Jeszcze kilka dni temu znalezienie wolnego miejsca przed Magnolią Park graniczyło z cudem. Dziś ogromny parking świeci pustkami. Wprowadzenie opłat błyskawicznie zweryfikowało, ilu kierowców rzeczywiście przyjeżdżało na zakupy, a ilu wykorzystywało prywatny teren galerii jako darmowy parking typu „Parkuj i Jedź”.
Widok pustych rzędów miejsc parkingowych przed jedną z największych galerii handlowych na Dolnym Śląsku może zaskakiwać. Przez lata kierowcy przyzwyczaili się, że parking Magnolii jest darmowy i dostępny praktycznie bez ograniczeń. Efekt? Korzystali z niego nie tylko klienci centrum handlowego, ale także pracownicy okolicznych biurowców oraz osoby dojeżdżające do centrum tramwajem.
Od poniedziałku sytuacja diametralnie się zmieniła. Po dwóch bezpłatnych godzinach każda kolejna kosztuje 5 zł. Już pierwszego dnia widać było skutki tej decyzji – parking opustoszał, a część kierowców zaczęła szukać miejsc na okolicznych ulicach.
To pokazuje skalę problemu, z którym od lat mierzyła się Magnolia. Prywatny właściciel utrzymywał infrastrukturę dla klientów centrum handlowego, podczas gdy znaczna część miejsc była zajmowana przez osoby niemające nic wspólnego z zakupami.
Trudno więc dziwić się decyzji o wprowadzeniu opłat. Z biznesowego punktu widzenia była ona wręcz nieunikniona. Galeria handlowa nie jest miejskim parkingiem przesiadkowym ani darmowym zapleczem dla okolicznych biurowców.
Jednocześnie pierwsze godziny po zmianach pokazują inny problem. Wrocław od lat zmaga się z niedoborem miejsc parkingowych i coraz bardziej restrykcyjną polityką wobec kierowców. Nic więc dziwnego, że tysiące osób szukały alternatywy dla płatnych stref i ograniczeń w centrum miasta.
Część komentatorów zwraca uwagę, że sukces Magnolii jako nieformalnego parkingu przesiadkowego był również konsekwencją polityki transportowej magistratu. Kierowcy szukali miejsc poza centrum, bo tam parkowanie staje się coraz droższe i trudniejsze.
Na razie jednak największym wygranym wydają się być klienci galerii. Znalezienie wolnego miejsca pod samym wejściem stało się znacznie łatwiejsze niż jeszcze tydzień temu. Pytanie brzmi, czy taki stan utrzyma się również w weekendy i okresach największego ruchu handlowego.
Jedno jest pewne – pierwszy dzień funkcjonowania płatnego parkingu pokazał, że ogromna część z trzech tysięcy miejsc była dotąd wykorzystywana niezgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem. A pustki przed Magnolią są najlepszym dowodem na to, jak wielu kierowców korzystało z tego przywileju.















