W Kłodzku trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania burmistrza Michała Piszki. Inicjatorzy akcji przekonują, że mieszkańcy oczekują zmiany władz miasta i zarzucają burmistrzowi brak dialogu z lokalną społecznością.
Dodatkowo, jak poinformowano, Prokuratura Rejonowa w Kłodzku wszczęła śledztwo dotyczące możliwych zaniedbań podczas ubiegłorocznej powodzi.
Postępowanie ma dotyczyć m.in. sposobu informowania mieszkańców o zagrożeniu oraz organizacji działań kryzysowych. Według informacji przekazanych przez Telewizję Republika śledczy analizują kwestie związane z przekazywaniem ostrzeżeń oraz współpracą z jednostkami Ochotniczej Straży Pożarnej. Na obecnym etapie postępowania prokuratura bada okoliczności sprawy i nie przesądza o odpowiedzialności konkretnych osób.
Organizatorzy referendum twierdzą, że śledztwo może mieć wpływ na ocenę działalności burmistrza przez mieszkańców.
Pascal Blacheta, rzecznik grupy inicjatywnej, zarzuca władzom miasta prowadzenie jednostronnej komunikacji i unikanie publicznej debaty:
Kłodzko nie potrzebuje kolejnej propagandowej kampanii sukcesu. Burmistrz publikuje wyłącznie materiały pokazujące sukcesy swoich działań, natomiast nie prowadzi dialogu z mieszkańcami
– mówił podczas konferencji prasowej.
Przedstawiciele komitetu referendalnego twierdzą również, że ich profile w mediach społecznościowych zostały zablokowane przez burmistrza, co – ich zdaniem – utrudnia prowadzenie dyskusji i kontakt z władzami miasta.
Inicjatorzy akcji przekonują, że decyzja o rozpoczęciu procedury referendalnej jest efektem narastającego niezadowolenia mieszkańców oraz szeregu wydarzeń, które w ostatnich miesiącach wywoływały kontrowersje w Kłodzku.
Wśród powodów wymieniają m.in. sposób zarządzania miastem po ubiegłorocznej powodzi, a także wcześniejsze kontrowersje związane z tzw. aferą pedofilsko-zoofilską oraz informacje o relacjach burmistrza z Kamilą L., działaczką Platformy Obywatelskiej, skazaną nieprawomocnym wyrokiem w pierwszej instancji w związku z inną sprawą. Organizatorzy wskazują również na zarzuty dotyczące przydziału mieszkań komunalnych i zatrudnienia, które – ich zdaniem – podważyły zaufanie części mieszkańców do władz miasta.
Do zakończenia zbiórki podpisów pozostało niespełna dziesięć dni. Organizatorzy deklarują, że będą prowadzić akcję do ostatniego dnia i liczą na zebranie wymaganej liczby podpisów, która umożliwi przeprowadzenie referendum.















