Katastrofa ekologiczna na Jeziorze Pilchowickim coraz mocniej odbija się na lokalnej gospodarce. Przedsiębiorcy działający nad Bobrem alarmują, że po masowym śnięciu ryb i wprowadzeniu zakazu korzystania z rzeki zaczęli tracić klientów. Wielu z nich podkreśla, że to kolejny dramat, z którym muszą się zmierzyć po pandemii COVID-19 oraz powodzi z 2024 roku.
Najbardziej dotknięte są firmy żyjące z turystyki i rekreacji. Organizatorzy spływów pontonowych oraz właściciele gospodarstw agroturystycznych przyznają, że sezon letni jest dla nich kluczowy, a każda utracona rezerwacja oznacza realne straty finansowe.
Sezon rekreacyjny trwa zaledwie trzy miesiące. Jeżeli z jego szczytu wypadną dwa lub trzy tygodnie, a może nawet dłużej, to dla wielu przedsiębiorców będzie ogromny problem. Nie wiemy nawet, jak długo zakaz korzystania z Bobru będzie obowiązywał
– mówią przedsiębiorcy.
Właściciele obiektów turystycznych zwracają uwagę, że medialne informacje o katastrofie ekologicznej wywołały wśród turystów ogromny niepokój.
Przez lata budowaliśmy markę tego miejsca i zachęcaliśmy ludzi z całej Polski do wypoczynku nad Bobrem. Dziś wielu gości rezygnuje z przyjazdu, obawiając się skażenia rzeki
– relacjonują.
Jeszcze trudniejszą sytuację opisują przedsiębiorcy, którzy dopiero odbudowywali działalność po ubiegłorocznej powodzi.
Najpierw pandemia, później powódź, a teraz kolejna katastrofa. Odebrałem już kilkanaście telefonów z rezygnacją wakacyjnych rezerwacji. Po raz kolejny zostajemy sami z problemem
– mówi jeden z właścicieli gospodarstwa agroturystycznego.
Przypomnijmy, że po spuszczeniu wody ze zbiornika Pilchowickiego odłowiono i zutylizowano już ponad 21 ton śniętych ryb. Badania wykazały również przekroczenie norm rtęci oraz bardzo niekorzystne parametry jakości wody, a prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie możliwego przestępstwa przeciwko środowisku.
W związku z zagrożeniem wojewoda dolnośląska wprowadziła zakaz korzystania z Bobru na odcinku od zapory w Pilchowicach do zbiornika Rakowice. Obejmuje on między innymi zakaz kąpieli, organizowania spływów, połowu ryb oraz wykorzystywania wody do celów gospodarczych.
Przedsiębiorcy podkreślają, że dziś potrzebują nie tylko wyjaśnienia przyczyn katastrofy, ale także konkretnych informacji o dalszych działaniach i ewentualnym wsparciu finansowym. Na razie Tauron Ekoenergia zapowiada jedynie powołanie pełnomocnika do kontaktu z poszkodowanymi przedsiębiorcami.
Dla wielu mieszkańców regionu największym problemem pozostaje jednak niepewność. Nie wiadomo, jak długo potrwa odbudowa ekosystemu Bobru ani kiedy turyści ponownie będą mogli bezpiecznie korzystać z atrakcji, które przez lata stanowiły jedno z największych bogactw tej części Dolnego Śląska.
















