Ponad 550 tysięcy złotych straciła mieszkanka Wrocławia, która padła ofiarą przestępców wykorzystujących oprogramowanie do zdalnego sterowania komputerem. Oszuści nakłonili kobietę do zainstalowania aplikacji, a następnie uzyskali dostęp do jej urządzenia i doprowadzili do utraty ogromnej sumy pieniędzy. Na tym jednak nie poprzestali. Gdy pokrzywdzona miała przekazać im kolejną kwotę w gotówce, do akcji wkroczyli policjanci. Zatrzymali 29-letniego obywatela Ukrainy, który twierdził, że jako taksówkarz otrzymał przypadkową propozycję dodatkowej pracy. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące. Śledczy poszukują pozostałych osób zamieszanych w proceder.
Wrocławscy policjanci prowadzą śledztwo w sprawie oszustwa, którego ofiarą padła mieszkanka stolicy Dolnego Śląska. Kobieta straciła ponad pół miliona złotych po tym, jak została nakłoniona do udostępnienia przestępcom zdalnego dostępu do swojego urządzenia.
Sprawą zajęli się funkcjonariusze Komisariatu Policji Wrocław-Fabryczna. Z ich ustaleń wynika, że przestępcy działali wspólnie, wykorzystując metodę pozwalającą na przejęcie kontroli nad komputerem lub innym urządzeniem elektronicznym ofiary. Zatrzymano już jedną osobę podejrzaną o udział w oszustwie. To 29-letni obywatel Ukrainy, który pojawił się u pokrzywdzonej, aby odebrać kolejne pieniądze.
Początkiem całego procederu było nakłonienie mieszkanki Wrocławia do zainstalowania specjalnego oprogramowania umożliwiającego zdalny dostęp do pulpitu. Tego rodzaju aplikacje są powszechnie wykorzystywane do legalnej pomocy technicznej i obsługi komputerów na odległość. W niewłaściwych rękach mogą jednak stać się niebezpiecznym narzędziem.
Po uzyskaniu odpowiednich uprawnień osoba znajdująca się nawet setki kilometrów od użytkownika może obserwować działanie urządzenia, a w określonych warunkach również sterować nim i uzyskiwać dostęp do poufnych informacji. Właśnie ten mechanizm wykorzystali przestępcy działający na szkodę wrocławianki.
Z informacji przekazanych przez Komendę Miejską Policji we Wrocławiu wynika, że oszuści uzyskali możliwość ingerowania w urządzenie kobiety, co doprowadziło do strat przekraczających 550 tysięcy złotych. Policja nie ujawniła dotąd, jak sprawcy nawiązali kontakt z pokrzywdzoną, pod kogo się podszywali ani w jaki dokładnie sposób wyprowadzili pieniądze. Nie podano również, czy utracone środki udało się choćby częściowo odzyskać. Wiadomo natomiast, że przestępcy nie zamierzali kończyć na tej kwocie.
Pomimo utraty ponad pół miliona złotych kobieta miała przekazać sprawcom następną sumę, tym razem w gotówce. Po pieniądze skierowano 29-letniego obywatela Ukrainy. Gdy mężczyzna pojawił się w umówionym miejscu, został zatrzymany przez funkcjonariuszy wydziału kryminalnego. Interwencja uniemożliwiła mu przeprowadzenie planowanego odbioru gotówki. Zatrzymanie miało istotne znaczenie dla dalszego postępowania, ponieważ pozwoliło policjantom dotrzeć do osoby, której zarzucają bezpośredni udział w przestępstwie. Śledczy podejrzewają jednak, że za całym procederem stoi większa grupa.
Podczas przesłuchania zatrzymany przedstawił własną wersję wydarzeń. 29-latek utrzymywał, że na co dzień pracował jako kierowca taksówki. Według jego wyjaśnień, gdy oczekiwał na kolejny kurs, miał zostać zaczepiony przez nieznanego mężczyznę. Nieznajomy rzekomo zaproponował mu dodatkowe zajęcie polegające na odebraniu gotówki od wskazanej kobiety. Podejrzany przekonywał, że właśnie do tego ograniczała się jego rola i nie znał szerszego kontekstu transakcji.
Policjanci nie uznali jednak przedstawionych wyjaśnień za wystarczające do wykluczenia jego udziału w oszustwie. Zgromadzony materiał dowodowy stał się podstawą do przedstawienia mężczyźnie zarzutu oraz skierowania do sądu wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania. W tej sprawie istotne będzie ustalenie, czy 29-latek rzeczywiście nie wiedział, skąd pochodzą odbierane pieniądze, czy też świadomie wykonywał zadania zlecone przez innych uczestników procederu. Sam fakt wykonywania pracy taksówkarza nie przesądza oczywiście o charakterze jego udziału w przestępstwie.
W sobotę, 31 października, Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej przychylił się do wniosku śledczych i zastosował wobec zatrzymanego tymczasowy areszt na okres dwóch miesięcy. Mężczyzna usłyszał zarzut oszustwa dotyczącego mienia znacznej wartości. Zgodnie z obowiązującymi przepisami za zarzucane mu przestępstwo grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Tymczasowe aresztowanie jest środkiem zapobiegawczym stosowanym na czas postępowania. Nie oznacza stwierdzenia winy zatrzymanego, o której może rozstrzygnąć wyłącznie sąd. Policjanci podkreślają, że sprawa ma charakter rozwojowy. Trwają czynności zmierzające do ustalenia tożsamości pozostałych osób mogących mieć związek z przestępstwem. Nie wiadomo jeszcze, ilu sprawców uczestniczyło w procederze ani czy działali oni wyłącznie na terenie Polski.
Sprawa wrocławianki jest kolejnym przypomnieniem o zagrożeniach związanych z udostępnianiem nieznajomym dostępu do prywatnych urządzeń elektronicznych. Mechanizm oszustwa „na zdalny pulpit” bywa stosunkowo prosty, choć przestępcy wykorzystują wiele różnych sposobów nakłaniania ofiar do współpracy. Często podają się za pracowników banków, doradców inwestycyjnych lub specjalistów pomocy technicznej. Mogą informować o rzekomej próbie włamania na rachunek, konieczności zabezpieczenia oszczędności albo problemach technicznych wymagających natychmiastowej interwencji.
Niekiedy kuszą również obietnicą wysokiego zysku z inwestycji internetowych. W kolejnym etapie nakłaniają rozmówcę do zainstalowania aplikacji umożliwiającej zdalną obsługę urządzenia. Samo oprogramowanie nie musi być szkodliwe. Zagrożenie pojawia się wtedy, gdy użytkownik świadomie lub pod wpływem manipulacji udostępnia kontrolę nad swoim komputerem osobie, której nie powinien ufać. Przestępca może wówczas obserwować wykonywane czynności, przechwytywać informacje lub próbować uzyskać dostęp do bankowości elektronicznej.
W podobnych oszustwach sprawcy bywają również zainteresowani nakłonieniem ofiary do samodzielnego zatwierdzania przelewów. Zainstalowanie legalnej aplikacji nie oznacza więc automatycznie bezpieczeństwa. Decydujące znaczenie ma to, komu i w jakim celu udostępniamy dostęp do urządzenia. Nie wiadomo, który z opisanych wariantów zastosowano dokładnie w przypadku mieszkanki Wrocławia. Policja potwierdza jednak wykorzystanie aplikacji do zdalnego pulpitu.
Dolnośląscy funkcjonariusze regularnie apelują o zachowanie szczególnej ostrożności w kontaktach z osobami, które przez telefon lub internet proponują pomoc przy obsłudze bankowości elektronicznej. Przede wszystkim nie należy instalować aplikacji do zdalnego sterowania urządzeniem na polecenie nieznajomego rozmówcy. Nie wolno także przekazywać osobom trzecim haseł, kodów autoryzacyjnych ani danych pozwalających na dostęp do rachunku bankowego. Jeżeli ktoś przedstawia się jako pracownik banku i domaga się podjęcia takich działań, należy zakończyć rozmowę, a następnie samodzielnie skontaktować się z instytucją finansową, korzystając z jej oficjalnego numeru telefonu.
Szczególnie podejrzane powinny być sytuacje, w których rozmówca wywiera presję czasu, grozi natychmiastową utratą pieniędzy lub przekonuje, że jedynym sposobem ich ochrony jest wykonanie wskazanych przez niego czynności. W razie podejrzenia przejęcia dostępu do urządzenia należy niezwłocznie zawiadomić bank, zablokować zagrożone usługi i zgłosić sprawę policji.
Zatrzymanie 29-letniego obywatela Ukrainy nie kończy sprawy oszustwa, którego ofiarą padła mieszkanka Wrocławia. Policjanci nadal ustalają pozostałe osoby zaangażowane w przestępstwo, a jednym z najważniejszych zadań będzie odtworzenie mechanizmu przejęcia pieniędzy oraz określenie roli poszczególnych uczestników procederu. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że podejrzany miał odpowiadać za odebranie kolejnej transzy gotówki, gdy kobieta straciła już ponad 550 tysięcy złotych. To wyjątkowo dotkliwa strata finansowa, której konsekwencje mogą być odczuwalne przez wiele lat.
Sprawa pokazuje również, jak niebezpieczne mogą być oszustwa internetowe łączące manipulację psychologiczną z dostępem do urządzeń elektronicznych. Przestępcy nie muszą fizycznie włamywać się do mieszkania ani kraść portfela. Wystarczy, że przekonają ofiarę do wykonania kilku pozornie niewinnych czynności. Tym razem policjantom udało się zatrzymać mężczyznę, który miał odebrać kolejne pieniądze. Dla pokrzywdzonej najważniejsze pozostaje jednak pytanie, czy uda się odzyskać choć część utraconej fortuny i ustalić wszystkich sprawców oszustwa.
















