Powiat kłodzki otrzymał ponad 46 milionów złotych na odbudowę mostów zniszczonych podczas powodzi. Dzięki rządowemu wsparciu mają powstać nowe przeprawy między innymi w Lądku-Zdroju, Krosnowicach i Bielicach, a kolejne mosty zostaną wyremontowane.
Choć samorządowcy podkreślają znaczenie przekazanych środków, trudno nie zauważyć, że mieszkańcy ziemi kłodzkiej nadal ponoszą skutki katastrofy sprzed dwóch lat. W wielu miejscach region wciąż funkcjonuje dzięki prowizorycznym rozwiązaniom, a część przepraw nadal opiera się na mostach tymczasowych.
Najbardziej wymowny jest przykład Wilkanowa, gdzie do dziś wykorzystywany jest wojskowy most tymczasowy, który docelowo będzie musiał zostać zwrócony. Tymczasem dokumentacja nowej przeprawy nadal jest „w trakcie opracowania”, a mieszkańcy wciąż słyszą jedynie zapowiedzi i deklaracje.
To rodzi pytanie o tempo działania państwa po jednej z największych katastrof, jakie dotknęły region. Odbudowa podstawowej infrastruktury drogowej po dwóch latach od powodzi powinna być dawno zakończona, a nie dopiero planowana. Mosty to przecież nie luksusowa inwestycja, lecz elementarna infrastruktura niezbędna mieszkańcom do normalnego funkcjonowania.
Mieszkańcy Kotliny Kłodzkiej przez długi czas słyszeli zapewnienia o „priorytetowym traktowaniu regionu”, szybkiej pomocy i sprawnej odbudowie. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie mniej optymistyczna. Procedury ciągnęły się miesiącami, kolejne decyzje przeciągano, a inwestycje wciąż pozostają na etapie przygotowań i przetargów.
Szczególnie niepokojące jest to, że już dziś samorządowcy mówią o ryzyku wzrostu kosztów inwestycji związanych z cenami paliw i materiałów budowlanych. Oznacza to, że opóźnienia mogą finalnie kosztować podatników jeszcze więcej.
Problem odbudowy po powodzi pokazuje szerszą słabość państwa — ogromną przewlekłość procedur i brak sprawności w realizacji kluczowych inwestycji infrastrukturalnych. W sytuacjach kryzysowych mieszkańcy oczekują szybkiego i zdecydowanego działania, a nie wieloletniego oczekiwania na podstawowe przeprawy drogowe.
Dla wielu mieszkańców regionu szczególnie bolesne jest to, że politycy bardzo chętnie pojawiali się na terenach popowodziowych podczas kryzysu, składali deklaracje i zapewniali o pełnym wsparciu. Dziś, dwa lata później, część tych obietnic nadal pozostaje niezrealizowana.
Odbudowa mostów jest oczywiście potrzebna i konieczna. Jednak trudno uznać za sukces sytuację, w której państwo po dwóch latach dopiero nadrabia zaległości po katastrofie, która od dawna powinna być już zamkniętym rozdziałem.
















