Nowe przepisy wzmacniające kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy zaczynają wpływać na polski rynek pracy. Po wejściu w życie reformy inspektorzy otrzymują coraz więcej zgłoszeń od osób przekonanych, że wykonują obowiązki w warunkach właściwych dla stosunku pracy i powinny zostać zatrudnione na umowę o pracę.
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przekonuje, że celem zmian jest skuteczniejsza ochrona pracowników.
To dzień, w którym państwo mówi milionom ciężko pracujących Polek i Polaków: stajemy po państwa stronie
– podkreśliła szefowa resortu.
Zgodnie z nowymi przepisami Państwowa Inspekcja Pracy może wydać decyzję nakazującą przekształcenie umowy cywilnoprawnej lub kontraktu B2B w umowę o pracę, jeżeli kontrola wykaże, że w rzeczywistości strony łączy stosunek pracy. Pracodawcy zachowują jednak prawo do odwołania się od takiej decyzji do sądu pracy.
Jak przypomina Okręgowy Inspektorat Pracy we Wrocławiu, samo wykonywanie pracy na podstawie umowy zlecenia nie oznacza automatycznie, że powinna ona zostać zastąpiona etatem. Konieczne jest spełnienie przesłanek określonych w Kodeksie pracy, takich jak podporządkowanie pracownika pracodawcy, wykonywanie pracy w wyznaczonym miejscu i czasie, stałe wynagrodzenie oraz ciągłość świadczenia pracy.
Do tej pory do Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęło ponad 250 zgłoszeń z całego kraju, z czego około 30 na Dolnym Śląsku.
Przepisy przewidują również roczny okres przejściowy. W tym czasie pracodawcy mogą samodzielnie dostosować obowiązujące umowy do nowych wymogów, unikając sankcji finansowych. W przeciwnym razie grzywny mogą sięgać nawet 60 tys. zł.
Jednocześnie reforma wywołuje kontrowersje. Część przedsiębiorców ostrzega, że wzrost kosztów zatrudnienia może skłonić firmy do ograniczania liczby współpracowników, zmiany modelu biznesowego lub korzystania z usług zewnętrznych podmiotów zamiast bezpośredniego zatrudniania pracowników.
Takie obawy pojawiły się m.in. wśród kurierów współpracujących z platformą Pyszne.pl. Przedstawiciele związków zawodowych informują, że około 5 tys. osób może zostać przeniesionych do firm zewnętrznych, które – ich zdaniem – oferują mniej korzystne warunki współpracy.
Spółka odpiera zarzuty. Jej przedstawiciele tłumaczą, że firma funkcjonuje w innych realiach niż konkurencja i musi dostosować model działalności do zmieniających się przepisów oraz sytuacji rynkowej.
Na wniosek Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Państwowa Inspekcja Pracy rozpoczęła już kontrolę dotyczącą tej sprawy. Jak zapowiadają inspektorzy, postępowanie będzie wymagało szczegółowej analizy i może potrwać kilka miesięcy.
Eksperci podkreślają, że dopiero najbliższe miesiące pokażą rzeczywisty wpływ reformy na rynek pracy. Zwolennicy zmian wskazują na większą ochronę osób wykonujących pracę w warunkach odpowiadających etatowi. Krytycy obawiają się natomiast, że część przedsiębiorców będzie ograniczać zatrudnienie lub szukać alternatywnych modeli współpracy, aby uniknąć wyższych kosztów prowadzenia działalności.















