Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło utworzenie pierwszych w Polsce tzw. lasów społecznych. Nowym statusem objęto ponad 13 tysięcy hektarów terenów leśnych w aglomeracji wrocławskiej. Według resortu mają one w pierwszej kolejności służyć wypoczynkowi, rekreacji oraz ochronie przyrody, a nie gospodarce leśnej.
Podczas konferencji w Lesie Mokrzańskim minister klimatu Paulina Hennig-Kloska mówiła o „historycznym momencie” i realizacji jednej z obietnic wyborczych. Resort podkreśla, że nowe rozwiązanie ma ograniczyć pozyskiwanie drewna na wyznaczonych obszarach, zwiększyć ochronę przyrody oraz uwzględniać większy udział mieszkańców w zarządzaniu lasami.
Zmiany obejmują lasy znajdujące się zarówno w granicach administracyjnych Wrocławia, jak i kompleksy leśne zarządzane przez nadleśnictwa Miękinia, Oborniki Śląskie, Oleśnica i Oława. W zależności od kategorii mają być tam ograniczone zręby zupełne, wydłużone okresy odnowienia lasu lub pozostawione naturalne procesy przyrodnicze.
Jednak sama idea budzi również pytania i wątpliwości.
Trudno bowiem nie zauważyć, że lasy państwowe już dziś są z definicji dobrem wspólnym, dostępnym dla obywateli i od lat pełniącym funkcje rekreacyjne, turystyczne oraz przyrodnicze. Miliony Polaków korzystają z nich każdego roku, spacerując, biegając, jeżdżąc na rowerach czy zbierając grzyby. W praktyce więc wielu mieszkańców może nie odczuć żadnej realnej zmiany poza pojawieniem się nowej nazwy i kolejnej kampanii promocyjnej.
Krytycy przedsięwzięcia wskazują, że przedstawianie lasów jako obszarów, które dopiero teraz mają stać się „społeczne”, może sprawiać wrażenie, jakby wcześniej nie służyły mieszkańcom. Tymczasem ich publiczny charakter wynika z obowiązujących przepisów i wieloletniej praktyki gospodarowania przez Lasy Państwowe.
Pojawiają się również pytania, czy przedsięwzięcie przyniesie wymierne korzyści dla mieszkańców, czy raczej będzie miało przede wszystkim wymiar wizerunkowy. Sam resort podkreśla, że jednym z celów projektu jest realizacja zapowiedzi wyborczych oraz stworzenie nowej kategorii lasów wokół największych polskich miast.
Ostateczna ocena projektu będzie zależała od tego, czy za nową nazwą pójdą rzeczywiste zmiany poprawiające dostępność i jakość infrastruktury dla mieszkańców oraz skuteczniejsza ochrona cennych przyrodniczo terenów. Jeśli jednak codzienne korzystanie z lasów pozostanie takie samo jak dotychczas, wielu mieszkańców może uznać, że ogłoszenie „lasów społecznych” było przede wszystkim zabiegiem komunikacyjnym.















