Spór wokół referendum w sprawie odwołania burmistrza Kłodzka Michała Piszki przed upływem kadencji jeszcze się nie kończy. Choć Komisarz Wyborczy w Wałbrzychu II odrzucił wniosek referendalny, jego inicjatorzy zamierzają walczyć o zmianę tej decyzji przed sądem.
Postanowienie zostało wydane 14 sierpnia. Powodem była niewystarczająca liczba prawidłowo złożonych podpisów mieszkańców.
Inicjatorzy zebrali ich 2337. Po przeprowadzeniu weryfikacji komisarz zakwestionował jednak aż 661 podpisów. Za prawidłowe uznano 1676, podczas gdy do przeprowadzenia referendum potrzebnych było 1906.
Oznacza to, że do wymaganego progu zabrakło 230 ważnych podpisów. Jak wyjaśniała Joanna Kozanowicz, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Wałbrzychu, podczas sprawdzania list stwierdzono szereg uchybień.
Dotyczyły one m.in. braku lub wadliwego podania imienia i nazwiska, adresu, numeru PESEL albo daty udzielenia poparcia. Wskazano również przypadki wielokrotnego podpisania list przez tę samą osobę, brak prawa wybierania do właściwej rady oraz podpisy członków grupy inicjatywnej.
Inicjatorzy referendum nie zgadzają się jednak ze sposobem, w jaki część podpisów została zakwestionowana. W opublikowanym oświadczeniu podkreślają, że 661 odrzuconych podpisów odpowiada niemal 35 proc. całego wymaganego progu. Ich zdaniem uzasadnienie decyzji komisarza ma zbyt ogólny charakter i nie pozwala szczegółowo przeanalizować powodów zakwestionowania poszczególnych głosów poparcia.
Inicjatorzy twierdzą, że wśród odrzuconych podpisów znajduje się duża grupa takich, które ich zdaniem powinny zostać uznane.
Jeśli zsumujemy ilość tych podpisów, których jesteśmy niemalże pewni, że są prawidłowe, jest ich prawie 300, a brakuje nam 230 podpisów, aby referendum w Kłodzku się odbyło. Więc to jeszcze nie jest koniec
– zapowiada Pascal Blacheta, rzecznik inicjatorów referendum.
Grupa zgłasza m.in. zastrzeżenia dotyczące sposobu sprawdzania adresów mieszkańców oraz funkcjonowania Centralnego Rejestru Wyborców.
Wątpliwości inicjatorów wzbudziło także nieuwzględnienie podpisów członków samej grupy inicjatywnej.
Pierwszym krokiem ma być złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Inicjatorzy zapowiadają wykorzystanie dostępnej drogi prawnej w celu zweryfikowania decyzji komisarza wyborczego. Nie wykluczają również dalszej walki przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, jeśli okaże się to konieczne.
Wykorzystamy pełną drogę sądową, aby zweryfikować decyzję komisarza i obronić każdy prawidłowo oddany głos poparcia mieszkańców Kłodzka
– deklarują.
Nawet niepowodzenie na drodze sądowej nie musi oznaczać końca próby doprowadzenia do głosowania nad przyszłością burmistrza. Inicjatorzy podkreślają, że nie obowiązuje okres karencji, który uniemożliwiałby szybkie rozpoczęcie kolejnej inicjatywy referendalnej.
Jesteśmy zdeterminowani, w razie negatywnego rozwiązania tej sytuacji, aby nawet za tydzień zacząć ponowną akcję referendalną i na nowo zbierać podpisy w sprawie odwołania burmistrza Michała Piszki
– zapowiadają.
Oznacza to, że jeśli próba podważenia decyzji komisarza nie powiedzie się przed sądami administracyjnymi, w Kłodzku może ruszyć kolejna zbiórka podpisów od początku. Inicjatywa zmierzająca do odwołania Michała Piszki formalnie rozpoczęła się 2 czerwca. Grupę inicjatywną tworzy pięć osób, a jej pełnomocnikiem został Oktawiusz Majowicz. Na razie referendum nie zostanie więc przeprowadzone, jednak spór o jego organizację wchodzi w kolejną fazę. O tym, czy zakwestionowane podpisy mogą zmienić wynik całej procedury, rozstrzygnie teraz droga sądowa.















