Czy Polacy stracą dostęp do oświadczeń majątkowych polityków i samorządowców? Taki scenariusz zaczyna być coraz bardziej realny po stanowisku Związku Miast Polskich, który postuluje ograniczenie jawności dokumentów i pozostawienie dostępu do nich wyłącznie służbom państwowym.
Oficjalnym argumentem mają być kwestie bezpieczeństwa i ochrony prywatności osób pełniących funkcje publiczne. Coraz więcej głosów wskazuje jednak, że mogłoby to oznaczać poważne ograniczenie obywatelskiej kontroli nad politykami i urzędnikami.
Do sprawy odniósł się prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, który podkreśla, że sam nie ma problemu z publikowaniem swoich oświadczeń majątkowych, ale rozumie argumenty części samorządowców obawiających się ujawniania danych majątkowych swoich rodzin.
Jednocześnie propozycja wzbudza ogromne kontrowersje wśród organizacji zajmujących się przejrzystością życia publicznego. Sieć Obywatelska Watchdog Polska alarmuje, że jawność oświadczeń majątkowych jest jednym z fundamentów demokratycznej kontroli obywatelskiej.
Cały demokratyczny świat jest oparty na jawności oświadczeń majątkowych i na tym, że możemy je weryfikować
– podkreśla prezes organizacji Szymon Osowski.
To właśnie dzięki publicznemu dostępowi do oświadczeń majątkowych w ostatnich latach ujawniano wiele kontrowersyjnych powiązań politycznych, dodatkowych źródeł dochodów czy przypadków zatrudniania polityków w miejskich spółkach i instytucjach.
Także część samorządowców przyznaje, że jawność dokumentów pełni niezwykle ważną funkcję kontrolną. Radny miejski Jakub Janas zwraca uwagę, że oświadczenia majątkowe są jednym z niewielu realnych narzędzi, które pozwalają obywatelom patrzeć politykom na ręce.
Propozycja ograniczenia jawności pojawia się w czasie, gdy społeczne zaufanie do klasy politycznej pozostaje niskie, a mieszkańcy coraz częściej domagają się większej przejrzystości działań władz. Krytycy zmian wskazują, że zamiast zwiększać transparentność życia publicznego, część środowisk politycznych próbuje ograniczyć obywatelom dostęp do informacji o majątku osób sprawujących władzę.
Pojawiają się również pytania, czy argument bezpieczeństwa nie jest jedynie pretekstem do osłabienia społecznej kontroli nad politykami i urzędnikami. Zwłaszcza że dotychczas nie przedstawiono konkretnych przykładów sytuacji, w których jawność oświadczeń majątkowych miałaby realnie doprowadzić do zagrożenia życia lub bezpieczeństwa samorządowców.
Ewentualne zmiany wymagałyby nowelizacji ustaw i mogłyby całkowicie zmienić zasady dostępu obywateli do informacji o majątku osób pełniących funkcje publiczne.
Dla wielu obserwatorów stawką tej debaty jest coś więcej niż same dokumenty — chodzi o odpowiedź na pytanie, czy państwo ma być bardziej przejrzyste wobec obywateli, czy coraz bardziej zamknięte i odporne na społeczną kontrolę.















