Głośna sprawa z Kłodzka ponownie budzi pytania o tempo działania wymiaru sprawiedliwości. Choć apelacja Kamili W. od kilku miesięcy znajduje się w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu, wciąż nie wiadomo, kiedy dokładnie zostanie rozpoznana. Według informacji przekazanych przez służby prasowe sądu termin ma zostać wyznaczony w październiku, najprawdopodobniej na listopad.
Wylosowany został już skład orzekający. Przewodniczącym jest sędzia Cezariusz Baćkowski, który obecnie przebywa na urlopie. Oznacza to, że od nieprawomocnego wyroku pierwszej instancji do rozpoczęcia postępowania apelacyjnego może minąć około ośmiu miesięcy.
18 marca 2026 roku Kamila W. została nieprawomocnie skazana na 6,5 roku pozbawienia wolności. Sąd uznał ją winną m.in. nieudzielenia pomocy małoletniej pokrzywdzonej, która doświadczała przestępstw seksualnych ze strony Przemysława L., oraz czynu dotyczącego znęcania się nad zwierzęciem.
Kamila W. nie zgadza się z rozstrzygnięciem i w postępowaniu apelacyjnym domaga się uniewinnienia. Jej mąż, Przemysław L., został natomiast w marcu nieprawomocnie skazany na 25 lat więzienia za szereg poważnych przestępstw, w tym przestępstwa seksualne. Jego apelacją Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zajmie się już 18 września.
Różnica w tempie procedowania obu powiązanych spraw zwraca uwagę. Sama w sobie nie świadczy jednak o nieprawidłowościach – postępowania apelacyjne mogą różnić się zakresem materiału, czynnościami koniecznymi przed rozprawą czy obciążeniem konkretnego składu orzekającego. Sąd powinien jednak jasno wyjaśnić, z czego wynika kilkumiesięczne oczekiwanie w sprawie budzącej tak duże zainteresowanie społeczne.
Kontrowersje nie ograniczają się do terminu apelacji. Znacznie poważniejsze pytania dotyczą tego, jak instytucje państwa reagowały na sytuację dzieci w czasie prowadzenia postępowania karnego. Kamila W. pierwsze zarzuty usłyszała 12 czerwca 2023 roku. Mimo to dopiero postanowieniem Sądu Rejonowego w Kłodzku z 10 maja 2024 roku ograniczono jej władzę rodzicielską poprzez ustanowienie nadzoru kuratora.
Według informacji przytoczonych w materiale, prokuratura przez wiele miesięcy nie zawiadomiła sądu rodzinnego w sposób pozwalający mu poznać pełny kontekst prowadzonego postępowania. Ówczesny prokurator okręgowy w Świdnicy Wiesław Dworczak miał tłumaczyć, że zarzuty postawione wówczas podejrzanej „nie zagrażały dobru małoletnich”.
Prokuratura Regionalna we Wrocławiu przekazała również, że wobec byłego szefa świdnickiej prokuratury nie wszczęto z tego powodu postępowania służbowego. Jednocześnie kurator, który później sprawował nadzór nad rodziną, informował sąd o sytuacji dzieci i – według przedstawionych informacji – nie stwierdził w okresie nadzoru zagrożenia dla ich dobra.
Istotna zmiana nastąpiła dopiero po wydaniu nieprawomocnego wyroku karnego. 31 marca 2026 roku, niespełna dwa tygodnie po skazaniu Kamili W., Sąd Okręgowy w Świdnicy, przed którym toczy się postępowanie rozwodowe małżeństwa, zmienił z urzędu wcześniejsze zabezpieczenie dotyczące dzieci. Małoletni zostali umieszczeni w instytucjonalnej pieczy zastępczej, którą – według przytoczonych informacji – sprawują dziadkowie. Kamila W. zachowała możliwość kontaktowania się z dziećmi.
Chronologia zdarzeń rodzi uzasadnione pytanie, dlaczego zdecydowane działania dotyczące pieczy nad dziećmi podjęto dopiero po wyroku pierwszej instancji, skoro postępowanie karne i stawiane w nim zarzuty były znane organom państwa znacznie wcześniej.
Nie przesądza to automatycznie o zaniedbaniu konkretnego urzędnika czy instytucji. Taką ocenę można sformułować dopiero po analizie pełnej dokumentacji. Trudno jednak uznać, że sekwencja wydarzeń nie wymaga szczegółowego wyjaśnienia. Do sprawy włączył się również Rzecznik Praw Dziecka, który zwrócił się do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu o materiały dotyczące postępowania.
To kolejny element wymagający wyjaśnienia. Sprawa karna trwa od lat, zarzuty Kamili W. przedstawiono jeszcze w 2023 roku, a wyrok pierwszej instancji zapadł w marcu 2026 roku. Jeżeli obecnie Rzecznik Praw Dziecka uznał, że istnieją podstawy do zapoznania się z dokumentacją, zasadne jest pytanie, dlaczego zainteresowanie sprawą pojawiło się dopiero na etapie postępowania apelacyjnego.
Emocje wzbudza również osoba przewodniczącego składu orzekającego, sędziego Cezariusza Baćkowskiego. W czerwcu 2024 roku ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar powołał go na rzecznika dyscyplinarnego ad hoc w postępowaniu dotyczącym członków Krajowej Rady Sądownictwa. W 2025 roku Baćkowski postawił zarzuty dyscyplinarne 18 sędziom. Później został stałym zastępcą rzecznika dyscyplinarnego we Wrocławiu.
Te okoliczności są wykorzystywane przez krytyków obecnego kierownictwa resortu sprawiedliwości do stawiania pytań o jego rolę w sprawie Kamili W. Nie ma jednak podstaw, by z samych wcześniejszych decyzji personalnych ministra czy działalności dyscyplinarnej sędziego wyciągać wniosek o jego stronniczości w tej konkretnej sprawie. Skład został wylosowany, a jego działania będzie można oceniać na podstawie czynności procesowych i ostatecznego rozstrzygnięcia, nie politycznych skojarzeń.
Kłodzka sprawa od dawna wywołuje ogromne emocje również ze względu na wcześniejszą działalność polityczną Kamili W. Sam fakt jej dawnego związku z Koalicją Obywatelską nie dowodzi jednak jakiegokolwiek politycznego wpływu na postępowanie i nie powinien zastępować analizy konkretnych decyzji organów państwa. Tych pytań jest wystarczająco dużo bez budowania dodatkowych tez.
Dlaczego sąd rodzinny tak późno otrzymał informacje o sytuacji? Czy prokuratura prawidłowo oceniła wówczas zagrożenie dla dobra dzieci? Dlaczego zasadnicza zmiana dotycząca pieczy nastąpiła dopiero po nieprawomocnym wyroku? Dlaczego Rzecznik Praw Dziecka sięga po materiały dopiero teraz? I wreszcie – z czego wynika to, że apelacja Kamili W. od kilku miesięcy czeka nawet na wyznaczenie terminu rozprawy?
W interesie wymiaru sprawiedliwości jest, aby odpowiedzi na te pytania były możliwie jasne. Przy tak poważnej sprawie przedłużająca się cisza instytucji jedynie zwiększa podejrzenia i daje paliwo do spekulacji, nawet jeśli ostatecznie okaże się, że wszystkie decyzje miały uzasadnienie proceduralne. Na razie wiadomo, że termin rozprawy apelacyjnej Kamili W. ma zostać wyznaczony dopiero w październiku. Sama rozprawa prawdopodobnie odbędzie się w listopadzie.















