W dziesiątą rocznicę śmierci Igora Stachowiaka we Wrocławiu odbyły się ciche protesty i upamiętnienia pod komisariatami policji. Uczestnicy akcji zapalali znicze, przypominając o tragedii z maja 2016 roku, która wstrząsnęła całą Polską i stała się symbolem debaty o granicach policyjnej przemocy.
Główne spotkanie odbyło się tradycyjnie pod komisariatem przy ul. Trzemeskiej, gdzie Igor Stachowiak był przetrzymywany i gdzie doszło do jego śmierci.
W tym roku znicze zapłonęły nie tylko pod komisariatem na Trzemeskiej, ale także pod innymi posterunkami policji we Wrocławiu – od Psiego Pola po Leśnicę. Jeden z symbolicznych zniczy pojawił się również w Bielsku-Białej. W rocznicę tragedii głos ponownie zabrał ojciec zmarłego, Maciej Stachowiak.
Dla mnie to nie jest 10 lat. To tak, jakby to było wczoraj
– powiedział.
Rodzina od lat walczy o ponowne wyjaśnienie okoliczności śmierci 25-latka i nie ukrywa rozczarowania postawą polityków.
Przed zmianą władzy wielu polityków mówiło o zamordowaniu człowieka na komisariacie. Po wyborach zainteresowanie sprawą zniknęło
– mówi Maciej Stachowiak.
Do tragedii doszło 15 maja 2016 roku. Igor Stachowiak został zatrzymany przez policję we Wrocławiu i przewieziony na komisariat przy ul. Trzemeskiej. W niewielkiej łazience funkcjonariusze używali wobec niego paralizatora. Nagrania z tasera ujawniły brutalny przebieg interwencji i wywołały ogólnopolskie oburzenie.
Czterech policjantów zostało prawomocnie skazanych za przekroczenie uprawnień i znęcanie się nad zatrzymanym. Otrzymali kary od 2 do 2,5 roku więzienia. Jednocześnie sąd uznał, że bezpośrednią przyczyną śmierci był tzw. excited delirium związany z zażyciem substancji odurzających, a nie samo użycie paralizatora.
Sprawa wciąż nie została zamknięta w ocenie bliskich Igora Stachowiaka. Pojawiły się nowe opinie biegłych sugerujące możliwość uduszenia gwałtownego. Rodzina oczekuje obecnie na rozstrzygnięcie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Chcemy tylko prawdy i sprawiedliwości
– podkreśla ojciec zmarłego.
Fundacja im. Igora Stachowiaka zapowiada dalsze działania i możliwe protesty, jeśli – jak twierdzą jej przedstawiciele – państwo nadal będzie unikać ponownego wyjaśnienia sprawy.
Choć od tragicznych wydarzeń minęła już dekada, sprawa Igora Stachowiaka pozostaje jednym z najmocniejszych symboli debaty o odpowiedzialności służb mundurowych, granicach użycia siły i zaufaniu obywateli do państwa.
Tegoroczne znicze pod komisariatami były dla wielu mieszkańców nie tylko formą pamięci, ale także wyrazem sprzeciwu wobec przemocy i bezkarności.















