Oficjalne wyniki referendum w Krakowie potwierdziły polityczne trzęsienie ziemi. Prezydent miasta Aleksander Miszalski z Koalicji Obywatelskiej został odwołany przez mieszkańców.
Jak wynika z danych Miejskiej Komisji ds. Referendum, w głosowaniu udział wzięło 176 228 osób. To oznacza, że wymagany próg frekwencyjny został przekroczony. Aby referendum było ważne, do urn musiało pójść co najmniej 158 555 mieszkańców. Frekwencja wyniosła ostatecznie 29,99 procent przy wymaganym progu 26,98 procent.
Wynik samego głosowania jest dla obozu władzy druzgocący. Za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego zagłosowało aż 171 581 osób. Przeciw było jedynie 3 631 głosujących. Wraz z prezydentem stanowiska stracą również jego zastępcy: Stanisław Mazur, Łukasz Sęk, Stanisław Kracik oraz Maria Klaman.
Choć referendum dotyczące Rady Miasta Krakowa okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji, sam wynik głosowania pokazuje skalę społecznego niezadowolenia. Za odwołaniem rady opowiedziało się ponad 168 tysięcy mieszkańców.
Dla wielu środowisk samorządowych w Polsce wynik z Krakowa jest dziś symbolem obywatelskiego buntu przeciwko politycznym układom i wieloletniemu poczuciu bezkarności lokalnych elit.
Szczególnie uważnie wydarzenia w Krakowie obserwowane są we Wrocławiu. To właśnie tutaj od miesięcy trwa dyskusja o przyszłości Jacka Sutryka i narastających problemach wokół ratusza. W tle pozostaje proces dotyczący afery Collegium Humanum, polityczne napięcia w Koalicji Obywatelskiej oraz kolejne kontrowersje wokół miejskich decyzji i personalnych układów.
Przeciwnicy obecnego prezydenta Wrocławia wskazują dziś, że Kraków pokazał coś bardzo istotnego – nawet duże miasta rządzone przez silne polityczne zaplecze nie są już twierdzami nie do zdobycia.
Do tej pory dwie próby zorganizowania referendum przeciwko Jackowi Sutrykowi zakończyły się niepowodzeniem na etapie zbierania podpisów. Jednak po krakowskim głosowaniu coraz częściej pojawiają się opinie, że społeczna mobilizacja może być dziś znacznie większa niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Wynik referendum w Krakowie to również poważny sygnał ostrzegawczy dla Koalicji Obywatelskiej. Pokazuje bowiem, że nawet w dużych, liberalnych miastach wyborcy zaczynają rozliczać lokalne władze nie z politycznych haseł, lecz z realnego sposobu zarządzania miastem.















