Wrocław od lat lubi przedstawiać się jako miasto sportu. W praktyce coraz częściej okazuje się jednak, że sportowcy muszą walczyć nie tylko z rywalami na bieżni czy stadionie, ale również z administracją i urzędniczymi procedurami.
Tym razem konflikt wybuchł wokół stadionu lekkoatletycznego Akademii Wychowania Fizycznego przy ul. Witelona. Trenerzy i zawodnicy kilku klubów zostali wyproszeni z obiektu przez ochronę, ponieważ – jak usłyszeli – nie dokonali wcześniej formalnej rezerwacji treningu.
Szczególne oburzenie budzi fakt, że sytuacja dotknęła sportowców przygotowujących się do ważnych zawodów. Trener AZS AWF Wrocław Kamil Kobiałka alarmuje, że jeszcze dzień przed wyjazdem na Akademickie Mistrzostwa Polski jego grupa została usunięta ze stadionu, mimo że wcześniej przez lata korzystała z obiektu bez podobnych problemów.
Władze AWF przekonują, że system rezerwacji obowiązuje już od wielu miesięcy i ma jedynie uporządkować korzystanie z infrastruktury. Problem polega na tym, że wielu trenerów twierdzi, iż nigdy nie zostało o nowych zasadach skutecznie poinformowanych.
Co więcej, podobne uwagi zgłaszają przedstawiciele innych klubów, m.in. z Siechnic czy Wrocławia. Ich relacje wskazują, że jeszcze do niedawna treningi odbywały się normalnie, a o konieczności rezerwacji dowiadywali się dopiero w momencie interwencji ochrony.
Cała sytuacja pokazuje szerszy problem funkcjonowania sportu młodzieżowego. Z jednej strony samorząd i instytucje publiczne chętnie chwalą się sukcesami zawodników, organizują konferencje i kampanie promujące aktywność fizyczną. Z drugiej – trenerzy coraz częściej zderzają się z biurokracją, ograniczeniami i rosnącymi kosztami korzystania z infrastruktury.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że w sporze zabrakło przede wszystkim zdrowego rozsądku. Jeśli nawet rzeczywiście obowiązują nowe zasady, to ich wprowadzenie powinno zostać poprzedzone jasną i skuteczną informacją skierowaną do wszystkich klubów korzystających z obiektu. Tymczasem wygląda na to, że sportowcy dowiadywali się o zmianach dopiero wtedy, gdy stawali przed nimi ochroniarze.
Wrocławska lekkoatletyka od lat wychowuje medalistów mistrzostw Polski i reprezentantów kraju. Zamiast wspierać trenerów i zawodników, instytucje publiczne fundują im kolejne administracyjne przeszkody. A przecież stadion powinien służyć przede wszystkim sportowi, a nie być symbolem urzędniczego chaosu.















