencję zwrócili się do przedstawicielstwa Stolicy Apostolskiej w Polsce. Kuria podtrzymuje jednak zastrzeżenia wobec odsuniętego duchownego, wskazując na nieprawidłowości w zarządzaniu majątkiem parafialnym i utratę zaufania biskupa.
Konflikt w jednej z najbardziej znanych parafii Dolnego Śląska nie wygasa. Od połowy września mieszkańcy Krzeszowa i okolicznych miejscowości organizują kolejne protesty w obronie ks. Łukasza Langenfelda, który został odsunięty od wykonywania obowiązków proboszcza i kustosza tamtejszego sanktuarium.
Tym razem niezadowoleni wierni przyjechali do Legnicy, gdzie przez około sześć godzin manifestowali przed rezydencją biskupa Andrzeja Siemieniewskiego. Protest rozpoczęto od wspólnej modlitwy. Uczestnicy odmawiali różaniec, wyrażając jednocześnie swój sprzeciw wobec decyzji ordynariusza. Do spotkania z hierarchą nie doszło. Biskup przebywał wówczas poza Legnicą, uczestnicząc w zebraniu Episkopatu Polski w Zakopanem.
Wierni nie ukrywają rozczarowania postawą władz diecezji. Podkreślają, że ksiądz Łukasz Langenfeld cieszył się ich zaufaniem, a jego nagłe odsunięcie wywołało niepokój i poczucie niesprawiedliwego potraktowania. Część parafian przekonuje, że decyzja biskupa przyczynia się do osłabienia więzi lokalnej wspólnoty, która – podobnie jak wiele innych parafii w Polsce – mierzy się już z problemem malejącej liczby osób uczestniczących w praktykach religijnych.
W wypowiedziach uczestników sobotniej demonstracji pojawiały się zarzuty dotyczące braku wystarczającego dialogu z wiernymi oraz ignorowania ich stanowiska. Protestujący podkreślają, że nie zamierzają rezygnować z walki o powrót dotychczasowego duszpasterza. Ich działania nie ograniczają się jednak do organizowania manifestacji. Do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie skierowano prośbę o interwencję w sprawie Krzeszowa. Według organizatorów protestu dołączono do niej około 600 indywidualnych podpisanych kartek od wiernych.
Uczestnicy demonstracji domagali się również przywrócenia do wcześniejszych obowiązków ks. Arkadiusza Śliwińskiego, wikariusza krzeszowskiej parafii, który publicznie opowiedział się po stronie ks. Langenfelda. Jednym z najbardziej wymownych przejawów niezadowolenia jest sposób, w jaki część mieszkańców Krzeszowa uczestniczy obecnie w zbiórkach pieniężnych podczas nabożeństw.
Protestujący deklarują, że zamiast dotychczasowych ofiar na tacę wrzucają symboliczne monety o nominale pięciu groszy. W ich zamierzeniu jest to forma finansowego protestu wobec decyzji władz kościelnych. Według uczestników akcji jej konsekwencje odczuwają przede wszystkim duchowni, którzy obecnie odpowiadają za funkcjonowanie parafii.
Wierni zaznaczają przy tym, że nie zamierzają odchodzić od Kościoła ani rezygnować z uczestnictwa w nabożeństwach. Ich sprzeciw ma dotyczyć konkretnych decyzji personalnych i sposobu traktowania parafialnej społeczności. Obecnie parafią w Krzeszowie kieruje wyznaczony administrator.
Początkiem konfliktu była decyzja biskupa legnickiego Andrzeja Siemieniewskiego z 12 września 2026 roku o odsunięciu ks. Łukasza Langenfelda od urzędu proboszcza. Kuria poinformowała wówczas, że sytuacja duchownego ma związek między innymi z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczącego terenu należącego do parafii. Z czasem przedstawiciele diecezji ujawnili więcej szczegółów.
Sprawa dotyczy nieruchomości określanej jako Stara Cegielnia, na której przez dłuższy czas miały być nielegalnie składowane gruz i odpady budowlane. W komunikacie z 9 października Legnicka Kuria Biskupia poinformowała, że nieprawidłowości zostały ujawnione podczas inspekcji przeprowadzonej 17 lipca. Kolejna kontrola, przeprowadzona w sierpniu, miała wykazać, że składowanie odpadów nadal trwało.
Według władz diecezji duchowny nie sprawował należytego nadzoru nad powierzonym mu majątkiem parafialnym oraz nie zareagował odpowiednio wcześnie na stwierdzone nieprawidłowości. Kuria wskazuje również, że do jej zastrzeżeń przyczyniły się kwestie dotyczące zabezpieczenia zabytkowej bazyliki, z której elewacji odpadały fragmenty kamiennych gzymsów.
Przedstawiciele diecezji zarzucają ponadto byłemu proboszczowi niewłaściwe zarządzanie życiem duszpasterskim parafii. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że kuria nie twierdzi, iż ks. Langenfeld osobiście prowadził nielegalne składowisko. Jej zarzuty dotyczą przede wszystkim sposobu nadzorowania parafialnej nieruchomości oraz reakcji na ujawnione problemy.
Odsunięty duchowny nie zgadza się z oceną przedstawioną przez władze diecezji. W swoich wcześniejszych oświadczeniach wskazywał, że problem składowania odpadów na terenie Starej Cegielni istniał jeszcze przed objęciem przez niego parafii w 2024 roku. Przekonywał również, że podjął działania zmierzające do wyjaśnienia sprawy i skierował odpowiednie zawiadomienia do organów państwowych.
Między kapłanem a kurią istnieje spór między innymi o to, kiedy ujawniono rzeczywistą skalę nieprawidłowości, jakie działania należało podjąć oraz czy duchowny właściwie wywiązywał się z obowiązków zarządcy majątku parafialnego. Władze diecezji utrzymują, że proboszcz powiadomił odpowiednie instytucje dopiero po otrzymaniu polecenia od swoich przełożonych.
Sam fakt złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa nie oznacza jednak, że ks. Langenfeld dopuścił się czynu zabronionego. Ustalenie odpowiedzialności za ewentualne nielegalne składowanie odpadów należy do właściwych organów państwowych.
Wbrew temu, co mogłoby wynikać z publicznej dyskusji, procedura odwołania ks. Łukasza Langenfelda nie została jeszcze definitywnie zakończona. Jak wyjaśnia rzecznik diecezji legnickiej ks. Waldemar Wesołowski, postępowanie prowadzone jest zgodnie z przepisami prawa kanonicznego.
Oznacza to konieczność zachowania określonych procedur dotyczących odwoływania proboszczów z urzędu. Do czasu ich zakończenia bieżące obowiązki związane z kierowaniem parafią wykonuje wyznaczony administrator.
Sytuacja pozostaje jednak napięta. Kolejne protesty pokazują, że grupa parafian nie akceptuje dotychczasowych wyjaśnień i oczekuje ponownego rozpatrzenia sprawy. Nie wiadomo, czy biskup zdecyduje się na kolejne spotkanie z protestującymi ani czy możliwe będzie wypracowanie rozwiązania akceptowanego przez obie strony.
Spór ma szczególne znaczenie ze względu na miejsce, w którym się rozgrywa. Krzeszów jest jednym z najważniejszych ośrodków religijnych i pielgrzymkowych Dolnego Śląska. Znajdująca się tam bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz kompleks dawnego opactwa cysterskiego stanowią wyjątkowe świadectwo historii i sztuki sakralnej.
Sanktuarium przyciąga pielgrzymów, wiernych i turystów z całej Polski. Jest również ważnym centrum życia religijnego dla mieszkańców Krzeszowa i okolic. Dlatego przedłużający się konflikt między częścią parafian a władzami diecezji wykracza poza samą kwestię personalnej obsady probostwa.
Dotyczy również zaufania do kościelnych przełożonych, sposobu zarządzania parafią oraz miejsca wiernych w podejmowaniu decyzji mających bezpośredni wpływ na ich wspólnotę. Z jednej strony biskup odpowiada za właściwe funkcjonowanie diecezji i nadzór nad duchowieństwem. Z drugiej – parafianie oczekują, że ich głos zostanie potraktowany poważnie, szczególnie gdy chodzi o kapłana, którego darzą zaufaniem.
Sobotni protest pokazał, że sprawa ks. Łukasza Langenfelda pozostaje daleka od zakończenia. Wierni zapowiadają dalsze działania, a kuria podtrzymuje swoje stanowisko. Najważniejszym wyzwaniem staje się dziś nie tylko wyjaśnienie zarzutów dotyczących majątku parafialnego, ale również odbudowanie zaufania we wspólnocie, dla której przedłużający się konflikt jest coraz bardziej bolesnym doświadczeniem.
















