Poważne wątpliwości wokół pieniędzy przeznaczonych na pomoc przedsiębiorcom po powodzi z września 2024 roku. Jak ustaliła Wirtualna Polska, ponad 4,5 mln zł z programów pomocowych obsługiwanych przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego trafiło do trzech firm związanych z Dziwiszowem i okolicami Jeleniej Góry.
KARR to spółka, której 99,99 proc. akcji należy do samorządu województwa dolnośląskiego. Od lutego 2025 roku jej wiceprezes jest Anna Konieczyńska, działaczka Koalicji Obywatelskiej i była starosta jeleniogórska.
Jednym z beneficjentów pomocy została firma należąca do jej męża. Piotr Konieczyński prowadzi w Dziwiszowie działalność noclegową. O wydanie zaświadczenia o szkodzie wystąpił w czerwcu 2025 roku – dziewięć miesięcy po powodzi i już po objęciu przez jego żonę stanowiska w zarządzie KARR.
Podczas przeprowadzonych w lipcu oględzin wskazano m.in. pęknięcia i odspojenia kafli, wymyte fugi, pęknięcia tynków oraz uszkodzenia płytek. Firma otrzymała następnie 200 tys. zł pożyczki – maksymalną kwotę dostępną w programie ministerialnym.
Problem w tym, że sama gmina Jeżów Sudecki przyznała, iż zastosowała uproszczoną procedurę i nie dysponowała niezależnym dowodem pozwalającym jednoznacznie potwierdzić, że wskazane uszkodzenia rzeczywiście powstały w wyniku powodzi. Podstawą było oświadczenie przedsiębiorcy.
Straż pożarna nie odnotowała pod adresem pensjonatu żadnego zgłoszenia powodziowego, a Wody Polskie przekazały, że nieruchomości nie zalał przepływający przez Dziwiszów potok Złotucha.
Prezes KARR Hubert Papaj zapewnia, że Anna Konieczyńska wyłączyła się z postępowania dotyczącego firmy swojego męża. Agencja nie ujawniła jednak dziennikarzom dokumentu potwierdzającego jej wyłączenie. Znacznie większą pomoc otrzymała spółka Kadalore, której właściciele są sąsiadami Konieczyńskich.
Firma otrzymała dwie pożyczki o łącznej wartości 3,2 mln zł. Pierwsza wyniosła 200 tys. zł, druga – pochodząca z funduszu BGK – aż 3 mln zł. Pieniądze miały służyć usunięciu szkód w sali zabaw dla dzieci w Jeleniej Górze.
Jak ustaliła WP, sala nie przyjmowała jednak dzieci ani przed powodzią, ani po niej. Dziennikarze nie znaleźli śladów świadczących o tym, że kiedykolwiek została otwarta. Nie wiadomo również, jaka dokładnie wycena uzasadniała przyznanie 3 mln zł wsparcia.
Pierwsza pożyczka została już rozliczona, a 75 proc. jej wartości, czyli 150 tys. zł, umorzono. Decyzję podjął zarząd KARR. Agencja nie odpowiedziała na pytanie, czy w podejmowaniu tej decyzji uczestniczyła Anna Konieczyńska.
Trzecim z opisanych beneficjentów jest Agencja Reklamy i Promocji Dami, właściciel lokalnej telewizji. Jej prezes również mieszka w Dziwiszowie.
Spółka otrzymała z KARR dwie pożyczki: 123 tys. zł oraz 1 mln zł. Jednocześnie Dami od lat współpracuje z lokalnymi samorządami, w tym z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego, który jest większościowym właścicielem KARR.
Także tutaj pojawiły się wątpliwości dotyczące samego zalania. PSP nie odnotowała zgłoszenia powodziowego pod wskazanym adresem dawnej siedziby firmy. Według danych satelitarnych ICEYE obecności wody powodziowej w tym miejscu nie stwierdzono, co potwierdziło również Centrum Badań Kosmicznych PAN. Dami twierdzi natomiast, że wewnątrz budynku poziom wody miał sięgnąć jednego metra.
Dodatkowo BGK przyznał, że nie posiada kopii wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności dotyczącej milionowej pożyczki dla spółki.
Wirtualna Polska zweryfikowała wskazane adresy w czterech niezależnych źródłach.
Państwowa Straż Pożarna potwierdziła, że pod adresami opisywanych firm nie odnotowano zgłoszeń dotyczących zalania lub podtopienia. Z kolei analiza zobrazowań satelitarnych unijnego systemu Copernicus z 14, 16 i 17 września 2024 roku nie wykazała zalania żadnego ze sprawdzonych budynków.
Podobny rezultat przyniosła analiza danych ICEYE przeprowadzona przez Centrum Badań Kosmicznych PAN.
Nie przesądza to jednak automatycznie, że szkody nie mogły powstać. Przepisy za powódź uznają również m.in. zalanie wskutek deszczu nawalnego czy spływu wód ze stoków. Pomoc z opisywanego programu musi być jednak związana ze szkodą powstałą właśnie „w wyniku powodzi”.
Sprawą zainteresowały się już instytucje państwowe. Ministerstwo Rozwoju i Technologii wystąpiło do gmin powiatu karkonoskiego oraz Jeleniej Góry o wykazy przedsiębiorców, którzy otrzymali zaświadczenia powodziowe, a także informacje dotyczące sposobu potwierdzania szkód.
Resort nie wyklucza dalszych kroków, w tym weryfikacji umów pożyczkowych oraz ewentualnego zawiadomienia organów ścigania.
Program pożyczek powodziowych KARR kontroluje już Centralne Biuro Antykorupcyjne. CBA potwierdziło prowadzenie czynności kontrolnych w Jeleniej Górze, nie ujawniając na razie ich szczegółów.
Na obecnym etapie nie ma podstaw do przesądzania, że przy przyznawaniu pieniędzy doszło do przestępstwa. Ujawnione okoliczności stawiają jednak poważne pytania o sposób weryfikowania szkód, mechanizmy zabezpieczające przed konfliktem interesów oraz kontrolę nad milionami złotych publicznej pomocy przeznaczonej dla przedsiębiorców rzeczywiście dotkniętych powodzią.















