Największe obawy budzi przejście dla pieszych przebiegające przez ruchliwą trasę. Mieszkańcy twierdzą, że kierowcy często nie przestrzegają ograniczenia prędkości, co stwarza realne zagrożenie dla pieszych.
Niejednokrotnie przechodząc przez pasy z dziećmi mieliśmy sytuacje, że jeden samochód się zatrzymał, a drugi hamował w ostatniej chwili. Za plecami mamy ogrodzenie i nie ma gdzie uciekać
– mówi pani Katarzyna, mieszkanka Siedlakowic.
Podobne obawy mają inni mieszkańcy.
Ja takich małych dzieci już nie mam, ale wiem, że rodzice przechodzący z dziećmi za rękę muszą cały czas uważać, bo w każdej chwili może dojść do tragedii
– podkreśla pan Jarosław.
Jak informuje sołtys Siedlakowic Joanna Klepuszewska, mieszkańcy od blisko dwóch lat prowadzą korespondencję z instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo ruchu drogowego.
Nasze pisma odbijają się od ściany. Jedni mówią, że nie mają pieniędzy, inni, że nie mają pomysłu, jak poprawić bezpieczeństwo na tym przejściu
– zaznacza.
Mieszkańcy liczą przede wszystkim na montaż stacjonarnego fotoradaru, który – ich zdaniem – skutecznie ograniczyłby prędkość pojazdów przejeżdżających przez miejscowość.
Na razie jednak nie ma na to szans. Główny Inspektorat Transportu Drogowego poinformował, że zakończył realizację programu rozbudowy sieci fotoradarów, w ramach którego zamontowano 70 nowych urządzeń. Lokalizacja w Siedlakowicach nie została objęta tym projektem, a obecnie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym nie dysponuje kolejnymi urządzeniami przeznaczonymi do instalacji.
Brak konkretnych działań sprawia, że mieszkańcy rozważają bardziej zdecydowane kroki.
Zapowiadają, że jeśli odpowiedzialne instytucje nadal nie podejmą działań mających poprawić bezpieczeństwo na DK35, zorganizują protest i blokadę drogi, aby zwrócić uwagę na problem.
















