Łzy wzruszenia, kwiaty i wspólne świętowanie – tak piłkarki WKS-u Śląsk Wrocław, ich rodziny oraz trenerzy zareagowali na decyzję władz miasta o wycofaniu się z planów zmian organizacyjnych. Kobieca sekcja klubu nie zostanie włączona do struktur Ślęza Wrocław.
Wydawało się, że decyzja o „restrukturyzacji” jest przesądzona. W praktyce oznaczałoby to likwidację dotychczasowej sekcji pod historycznym szyldem Śląska. Zawodniczki oraz ich rodzice stanowczo zaprotestowali, podkreślając, że chcą dalej reprezentować klub z wieloletnią tradycją i grać z jego herbem na piersi.
Młode piłkarki jasno pokazały, że sport to nie tylko struktury i budżety, ale przede wszystkim wspólnota, tradycja i przywiązanie do barw klubowych. Próba przeniesienia sekcji do innego podmiotu została odebrana jako uderzenie w tożsamość drużyny.
Po fali protestów prezydent Wrocławia Jacek Sutryk ogłosił, że do zmian nie dojdzie. Jednocześnie publicznie skrytykował osoby odpowiedzialne za przygotowanie projektu, w tym prezesa klubu Remigiusza Jezierskiego oraz swoją zastępczynię Renata Granowska.
– Nie zrealizowano postawionych zadań w należyty sposób – stwierdził w oficjalnym oświadczeniu.
Choć decyzja o zachowaniu sekcji zapadła, przyszłość drużyny wciąż wymaga jasnych ustaleń. Zawodniczki oczekują rozmów z władzami klubu i miasta, które zagwarantują stabilne funkcjonowanie w kolejnych miesiącach. Koszt utrzymania kobiecej sekcji to około 3,5 mln zł rocznie.











