Wrocławska Spółdzielnia Mieszkaniowa Biskupin stała się areną ostrego konfliktu pomiędzy członkinią rady nadzorczej Barbarą Szyrwińską a władzami spółdzielni. Spór, który od miesięcy narastał wokół zarzutów dotyczących funkcjonowania zarządu i przetargów, doprowadził już nawet do policyjnej interwencji w siedzibie WSM przy ul. Jackowskiego.
Według relacji Barbary Szyrwińskiej wszystko zaczęło się podczas dyżuru dla mieszkańców. Członkini rady nadzorczej twierdzi, że po zakończeniu spotkania z mieszkańcami do pomieszczenia miał wtargnąć kierownik techniczny spółdzielni, żądając natychmiastowego opuszczenia budynku. Jak podkreśla, mimo że w obiekcie nadal obradowało prezydium rady nadzorczej, wobec niej miały paść agresywne i zastraszające słowa.
Zupełnie inaczej sytuację opisuje zarząd spółdzielni. W oficjalnym stanowisku prezes Jan Najmowicz oraz wiceprezes Jarosław Puchalski przekonują, że po godzinach pracy pracownicy chcieli po prostu zamknąć budynek, a Barbara Szyrwińska mimo wielokrotnych próśb miała odmówić opuszczenia lokalu. Ostatecznie wezwana została policja.
Sam incydent jest jednak jedynie elementem znacznie poważniejszego sporu, który od miesięcy dzieli środowisko spółdzielni. Barbara Szyrwińska przekonuje, że stała się celem ataków po przygotowaniu raportu dotyczącego możliwych nieprawidłowości przy przetargu na remont balkonów. Dokument – jak twierdzi – miał być przez długi czas ignorowany przez zarząd, dlatego zdecydowała się zawiadomić organy ścigania.
To szczególnie niepokojące, ponieważ w każdej spółdzielni mieszkaniowej rada nadzorcza powinna pełnić realną funkcję kontrolną wobec zarządu. Tymczasem we Wrocławiu coraz częściej mieszkańcy odnoszą wrażenie, że osoby próbujące patrzeć władzom spółdzielni na ręce spotykają się raczej z próbami marginalizacji niż merytoryczną debatą.
Zarząd WSM Biskupin odpiera jednak wszystkie oskarżenia. Władze spółdzielni podkreślają, że współpracują z organami ścigania i przekazały pełną dokumentację dotyczącą przetargu. Zwracają również uwagę, że uczestnicy postępowania przetargowego nie zgłaszali żadnych zastrzeżeń.
Konflikt wszedł już jednak w kolejną fazę. W porządku obrad najbliższego walnego zgromadzenia znalazł się wniosek o odwołanie Barbary Szyrwińskiej z rady nadzorczej. Sama zainteresowana uważa to za próbę usunięcia niewygodnej osoby, która zaczęła zadawać trudne pytania.
Cała sytuacja pokazuje szerszy problem wielu spółdzielni mieszkaniowych w Polsce – brak przejrzystości, zamknięcie władz na krytykę i narastający konflikt między mieszkańcami a strukturami zarządzającymi wielomilionowym majątkiem. Coraz częściej pojawiają się pytania, czy mechanizmy kontroli w takich instytucjach rzeczywiście działają skutecznie i czy zwykli członkowie mają realny wpływ na funkcjonowanie spółdzielni.
Piątkowe walne zgromadzenie może okazać się przełomowe nie tylko dla samej Barbary Szyrwińskiej, ale również dla przyszłości władz WSM Biskupin i zaufania mieszkańców do sposobu zarządzania spółdzielnią.















