Wrocław planuje remont ul. Zaporoskiej, jednej z ważniejszych arterii południowej części miasta. Problem w tym, że przez decyzję konserwatora zabytków część ulicy nadal ma pozostać wyłożona starą kostką brukową. Efekt? Kierowcy, rowerzyści i pasażerowie komunikacji miejskiej jeszcze przez lata będą zmagać się z hałasem, nierównościami i dziurami.
Od lat mieszkańcy alarmują, że stan Zaporoskiej jest fatalny. Nierówna nawierzchnia, prowizoryczne asfaltowe łaty i zniszczone przejścia dla pieszych to codzienność na tej ulicy. Teraz okazuje się, że choć miasto uzyskało zgodę na położenie asfaltu, to tylko częściowo.
Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków zgodził się na nawierzchnię bitumiczną jedynie na odcinku od ul. Grabiszyńskiej do placu Hirszfelda. Pozostała część ulicy ma zachować „nawierzchnię rodzimą”, czyli kamienną kostkę.
Dla wielu mieszkańców to kolejny przykład sytuacji, w której ideologiczne podejście do ochrony zabytków bierze górę nad zdrowym rozsądkiem i komfortem życia mieszkańców.
Bo trudno mówić o nowoczesnym mieście, gdy jedna z ważnych ulic nadal ma przypominać przedwojenny trakt, mimo że codziennie przejeżdżają tam tysiące samochodów, autobusów i rowerów.
Kostka brukowa w centrum historycznych starówek może mieć swój klimat. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się przeszkodą dla normalnego funkcjonowania miasta.
Bruk oznacza większy hałas, szybsze zużywanie zawieszenia pojazdów, trudniejsze poruszanie się rowerzystów i gorszy komfort dla pasażerów komunikacji miejskiej. W praktyce oznacza także wyższe koszty późniejszych napraw.
Mieszkańcy od lat pytają, dlaczego Wrocław wciąż tkwi w konserwatorskim sporze o kostkę, podczas gdy inne europejskie miasta potrafią godzić ochronę dziedzictwa z wygodą mieszkańców.
Jakby tego było mało, miasto potwierdza, że planowana trasa tramwajowa wzdłuż ul. Gajowickiej i Zaporoskiej to perspektywa dopiero około 2032 roku.
Tymczasem okolica stale się rozwija, a w pobliżu może w przyszłości powstać również nowy przystanek kolejowy „Wrocław Owsiana”. To oznacza, że znaczenie Zaporoskiej dla układu komunikacyjnego miasta będzie jeszcze większe.
Mimo to mieszkańcy nadal słyszą przede wszystkim o kolejnych analizach, uzgodnieniach i ograniczeniach wynikających z decyzji konserwatora.
Krytycy obecnego podejścia zwracają uwagę, że podobne konflikty wokół konserwatorskich ograniczeń pojawiają się we Wrocławiu regularnie. Problemem bywają remonty ulic, inwestycje mieszkaniowe czy modernizacje infrastruktury.
W przypadku Zaporoskiej mieszkańcy oczekiwali prostego rozwiązania: nowoczesnej, równej i cichej nawierzchni na całej długości ulicy. Tymczasem dostają kompromis, który dla wielu będzie oznaczał utrzymanie obecnych problemów jeszcze przez długie lata.















