Przeciwnicy aborcji, którzy sprzeciwiali się możliwości zatrudnienia Gizeli Jagielskiej w szpitalu na wrocławskim Brochowie, mogą mówić o przynajmniej częściowym osiągnięciu swojego celu. Lekarka poinformowała, że nie złożyła dokumentów w trwającym naborze i nie zamierza tego robić.
Obecnie, z tego co mi wiadomo, nie ma konkursu na stanowisko, którym byłabym zainteresowana
– przekazała mediom Gizela Jagielska.
Nie oznacza to jednak, że spór wokół szpitala na Brochowie dobiegł końca.
Pierwsza manifestacja przeciwników aborcji przed Szpitalem Specjalistycznym im. A. Falkiewicza odbyła się 21 lipca. Protestujący sprzeciwiali się możliwości zatrudnienia Gizeli Jagielskiej, która wcześniej pracowała w szpitalu w Oleśnicy.
Równolegle prowadzona była akcja telefoniczna skierowana do placówki. Według relacji dyrekcji szpitala część dzwoniących miała przekraczać granice dopuszczalnej krytyki – pracownicy mieli być wyzywani i zastraszani, a w niektórych przypadkach miały padać nawet groźby karalne.
Należy jednak oddzielić takie zachowania od samego prawa do pokojowego protestowania przeciwko zatrudnieniu konkretnej osoby i wyrażania sprzeciwu wobec wykonywania aborcji.
Organizacje pro-life zapowiadają kolejną manifestację przed szpitalem.
Sama Gizela Jagielska bardzo krytycznie ocenia działania przeciwników aborcji i zapowiada reakcję na drodze prawnej.
Protesty organizowane przez organizacje pro-life w obecnym kształcie uważam za nękanie i obrałam już odpowiednią drogę prawną
– powiedziała.
Jednocześnie z jej deklaracji wynika, że w aktualnie prowadzonym naborze nie będzie ubiegała się o pracę w szpitalu na Brochowie.
Dla środowisk, które od kilku tygodni protestowały przeciwko perspektywie jej zatrudnienia, jest to niewątpliwie korzystny rozwój sytuacji. Na podstawie dostępnych informacji nie można jednak przesądzić, że to właśnie protesty spowodowały decyzję lekarki. Jagielska sama wskazuje, że obecnie nie ma konkursu na stanowisko, którym byłaby zainteresowana.
Pierwotnie konkurs w szpitalu miał odbyć się 14 sierpnia, jednak jego termin przesunięto na 20 sierpnia. W związku z tym przeciwnicy aborcji przełożyli również termin swojej kolejnej manifestacji.
Dyrekcja szpitala zapewnia, że przesunięcie terminu konkursu nie ma związku z protestami.
Spór wokół placówki na Brochowie trwa więc nadal, ale jego zasadniczy przedmiot przynajmniej na razie się zmienił. Osoba, przeciwko której potencjalnemu zatrudnieniu rozpoczęły się protesty, deklaruje bowiem, że o pracę w aktualnym naborze ubiegać się nie będzie.
Dla organizacji pro-life jest to pierwszy wymierny rezultat trwającej od kilku tygodni mobilizacji, choć nie ma podstaw, by przedstawiać protest jako potwierdzoną przyczynę decyzji Jagielskiej.















