Wojewódzki Dolnośląski Konserwator Zabytków podjął decyzję o wpisaniu miejscowości Ostaszów w gminie Przemków do rejestru zabytków. Oznacza to objęcie całego historycznego układu wsi ścisłą ochroną konserwatorską.
Decyzja zapadła mimo wielomiesięcznych protestów mieszkańców, którzy przekonywali, że dotychczasowe formy ochrony zabytkowych budynków są wystarczające. Ich zdaniem nowe przepisy oznaczają kolejne ograniczenia, które utrudnią przeprowadzanie remontów i modernizacji prywatnych nieruchomości.
Mieszkańcy podkreślają, że obawiają się skomplikowanych procedur administracyjnych oraz dodatkowych kosztów.
Starsi ludzie nie poradzą sobie z każdą formalnością. Żeby wymienić okno, trzeba będzie przechodzić przez kolejne procedury
– mówią.
Właściciele nieruchomości zwracają również uwagę, że podczas wcześniejszych spotkań nie usłyszeli informacji o dodatkowych programach wsparcia finansowego.
Jestem właścicielem domu, a nie mogę decydować, co mogę w nim zrobić
– argumentują.
Stanowisko mieszkańców podziela burmistrz Przemkowa Jerzy Szczupak. Samorząd proponował alternatywne rozwiązanie polegające na objęciu ochroną historycznego układu wsi poprzez odpowiednie zapisy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Zdaniem władz gminy pozwoliłoby to zachować zabytkowy charakter Ostaszowa bez nakładania na mieszkańców dodatkowych obowiązków wynikających z wpisu do rejestru zabytków.
Mieszkańcy twierdzą również, że o wydaniu decyzji dowiedzieli się dopiero z obwieszczenia wywieszonego na wiejskiej tablicy ogłoszeń.
Decyzji broni natomiast Wojewódzki Dolnośląski Konserwator Zabytków Daniel Gibski. Jak podkreślał już wcześniej, Ostaszów jest wyjątkowym zespołem ruralistycznym, który zasługuje na najwyższą formę ochrony konserwatorskiej.
Absolutnie nie demonizowałbym wpisu do rejestru zabytków. Wieś zasługuje na ścisłą ochronę. Jest to zespół wyjątkowy i prawdopodobnie jedyny tego typu zachowany na Dolnym Śląsku
– argumentował konserwator.
Zgodnie z decyzją konserwatora wszelkie prace budowlane i remontowe na objętym ochroną obszarze będą wymagały uzyskania odpowiednich zgód konserwatorskich.
Mieszkańcy nie zamierzają jednak pogodzić się z rozstrzygnięciem. Zapowiadają skierowanie sprawy do sądu administracyjnego i dalszą walkę o zmianę decyzji.
















